
Będziemy się chwalić, bo czuję, że jest taka potrzeba. Ostatnie miesiące, a może nawet lata nie są już dla mnie tak intensywne wystawowo jak kiedyś. Na ten stan wpływ miał cały zestaw przeróżnych czynników, od tych psich – odchowywanie maluchów, zwiększająca się liczba psich weteranów w domu, wymagających większej opieki niż standardowe, dorosłe psy, poprzez te egzystencjonalne jak niegodzenie się na bylejakość i zachowanie ludzi jakie zdarza mi się oglądać, aż po bardzo przyziemne jak po prostu zmęczenie materiału po ponad 25 latach na ringu – psychiczne i przede wszystkim fizyczne, a młodszy człowiek się niestety nie robi 😉 Czasem mijały miesiące bez wystaw i wracało do mnie poczucie, że coś mnie omija, ale w końcu przyszedł czas, że tak nie jest…
Na wystawach pokazuje się tak dużo naszych novaticowych dzieci, że ja już po prostu nie czuję większej potrzeby bycia „wszędzie”, a ich sukcesy są moimi sukcesami! Nieeee, one cieszą nawet bardziej niż te osiągnięte przez nas samych.
Łaskawy los chciał, że pojawili się w naszym życiu cudowni, młodzi i pełni pasji ludzie, którzy kochają swoje charciki ponad wszystko i to oni przejęli mojego bakcyla. Poświęcają czas, uczą się siebie i psa, poznają ten dziwny kynologiczny świat i wkładają całe swoje serce, żeby pokazać swoje cudowne maluchy godnie i perfekcyjnie. Tworzą niesamowite duety, cieszą się sukcesami, żalą, gdy coś nie wyjdzie, dzielą ze mną każdym małym krokiem w tej swojej nowej drodze i wiecie co? Jestem z nich wszystkich mega dumna! Nie z tego jak wyrosły ich psy, bo każdy ma swój gust i typ, ale dumna z tego jakie więzi stworzyli i jaką wspólnotą się staliśmy. Bez względu na ilość zdobytych medali i plastikowych pucharów najważniejsze jest to, by czerpać z tego radość i być tam po to, żeby fajnie spędzić weekend ze swoim najukochańszym psem, pośmiać się razem i czasem ponarzekać, bez tego ta zabawa traci sens. Zwycięstwa przychodzą i odchodzą, ale wspomnienia pozostają, więc dbajmy o to żeby były jak najlepsze.
W tym miejscu trzeba powiedzieć o trójce młodych kremików z miotu Tormenty, które w zaledwie kilka tygodni zdobyły swoje pierwsze tytuły!
Novatica NECTAR D’AMANDE „Bisou” zdobyła tytuł Championa Polski Szczeniąt jako pierwsza z miotu, ale mimo to nadal regularnie uczestniczy w wystawach w klasie szczeniąt i zdobywa wraz ze swoją właścicielką nowe doświadczenia.
Novatica NUTS & HONEY „Sira” ukończyła swój championat zaraz po siostrze.
Ostatni swój championat wytuptał brat – rodzynek Novatica NOBLE BISCOTTI „Divo”, który oprócz wygrania trzech z rzędu wystaw stanął też na lokacie BIS Puppy!
Jestem pewna, że dla ich właścicielek to dopiero początek przygody z wystawami i z całego serducha trzymam za nich kciuki!



































