Wszystkie wpisy, których autorem jest Monia

PRZEDSTAWIAMY NASZĄ SZÓSTKĘ

Nasz miot R3 skończył właśnie 4 tygodnie. Maluchy Sagi zawsze rozwijają się błyskawicznie, szybko otwierają oczy, stają na łapkach i próbują biegać. Takie przyspieszone dorastanie oznacza równie szybką wyprowadzkę z naszej sypialni. Od kilku dni kojec maluchów stoi już w salonie, gdzie czeka je solidna socjalizacja – odgłosy życia domowego, muzyki, sprzętów kuchennych i przede wszystkim – inne pieski, co chwila zaglądające co tam maluchy porabiają. Mamy za sobą już pierwsze posiłki mięsne, były też próby degustacji namoczonej karmy, a apetyt maluchów, szczególnie w licznych miotach jak zawsze jest nieokiełznany.

Kilka dni temu zrobiliśmy maluchom nowe fotki w wersji z otwartymi oczkami i nadaliśmy im też imiona. Inspiracją tym razem były kultowe desery i słodycze, a wszystko to z małą dedykacją dla taty miotu, którego domowe imię to Kremo. Te dzieciaki to jego pierwszy w życiu miot i w ten sposób chcieliśmy uczcić ten szczególny moment.

Ciemniejszego z kremowych chłopaków nazwaliśmy Rafaello Bon Bon, jak pyszna, kokosowa kuleczka. Jaśniejszy z kremików, urodził się prawie biały, totalnie jak gęsty, królewski lukier – musiał się zatem nazywać Royal Icing.

Większy z szarych chłopaków, oznaczony różową obróżką dostał imię Raspberry Muffin, a drugi, odrobinkę mniejszy – Red Velvet, jak słynne amerykańskie ciasto.

Kremowa dziewczynka na imię dostała Rock Sugar Candy, a wiedząc już jakie charakterki otrzymują w genach córki Sagi – wiemy, że to będzie kolejny „twardy” cukierek 😉 Najmniejsza z całego miotu – ciemnoszara dziewczynka ozdobiona sporymi białymi znaczeniami na czubkach łapek, piersi i bródce została nazwana na cześć kultowej marki Reese’s – słynącej ze słodyczy nadziewanych masłem orzechowym. Malutka jak orzeszek fistaszek i tak samo zabójczo słodka!

BLIŹNIAKI KOŃCZĄ 3 TYGODNIE

W miniony weekend rodzeństwo z miotu P3 skończyło 3 tygodnie i szybko awansowało do przeprowadzki do kojca w salonie. Rodzice tego miotu to psy otwarte i bezproblemowe – tak samo zapowiadają się ich dzieciaki. Od pierwszych chwil w nowym miejscu praktycznie nie zwrócili uwagi na zmiany dookoła, powąchali, popatrzyli i poszli robić to co obecnie lubią najbardziej – spać! Z doświadczenia wiemy, że ich rozwój ruszy teraz pełną parą i już nie możemy doczekać się na jakie charciki finalnie wyrosną. Przed nimi intensywne tygodnie, wiele wizyt nowych osób, kontrola miotu ze Związku Kynologicznego, chipowanie, pierwsza wizyta u weterynarza, pierwsza podróż autem. Czekamy też na cieplejszą aurę, by pokazać im ogród.

SZEŚCIOPAK NA POKŁADZIE

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią zjawiają się kolejne maluchy. Planując nasze tegoroczne skojarzenia dokładnie analizowaliśmy sytuację z zeszłego roku, braliśmy pod uwagę „możliwości” Sagi i jej tendencję do hojnego obdarowywania nas potomstwem. Postanowiliśmy też, że marzec będzie należał tylko do niej i nie kryliśmy w tym samym czasie żadnej innej suczki. Gromadki Sagi są liczne i wymagające, jej szczenięta to maluchy szybko rozwijające się, silne i bardzo sprawne, które bardzo szybko wychodzą z porodówki i wymagają przeniesienia do salonu. Chcieliśmy zostawić sobie bezpieczny bufor czasowy, by w okolicy jej porodu nie było w naszej sypialni innych maluchów i na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem. Saga w ciąży, totalnie w swoim stylu, z wielkim brzuchem, do ostatniego dnia biegała po schodach i skakała z oparć kanap, co chwila przyprawiając nas o szybsze bicie serca.

