No i są! Pierwsze maluchy w tym roku meldują się z nami, sprawiedliwie podzielone kolorami i płcią. Z decyzją o kolejnym miocie Yary chwilkę sobie odczekaliśmy, bo jej pierwsze dzieci to dziś już zupełnie dorosłe charciki. To pozwoliło nam na przeanalizowanie ich rozwoju i obranie odpowiedniego kierunku przy wyborze samca do tego krycia. Yara pochodzi z niemieckiej hodowli, a tego co niesie w sobie jej linia i jak kształtują się konkretne cechy musimy się nauczyć, dlatego stawiamy na połączenie z psami, które dobrze znamy. Jej pierwszy miot wyrósł naprawdę pięknie, cudne głowy, długie szyje i muskularne ciała. Jedyną cechą, nad którą chcieliśmy popracować był wzrost, który można by było troszkę obniżyć. Nie chcąc psuć tego co poprzednio wyszło super, postanowiliśmy tym razem spróbować krycia podobnym w typie, lecz nieco niższym ojcem poprzedniego kawalera – Olafem. Yara jest suczką w bardzo eleganckim typie, proporcjonalna, idealnego jak dla mnie wzrostu i nienagannie zbudowana, ze śliczną głową i czystym odcieniem umaszczenia. Olafek to piesek niewielki, ale wcale nie jakiś szczególnie drobny – ma równie piękną główkę, ładnie zaokrąglone linie i naprawdę świetnej jakości szatę. Charakterami także tych dwoje świetnie się uzupełnia – Yara jest śmiała i żywiołowa, chociaż naprawdę nieźle usłuchana i kontaktowa, a Olafcio to piesek ciapa – bardzo uczuciowy, czuły i wrażliwy. Na USG widzieliśmy trzy maluchy, ale rosnący brzuszek dawał do zrozumienia, że będzie jakaś niespodzianka i tak właśnie się stało. Na świat przyszły dwie szare dziewczynki (mniejsza i większa) oraz dwóch kremowych kawalerów – jeden większy, bardzo jasny, a drugi malutki w ciepłym, miodowym odcieniu. Maluchy podzieliły się wielkością – mniejsza parka o wagach 189 i 196 g oraz większa 228 i 236 g. Jesteśmy bardzo ciekawi jak ostatecznie się rozwiną i czy za kilka tygodni te wagi się wyrównają. Poród należał do tych „łatwych”, maluszki witały się ze światem dokładnie co 20 minut, a sama mamusia była bardzo dzielna i opiekuńcza od pierwszych sekund. Tak też zaczyna się u nas powoli kolejny „pracowity czas”, bo plany na końcówkę zimy i wiosnę już w realizacji.




