PRZEDSTAWIAMY NASZĄ SZÓSTKĘ

Nasz miot R3 skończył właśnie 4 tygodnie. Maluchy Sagi zawsze rozwijają się błyskawicznie, szybko otwierają oczy, stają na łapkach i próbują biegać. Takie przyspieszone dorastanie oznacza równie szybką wyprowadzkę z naszej sypialni. Od kilku dni kojec maluchów stoi już w salonie, gdzie czeka je solidna socjalizacja – odgłosy życia domowego, muzyki, sprzętów kuchennych i przede wszystkim – inne pieski, co chwila zaglądające co tam maluchy porabiają. Mamy za sobą już pierwsze posiłki mięsne, były też próby degustacji namoczonej karmy, a apetyt maluchów, szczególnie w licznych miotach jak zawsze jest nieokiełznany.

Kilka dni temu zrobiliśmy maluchom nowe fotki w wersji z otwartymi oczkami i nadaliśmy im też imiona. Inspiracją tym razem były kultowe desery i słodycze, a wszystko to z małą dedykacją dla taty miotu, którego domowe imię to Kremo. Te dzieciaki to jego pierwszy w życiu miot i w ten sposób chcieliśmy uczcić ten szczególny moment.

Ciemniejszego z kremowych chłopaków nazwaliśmy Rafaello Bon Bon, jak pyszna, kokosowa kuleczka. Jaśniejszy z kremików, urodził się prawie biały, totalnie jak gęsty, królewski lukier – musiał się zatem nazywać Royal Icing.

Większy z szarych chłopaków, oznaczony różową obróżką dostał imię Raspberry Muffin, a drugi, odrobinkę mniejszy – Red Velvet, jak słynne amerykańskie ciasto.

Kremowa dziewczynka na imię dostała Rock Sugar Candy, a wiedząc już jakie charakterki otrzymują w genach córki Sagi – wiemy, że to będzie kolejny „twardy” cukierek 😉 Najmniejsza z całego miotu – ciemnoszara dziewczynka ozdobiona sporymi białymi znaczeniami na czubkach łapek, piersi i bródce została nazwana na cześć kultowej marki Reese’s – słynącej ze słodyczy nadziewanych masłem orzechowym. Malutka jak orzeszek fistaszek i tak samo zabójczo słodka!