Tym razem na ojca miotu wybraliśmy drobniejszego, kompaktowego pieska, który pochodzi z naszego miotu T2. Kremo jest przeciwieństwem Sagi – jest delikatniejszy, z urodą porcelanowej figurki. Jesteśmy bardzo ciekawi co wyjdzie z tego połączenia, szukaliśmy tym razem psa, który będzie stanowił przeciwwagę dla mocniejszej budowy i bardzo wyrazistej, wręcz samczej głowy Sagi.

Poród (jak zwykle w jej wykonaniu) rozpoczął się niespodziewanie. W mniej niż 2.5 h na świat przyszła silna i energiczna szóstka maluchów – miot R3. Czterech chłopaków – dwóch bardzo jasno kremowych i dwóch w odcieniach szarości oraz dwie dziewczynki – również kremowa i szara ze sporymi białymi znaczeniami. Pierwsze wrażenia co do tego połączenia genów to faktycznie maluchy są nieco mniejsze niż dotychczasowe mioty Sagi – wagi urodzeniowe oscylują między 188-211 g, z jedną malutką drobinką o wadze 152 g. W oczy jak zawsze wśród jej maluchów rzucają się czyste, wyraziste umaszczenia i smukłe głowy. Jesteśmy ogromnie ciekawi jak ostatecznie te dzieci się rozwiną, bo jak z każdego sagowego miotu, tak i tu widzimy dla siebie potencjał na psy do dalszej hodowli.

KOLEJNE KLUSKI NA POKŁADZIE!

Już ponad tydzień temu powitaliśmy na świecie pierwsze dzieci Verenki – dwie pulchne kluski (każde po 208 g) przyszły na świat naturalnie, jako silne i witalne grubaski. Ze względu na niewielkie gabaryty przyszłej mamy i dość spore w proporcji szczenięta to był dość stresujący czas. Na szczęście w tych liniach cesarki praktycznie nigdy się nie przytrafiały, mimo mniej licznych miotów wszystkie suczki dają sobie świetnie radę z porodami i są bardzo sprawnymi matkami. Tak też było w przypadku Verenki – cudowna i troskliwa suczka, ze świetnym wyczuciem i instynktem, której wręcz nie mogę się jej nachwalić.

Veroniczka to subtelna sunia, o eterycznej i delikatnej urodzie, z cudownym temperamentem, który mogłabym określić słowami „aniołek z charakterem”. Na jej partnera wybraliśmy Lungo – on wprowadza do tego skojarzenia siłę, wigor, odporność i przy wciąż dość niskim wzroście naprawdę solidny kościec. To pies o stoickim spokoju, cierpliwy i bardzo dobrze współpracujący. Oboje mają pięknie wysycony kolor szaty, ciemną pigmentację, z ciemnymi, pełnymi wyrazu oczami. To były nasze dwa topy wystawowe z zeszłego sezonu i w tym miocie także pokładamy nadzieje na piękne, wzorcowe charciki.

Wracając do maluchów – w miocie P3 na świat zawitała suczka i piesek o wyrazistym odcieniu sierści, pulchne i silne jakby miały tydzień 😃 Od pierwszych dni są praktycznie bezproblemowe, zaradne i szybko przybierające na wadze. Maluchy już zyskały swoje imiona – inspirowane przyrodą i nadchodzącą wiosną.

Pieska nazwaliśmy Peppermint – jak świeża, mroźna mięta.

Dziewczynka będzie nosiła imię Poppy Flower – jak piękny, wiosenny kwiat maku.

