OSTATNIA WYSTAWA W SEZONIE, NOWY CHAMPION I BIS!

Czas na pochwalenie się ostatnim sukcesem w tym sezonie, ale ostrzegam – ten wpis będzie pełen sentymentów i przesłodzonych zachwytów!
Na ostatniej w naszym sezonie wystawie – Krajowej w Świebodzicach z naszego stada pokazała się tylko Pepper. To wystawa, w której najczęściej pomagam technicznie i nie mam czasu ani możliwości pokazywania własnych psów. Tym razem korzystając z tego, że peperkowa hodowczyni Kasia będzie wystawiała swoje psy postanowiłyśmy także zgłosić Pepper, by jeszcze w tym roku zamknąć jej championat weteranów. Dzięki temu ja mogłam zająć się pracą, a tego dnia Pepą zajęła się Kasia, która pokazała ją w obu ringach. Rezultat zdecydowanie przekroczył nasze oczekiwania, bo oprócz tytułów Zwycięzcy Weteranów i Najlepszego Weterana w Rasie, w ringu głównym dziewczyny wybiegały BEST IN SHOW Veteran! W naprawdę bezbłędnym występie, na który patrzyłam ze łzami w oczach, Pepper pokazała co to znaczy „umieć się wystawiać”. Tym wspaniałym zwycięstwem przypieczętowaliśmy zdobycie Championa Polski Weteranów.

Ta jesień zdecydowanie należała do Pepper – to ona kilka lat temu niemalże straciła życie w skutek ciągu błędnych decyzji weterynarzy i dzięki prawdziwemu cudowi (i niewyobrażalnej woli walki jej samej) udało jej się na tym świecie pozostać. Na koniec lata skończyła 8 lat i mogła wrócić tam, gdzie być po prostu uwielbia – na ring. Silna, energiczna, zdrowa i po prostu niesamowita, wróciła znowu błyszcząc jak najpiękniejszy diament. Pepper ma wszystko to czego chcemy od charcika – jest oddana, bystra, turbo socjalna, nieustraszona, a do tego piękna, z niesamowitym ruchem, charyzmą i wielką osobowością. Dobra, ma też to czego od charcika nie chcemy – drze paszczę jak oszalała kiedy czegoś chce, a Pepper chce dość często, ale wybaczaliśmy jej to jakoś przez 8 lat to i wybaczymy kolejne tyle 😉
Nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym nie byłoby jej w naszej hodowlanej podróży (i kilka innych osób też, bo ich hodowle bazują na jej dzieciach i wnukach). Pepper nauczyła nas bardzo dużo, jej choroba mocno przeczołgała nas psychicznie, ale na pewno wzmocniła wiarę, by zawsze ufać intuicji. Jej pojawienie się na świecie na pewno jeszcze bardziej scementowało naszą przyjaźń z właścicielami hodowli „z Koloseum”, a za decyzję o kryciu ich suczki Briś naszym Duszkiem i tym samym pojawienie się Pepy w naszym życiu będziemy na zawsze wdzięczni. Ten wpis to hołd dla tej cudownej, srebrnej gwiazdy, może trochę z okazji jej wejścia w magiczny wiek weteranów, gdzie już nic nie trzeba, a wszystko po prostu można. To też wpis o tym, że warto realizować wspólne pomysły z innymi hodowcami, że miłość do rasy powinna przede wszystkim łączyć, a nie dzielić i że czasem bycie w drodze do osiągnięcia celu z kimś jest po prostu lepsze niż bycie samemu…