![]() | ![]() | ![]() |
Aura za oknem nie sprzyja niestety zdjęciom. Jest deszczowo, pochmurnie i po prostu ciemno, a to oznacza, że wkraczamy w sezon zdjęć w domu, za czym szczerze mówiąc, niezbyt przepadam. Mówi się trudno, zimę trzeba jakoś przeżyć, a nasze maluchy rosną z dnia na dzień i tradycyjnie trzeba uwiecznić ich rozwój i wszelkie zmiany. Z okazji wkroczenia w ósmy tydzień przedstawiamy oficjalnie te pięć malutkich indywidualności, które coraz bardziej pokazują nam swoją osobowość.
Jak wspominałam ostatnio, wybierając imiona inspirowaliśmy się jesiennym klimatem i tym co kojarzy nam się z czasem, gdy maluchy przyszły na świat. Największy z chłopaków to ten w odcieniu głębokiej, czystej szarości z miękką, gęstą sierścią (trochę jak zasłana mgłą łąka pełna miękkich pióropuszy traw), więc otrzymał imię Misty Meadow. Ten maluch wysuwa się na lidera w pewności siebie, jest stateczny, opanowany i cierpliwy.
Drugi z chłopaków to jeden z mniejszych maluchów w miocie, ozdobiony największym białym krawatem, delikatny, wrażliwy i emocjonalny. Na świat przyszedł już nad ranem i kojarzy nam się z malutką, ulotną kropelką porannej rosy przez co otrzymał imię Morning Dew.
Trzeci chłopak, którego od razu odróżniamy po kolorze to ten, który jest u nas nieczęstym i ciekawym przypadkiem. Jego umaszczenie to bardzo ciepła szarość, cała przypruszona złotym nalotem, który przywodzi na myśl słodki syrop klonowy, stąd też imię Maple Sugar wydało nam się po prostu idealne. Maple jest też bardzo uczuciowym maluchem, który najbardziej z całego rodzeństwa lgnie do człowieka (to też totalnie jak ten lepki klonowy syrop!).
Ostatni z chłopców – najmniejszy i najbardziej „inny” od rodzeństwa to nasz biszkoptowy słodziak. Urodził się totalnym mikruskiem jako jedno z naszych najmniejszych szczeniąt w historii, ale dzielnie walczył o nadgonienie tych strat. Ponieważ jest jaśniutki, a jego pyszczek zdobi ciemniejsza maska skojarzył nam się ze słynną pianką osmoloną przy jesiennym ognisku i tak dostał imię Marshmallow Smoked. W domu nazywamy go Pan Serduszko, bo to bardzo grzeczne, spokojne i przekochane szczenię, wszystkim ustępuje i nie miesza się w żadne „szczeniaczkowe awanturki”, do tego nasze dorosłe psy go po prostu uwielbiają.
Nad całą tą bandą chłopaków czuwa jedyna w ekipie suczka, wszędzie pierwsza, najmądrzejsza i najpewniejsza. Nie ustępuje braciom w bijatykach i wyścigach „kto pierwszy ukradnie z cudzej miski”. Jest wspaniałą i bystrą iskierką, o pięknym dymno-błękitnym umaszczeniu, przywodzącym na myśl takie typowe, jesienne niebo zasnute mlecznymi chmurami, dlatego na imię daliśmy jej Milky Sky.
Jeszcze w grudniu pierwsze maluchy wyruszą do nowych domów i mamy nadzieję, że przyniosą swoim ludziom co najmniej tyle radości i uśmiechu co dały nam!