PRZEDSTAWIAMY MALUCHY O3

Miot O3 za chwilę skończy 3 tygodnie! To jeden z tych miotów, które rozwijają się bardzo szybko i przeczuwamy już, że przeprowadzka do salonu zbliża się wielkimi krokami. Maluchy są po pierwszej indywidualnej sesji z otwartymi oczkami i mają już nadane imiona. Inspiracją była nazwa ojca tego miotu, którego rodowodowe imię to YOLO (skrót od You Only Live Once), idąc tym tropem wybraliśmy skróty i slangowe powiedzonka, które odzwierciedlają nasze pierwsze spostrzeżenia o każdym ze szczeniąt.

Przedstawiamy pierwszego z chłopaków, najjaśniejszego i największego z miotu Novatica OLÉ – ten hiszpański okrzyk uznania pasuje do tego cudnego blondyna wyśmienicie. Zauroczył nas od momentu kiedy pierwsza łapka zawitała „na zewnątrz” jego mamy i dosłownie pomachała do nas, to było wyjście z przytupem.

Druga na świat przyszła malutka, szybka i sprytna dziewczynka. Novatica OOPSY-DAISY, to imię idealnie oddaje nasze zaskoczenie kiedy mała dosłownie wyskoczyła na ten świat kilka sekund po swoim większym braciszku, tych narodzin Yara nawet nie poczuła, sama patrzyła zdziwiona, że obok dużego, jasnego kluska pojawiła się ta słodka kruszyna.

Trzeci na świecie pojawił się malutki chłopak w ciepłym, miodowym odcieniu kremu. Nazwaliśmy go Novatica OKEY-DOKEY, to luźne powiedzonko idealnie podpasowało do okoliczności jego przyjścia na świat, jeden skurcz i błyskawiczne wyskoczenie, na totalnym luzie.
Na ten moment Okeyek jest jedynym maluchem dostępnym do rezerwacji.

Ostatnie na świecie pojawiło się solidne i żwawe dziewczę 😛 Nazwaliśmy ją Novatica OMG, bo to właśnie pomyślałam widząc, że jednak USG się myliło i w brzuchu faktycznie siedziała jeszcze ta dorodna kluska. Została na sam koniec, ale zrobiła na nas spore wrażenie swoimi 228 gramami.

NIECH ŻYJE ŻYCIE! VIVA WITAJ W POLSCE

W naszym życiu nie ma nudy, stabilizacja to pojęcie zapomniane, a czas wolny to zjawisko nieznane… Szczeniaczki, wystawy, krycia, ale tu się dzieje o wiele więcej! Najwyższy czas, by się przywitać i przedstawić Wam nowe charcie dziecko, które właśnie zawitało w naszym domu – oto VIVA LA VIDA from Emerald Galaxy. Ta piękna „blondynka” urodziła się w ukraińskiej hodowli Lesii Smykovskiej, u której mieszkają już dwa novaticowe charciki. Pomysł na przyjazd szczeniaka z tej hodowli pojawił się w naszych wspólnych planach już w 2023 roku, kiedy rodził się nasz miot T2, a jedna z suczek z tego miotu jechała właśnie do Lesii.

Wybór ojca miotu
W 2024 roku urodził się u Lesii kremowy piesek, totalnie w moim typie, niewielki, zwarty, mocniejszej kości, z piękną głową, super pigmentem, fajnym ruchem, a do tego po przebadanych rodzicach co jest dla mnie równie ważne co strona wizualna. Ze względu na sytuację polityczną i ograniczone możliwości wyjazdu na Ukrainę nie mogłabym pokryć swojej suczki tym cudnym samcem, dlatego zrodził się pomysł, by Tangerina (suczka urodzona u nas) została pokryta właśnie nim i może uda się sprowadzić jakiś owoc tego połączenia do naszej hodowli.

Dlaczego nie wybrałam zupełnie obcego rodowodu?
Po wielu latach prowadzenia swojej pracy hodowlanej w konkretnych kierunkach i z pokaźnym już bagażem doświadczeń z importowaniem psów postanowiłam, że chcę by chociaż część rodowodu naszego przyszłego szczeniaka była dla mnie znana co da mi większe poczucie bezpieczeństwa i przewidywalność efektów przy dalszej pracy.

