Patrząc na te małe cudaki po prostu nie da się nie uśmiechać. W ostatnim tygodniu przeprowadziliśmy je z cichej sypialni do większego kojca w salonie, gdzie od razu poznały resztę stada, a teraz z dnia na dzień odkrywają nowe kształty, zapachy i odgłosy życia domowego. Wszystkie maluchy są przesłodkie, ale niektóre bywają wyjątkowo rozkoszne i tak jest właśnie z tym miotem – malutkie i zgrabniutkie, bardzo przypominają nam miot, z którego pochodzi ich mama. Wszystkim szczeniętom pięknie wypigmentowały się już noski, wargi i poduszki łapek, a ten kontrast z jasną sierścią jest wyjątkowo uroczy. Z okazji ukończenia 4 tygodnia życia, wykorzystując wyjątkowo piękną pogodę (dużo światła zza okna) zrobiłam im szybką sesję.
Teraz zaczną się dla maluchów intensywne tygodnie – miały już dwukrotnie gości, póki co na odległość, ale były bardzo zainteresowane i już widzimy, że to będą kolejne, towarzyskie stworzonka 🙂 Przed nami drugie odrobaczenie, a za dwa tygodnie pierwsza wizyta u naszej pani weterynarz, gdzie zaliczymy chipowanie i szczepienie. Póki co cieszymy się ich beztroską i radosnym poznawaniem świata, no i nie możemy się na nie napatrzeć.