Wybór szczeniaka
Kiedy plan zaczął się realizować nasza ekscytacja i oczekiwanie na narodziny rosły z dnia na dzień. 21-go września Tangerina naturalną drogą urodziła jednego pieska i trzy suczki, wszystkie maluchy zdrowe, silne i bez żadnych wad czy defektów. Od tamtego dnia czekaliśmy niecierpliwie na wszystkie zdjęcia, filmy i aktualizacje jak miewają się małe kluseczki. Po paru tygodniach zdecydowaliśmy, że wybierzemy jedną z suczek. Wybór na odległość nie był łatwy, ale hodowczyni Vivy wykazała się niezwykłą cierpliwością – robiła dla mnie filmy i pokazywała mi szczenięta dosłownie z każdej strony na kilku etapach ich rozwoju, dzięki czemu na sam koniec zgodnie podjęłyśmy decyzję który z maluchów będzie jechał właśnie do nas.

Jak wybraliśmy imię
W naszej hodowli imiona są bardzo ważne, zawsze mają dla nas znaczenie symboliczne i wybierane są w oparciu o jakieś charakterystyczne cechy szczeniąt lub specjalne okoliczności ich narodzin. Mieliśmy ten ogromny przywilej, by wybrać imię także dla naszej małej blondynki. Ponieważ urodziła się w Międzynarodowy Dzień Pokoju i Światowy Dzień Wdzięczności, do tego na terenie objętym wojną postanowiliśmy, że jej imię będzie hołdem dla tego co najcenniejsze – dla życia. VIVA LA VIDA to hiszpańskie zawołanie celebrujące radość istnienia i jak się szybko okazało cudownie odzwierciedla charakter naszego małego złotka.

Jaka jest Viva
To bardzo żywiołowe i radosne szczenię. Długą podróż zniosła wzorowo, a po przyjeździe z radością wpadła mi w ramiona i nie bała się nikogo z domowników. W pierwszym tygodniu poznała także kilka osób z rodziny, a następnie kilkoro znajomych i wszystkich bez najmniejszego problemu chętnie witała. Okazało się, że Viva to bardzo skoczne szczenię, już w pierwszym dniu o mało nie wyskoczyła z prawie 100 cm kojca 😉 Na szczęście mamy już w stadzie takie agentki (tak, to zawsze są suczki!) i nasz dom jest odpowiednio przystosowany do życia z małymi kaskaderami. Wizualnie Viva nieco przypomina nam swojego dziadka od strony mamy – podobne linie i proporcje, te same, duże, ciemne oczy i wyraz oraz sposób noszenia szyi i głowy. Mamy nadzieję, że jej otwartość i energia nie zmienią się wraz z wiekiem. Dzisiaj Viva wydaje się taka jaką sobie wymarzyliśmy. Teraz pozostaje nam obserwować jak rośnie i cieszyć się każdym momentem jej życia z nami.

PIERWSZA WYSTAWA W TYM ROKU I KOLEJNY CHAMPION NA POKŁADZIE

Miniony weekend był dla nas bardzo intensywny i pracowity, bo dwa calutkie dni spędziłam na podwójnej wystawie krajowej w Lubinie. Na tą wystawę zgłosiliśmy się ze względu na dość bliską odległość od naszego domu (godzinka drogi), zachęcała też zagraniczna obsada sędziowska, w tym autorytety ze świata chartów. Postanowiłam zabrać trzy charciki – chciałam wystartować z młodą Glossy, która dopiero co weszła w młodzież i takie dwie wystawy przydałyby nam się do championatu. Mimo, że pora roku nie sprzyja żadnym ćwiczeniom, a tłoczna hala może zgasić entuzjazm nawet najodważniejszego psa to jednak plan się powiódł i tak w oba dni Glossy super się pokazała otrzymując dwa Zwycięstwa Młodzieży i tytuły Najlepszego Juniora w Rasie, a drugiego dnia także Zwycięstwo Płci Przeciwnej. Ta wystawa była dla mnie jednak ważniejsza ze względu na Lungo, któremu brakowało odstępu czasowego i ostatniego CWC do dorosłego championatu. W oba dni otrzymał wnioski i zakończył championat, został też Najlepszym Dorosłym Psem, a w niedzielę to on spodobał się sędziemu najbardziej i otrzymał Zwycięstwo Rasy. To jednak był dopiero początek sukcesu, bo na finałach – potwornie zmęczeni, zmarznięci i ogólnie zrezygnowani, dosłownie na ostatnich oparach entuzjazmu wybiegaliśmy dla Lunia Zwycięstwo Grupy! Jestem z niego naprawdę bardzo dumna, bo Lungo to bardzo spokojny charcik, którego ciężko jest nakręcić na super energetyczny występ. Jego charakter znakomicie sprawdza się w domu, ale na wystawie bywa wyzwaniem i dziwnie to zabrzmi, ale on jest po prostu zbyt grzeczny! Na BEST IN SHOW zaprezentował się bardzo ładnie, mimo zmęczenia dał z siebie naprawdę wszystko. Trzecim charcikiem jaki wybrał się z nami była Pepper, jej przygoda z wystawianiem się w weteranach nadal trwa, mimo, że dyplom championa weteranów wisi już w ramce na ścianie. Pepa po prostu bardzo lubi jeździć na wystawy i świetnie się na nich pokazuje. To był kolejny jej występ z przytupem – w oba dni otrzymała tytuł Najlepszego Weterana w Rasie, a w sobotę to właśnie ona zrobiła największe wrażenie na szwedzkim specjaliście i otrzymała Zwycięstwo Rasy. Na finałach nadal z bateryjką naładowaną na 100% pokazała, że wiek to tylko cyferka – stając kolejno na IV lokacie BEST IN SHOW Weteranów i na II lokacie Zwycięzcy Grupy.

Po tym wyjeździe robimy sobie chwilę przerwy – atmosfera na kynologicznych imprezach siada z roku na rok, tym bardziej ostatnio… Obecnie każdy wyjazd to wyższa logistyka. Jedno z nas musi zostać w domu samo, drugie bierze na barki cały ciężar wyjazdu. Nieprzewidywalna pogoda, pobudki o 4 rano i przyjazdy po zmroku, zmęczenie psychiczne i fizyczne wyczerpanie to nie jest dobry pomysł kiedy w domu zostaje stado psów i szczenięta. Wracając trzeba pozostawać na wysokich obrotach, a to po prostu przestaje być wykonalne. Czekamy więc spokojnie na dyplom championa dla Lunia, na wiosnę i lato nasze młodsze dziewczyny będą już po odchowaniu pierwszych dzieci, a co za tym idzie być może będą mogły wrócić na ring by dokończyć swoje tytuły. Bez presji i gonitwy skupiamy się teraz na maluchach i byciu ze sobą, a co będzie dalej w tym sezonie – czas pokaże.
Sędziowie: Mikael Nilsson (SE), Alina Krzeszowska (PL), Arnaldo Cotugno (IT), Piotr Król (PL)

PIERWSZE TEGOROCZNE MALUCHY JUŻ Z NAMI

No i są! Pierwsze maluchy w tym roku meldują się z nami, sprawiedliwie podzielone kolorami i płcią. Z decyzją o kolejnym miocie Yary chwilkę sobie odczekaliśmy, bo jej pierwsze dzieci to dziś już zupełnie dorosłe charciki. To pozwoliło nam na przeanalizowanie ich rozwoju i obranie odpowiedniego kierunku przy wyborze samca do tego krycia. Yara pochodzi z niemieckiej hodowli, a tego co niesie w sobie jej linia i jak kształtują się konkretne cechy musimy się nauczyć, dlatego stawiamy na połączenie z psami, które dobrze znamy. Jej pierwszy miot wyrósł naprawdę pięknie, cudne głowy, długie szyje i muskularne ciała. Jedyną cechą, nad którą chcieliśmy popracować był wzrost, który można by było troszkę obniżyć. Nie chcąc psuć tego co poprzednio wyszło super, postanowiliśmy tym razem spróbować krycia podobnym w typie, lecz nieco niższym ojcem poprzedniego kawalera – Olafem. Yara jest suczką w bardzo eleganckim typie, proporcjonalna, idealnego jak dla mnie wzrostu i nienagannie zbudowana, ze śliczną głową i czystym odcieniem umaszczenia. Olafek to piesek niewielki, ale wcale nie jakiś szczególnie drobny – ma równie piękną główkę, ładnie zaokrąglone linie i naprawdę świetnej jakości szatę. Charakterami także tych dwoje świetnie się uzupełnia – Yara jest śmiała i żywiołowa, chociaż naprawdę nieźle usłuchana i kontaktowa, a Olafcio to piesek ciapa – bardzo uczuciowy, czuły i wrażliwy. Na USG widzieliśmy trzy maluchy, ale rosnący brzuszek dawał do zrozumienia, że będzie jakaś niespodzianka i tak właśnie się stało. Na świat przyszły dwie szare dziewczynki (mniejsza i większa) oraz dwóch kremowych kawalerów – jeden większy, bardzo jasny, a drugi malutki w ciepłym, miodowym odcieniu. Maluchy podzieliły się wielkością – mniejsza parka o wagach 189 i 196 g oraz większa 228 i 236 g. Jesteśmy bardzo ciekawi jak ostatecznie się rozwiną i czy za kilka tygodni te wagi się wyrównają. Poród należał do tych „łatwych”, maluszki witały się ze światem dokładnie co 20 minut, a sama mamusia była bardzo dzielna i opiekuńcza od pierwszych sekund. Tak też zaczyna się u nas powoli kolejny „pracowity czas”, bo plany na końcówkę zimy i wiosnę już w realizacji.

PIERWSZY MIESIĄC KREMIKÓW

Patrząc na te małe cudaki po prostu nie da się nie uśmiechać. W ostatnim tygodniu przeprowadziliśmy je z cichej sypialni do większego kojca w salonie, gdzie od razu poznały resztę stada, a teraz z dnia na dzień odkrywają nowe kształty, zapachy i odgłosy życia domowego. Wszystkie maluchy są przesłodkie, ale niektóre bywają wyjątkowo rozkoszne i tak jest właśnie z tym miotem – malutkie i zgrabniutkie, bardzo przypominają nam miot, z którego pochodzi ich mama. Wszystkim szczeniętom pięknie wypigmentowały się już noski, wargi i poduszki łapek, a ten kontrast z jasną sierścią jest wyjątkowo uroczy. Z okazji ukończenia 4 tygodnia życia, wykorzystując wyjątkowo piękną pogodę (dużo światła zza okna) zrobiłam im szybką sesję.

Teraz zaczną się dla maluchów intensywne tygodnie – miały już dwukrotnie gości, póki co na odległość, ale były bardzo zainteresowane i już widzimy, że to będą kolejne, towarzyskie stworzonka 🙂 Przed nami drugie odrobaczenie, a za dwa tygodnie pierwsza wizyta u naszej pani weterynarz, gdzie zaliczymy chipowanie i szczepienie. Póki co cieszymy się ich beztroską i radosnym poznawaniem świata, no i nie możemy się na nie napatrzeć.

KOLEJNA PORCJA WIEDZY – PODSUMOWANIE 2025

Ostatni rok był bardzo pracowity, dużo szczeniąt, sporo wyjazdów na wystawy, praca w domu i dookoła niego… W tym wszystkim znalazło się jednak trochę miejsca na kolejny etap w poszerzaniu wiedzy hodowlanej, a były to dwa większe (kilkutygodniowe) kursy oraz cała masa webinarów.

Kontynuując naukę u Karolina Hołda mam za sobą dwa kolejne, większe kursy żywieniowe, a były to te zagadnienia, na które szczególnie czekałam. Pierwszy z nich to kurs PRO o wpływie żywienia na zachowanie psów. O problemach z jakimi możemy spotkać się w stadzie, a także o wpływaniu rodzajem i systemem żywienia na to jak nasze psy się zachowują. Drugi kurs z cyklu PRO dotyczył żywienia w rozrodzie psów, prowadzenia reproduktorów i suk hodowlanych w okresie planowania krycia, ciąży i odchowu szczeniąt. Oba te kursy trwają po kilka tygodni i składają się z dziesiątek osobnych lekcji, połączonych w moduły, po których należy rozwiązać test online, by przejść do następnego etapu szkolenia. Kursy te niosą za sobą solidnie przygotowaną porcję wiedzy naukowej, ale w ich skład wchodzą także liczne webinary z praktykami – behawiorystami, lekarzami weterynarii i żywieniowcami.

Od lat korzystam ze szkoleń prowadzonych przez znaną praktycznie wszystkim kynologom Katarzynę Adamus-Fiszer. Platforma Dogogen organizuje webinary z dziedziny genetyki praktycznie co miesiąc i w ciągu ostatnich kilku lat stała się już kultowa dla wielu hodowców i miłośników psów rasowych. Kolejna porcja 10 webinarów za mną i mimo, że wiele tematów w tej dziedzinie jest mi już dość dobrze znanych to na każdym ze szkoleń dowiaduję się czegoś nowego. Poza tym Kasia przygotowuje dla swoich słuchaczy szereg nowych zadań, odpowiedzi na pojawiające się pytania i nowinek ze świata genetyki. Udział w tych webinarach pozwala mi być na bieżąco z tym co dzieje się w nauce i daje szansę na rozpracowanie pewnych zagadnień z wieloletnim teoretykiem i praktykiem, ponieważ Katarzyna jest także hodowcą.
Wśród tematów dominowały te dotyczące dziedziczenia konkretnych cech i tego jak możemy wpływać na wygląd kolejnych, hodowanych pokoleń. Był też świetny wykład o genetycznym uwarunkowaniu zachowań i jak pracować z konkretnymi cechami. Na jednym z letnich spotkań poznaliśmy szczegóły dotyczące wykorzystania całej zgromadzonej wiedzy teoretycznej w praktycznym prowadzeniu hodowli.
Ostatni z wykładów, ten grudniowy, w bardzo obszerny sposób odpowiadał na pytania o hodowaniu w pokrewieństwie, omówiliśmy zalety i wady inbredu oraz czym jest prowadzenie linii hodowlanej.
Nie zabrakło też wykładów poszerzających wiedzę odnośnie dziedziczenia umaszczeń, a wśród nich – świetne szkolenie o rozjaśnieniu sierści, tak ściśle powiązany z naszą rasą w kontekście umaszczenia szarego i izabeli/kremowego. Przy okazji obejrzałam także webinary niekoniecznie związane z charcikami, opowiadające także o umaszczeniach, które niezmiennie mnie fascynują dlatego z miłą chęcią słucham także o innych rasach.

Na koniec wspomnę jeszcze o całorocznym programie szkoleń Breeders PRO z dziedziny prawa kynologicznego u wspierającej naszą hodowlę Joanny Szpiegi-Bzdoń. To właśnie Pani Joanna od lat bierze udział w tworzeniu naszych umów sprzedaży oraz współwłasności szczeniąt, dlatego mamy do niej spore zaufanie i chętnie korzystamy z jej wiedzy. Mimo, że wyhodowaliśmy już ponad 60 miotów to na całe szczęście nie potrzebowaliśmy jeszcze żadnej poważnej interwencji prawniczej. Myślę, że jest to częściowo zasługa naszego podejścia do ludzi, weryfikacji czy z daną osobą jest nam „po drodze” już na etapie rezerwacji szczeniąt, ale na pewno także rzetelne wsparcie doświadczonego radcy prawnego i świadome podejście do zawieranych umów i zobowiązań. Taki stan rzeczy bardzo nam odpowiada i dlatego z wielką chęcią uczestniczymy w takich programach edukacyjnych jak ten.