Archiwum kategorii: NEWS

ZDANIEM WETA – CZYLI NASZA NOWA SERIA

Ten rok zaczynamy nową serią artykułów o zdrowiu. Pomysł na taki typ wpisów zrodził się już kilka lat temu, ale do jego realizacji potrzebna była odpowiednia kooperacja. Już jakiś czas temu mając na tapecie problematyczny wątek zdrowotny nie mogliśmy dojść do jego rozwiązania, a żadna z rad weterynarzy niestety nie skutkowała całkowitym rozwiązaniem u specyficznego psa jakim jest charcik. Wtedy to postanowiłam napisać do kogoś kto jest weterynarzem i posiadaczem charcików jednocześnie, tak trafiłam na kogoś, z kim od tamtej pory chętnie się konsultuję spędzając (czasem) godziny na pisaniu o trudniejszych i tych bardziej błahych, pieskich sprawach. Paulina „wychowała się” w charcikowym domu (jej mama hoduje pod przydomkiem Elfy z Wiślanego Brzegu), od 17 lat żyje z charcikami, a od 12 lat związana jest także z weterynarią, obecnie od 4 lat rozwiązuje psie problemy zdrowotne na co dzień pracując w zawodzie. Prywatnie Paula lubi pisać zabawne teksty o swoim życiu z charcikami, a ja postanowiłam te wszystkie wątki połączyć w całość tworząc serię dotyczącą powszechnych problemów z jakimi możemy spotkać się żyjąc z charcikiem. Łącząc w humorystyczny sposób rady weterynarza z doświadczeniami hodowcy postaramy się, żeby te wpisy nie były kolejnym nudnym wyciągiem z podręcznika jakich setki znajdziesz w internecie.

Zaczynamy z tematem, który towarzyszy każdemu hodowcy i właścicielowi psa. Wątki o pasożytach pojawiają się na wszystkich psich grupach, a co jakiś czas także odzywają się do mnie właściciele novaticowych charcików, które „złapały robala”. Ostatnio brałam udział w dwóch webinarach poświęconych tej tematyce i spędziłam parę godzin na rozmowach o psiej kupie z dr Paulą. Zebrałyśmy parę faktów i mitów dotyczących tego mało przyjemnego, ale niestety towarzyszącego nam wątku.

ZDANIEM WETA

Nie ma co ukrywać, tekst powstaje na specjalną prośbę Moniki (NOVATICA), za który, poniekąd, wzięłam się może i późno, ale z nieskrywaną radością.
Otóż tak prozaiczna rzecz, jak: co, jak, kiedy, jak często, a być może przede wszystkim, czy w ogóle należy, potrafi podzielić tak hodowców, opiekunów psów oraz… lekarzy weterynarii. Postaram się zawrzeć najważniejsze rzeczy skrótowo, w planach mam za bardzo nie przynudzać (czy się uda, to się dopiero okaże po czasie).

Ja nie muszę odrobaczać swojego psa, bo on nigdzie nie wychodzi!
Ojj… Tak bardzo można się tutaj pomylić.
Jedna rzecz, jeśli pies nigdzie nie wychodzi i całe życie spędza w mieszkaniu, to należy mu szczerze współczuć. Druga rzecz, jeśli pies nigdzie nie wychodzi, no oprócz własnego podwórka, to… Już wychodzi.
Trzecia rzecz, nie chodzi tylko o to, gdzie pies chodzi, ale i gdzie my chodzimy. Już tłumaczę.
Do zarażenia pasożytami dochodzi poprzez dostanie się do przewodu pokarmowego wydalonych przez innego osobnika jaj (lub zjedzeniu żywiciela pośredniego, paratenicznego itp.). W każdym razie, osobniki dorosłe się rozmnażają, produkują jaja, które potem wędrują na zewnątrz. Wędrują na zewnątrz najczęściej w kale. Kał sam w sobie czasem się rozpływa, czasem leży tygodniami lub dniami na chodniku czy trawniku. Najprostsza dla nas do wyobrażenia sobie forma zarażenia to zjedzenie cudzego kupska. Cudze kupsko bywa niesamowicie cudownym smakołykiem dla części psów (ten bukiet aromatów, zaklejone cuchnącym kupskiem zęby lub oklejony język – no pychota!). Do tego kupa czasem leży. Kto nigdy nie wdepnął w psie kupsko ten nie wie, jak długo kupsko takie może być przyklejone do buta. I tutaj jakby ciąg przyczynowo – skutkowy nadal jest logiczny. Wdepniemy w kupę, przychodzimy do domu (niewielkie znaczenie ma to, czy mamy podwórko, czy też nie), wycieramy kupska, ile tylko nam się uda. W międzyczasie roznosimy jaja. Zostawiamy je na klatce schodowej, na wycieraczce, w przedpokoju, a nawet na swoim własnym trawniku (chyba, że mamy śluzę sanitarną przed wejściem na swoją posesję, ale jak już prawie 4 lata pracuję, nikt nigdy nie potwierdził mi posiadania takowej). W podobny sposób jaja roznoszą też inne zwierzęta. Koty wychodzące, ptaki, lisy, wilki, myszy, szczury i co tam jeszcze akurat jest modne na danym osiedlu. Wchodzą w cudze kupsko (albo i własne) i idą dalej. Ciap, ciap, ciap, po drodze zostaje kupsko i jaja pasożytów. Zostaje nam ta „rozpłynięta” kupa. W miejscu, gdzie inny zwierzak oddał kał, już jej nie ma. Ale jaja pasożytów pozostają. Na trawie, przy ziemi, w ziemi. I nasz pies oddaje się swobodnie eksploracji terenu, tu powącha kwiatek, tu wciągnie źdźbło trawy do paszczy.
To takie najprostsze drogi, jakimi zwierzak może zarazić się standardowymi pasożytami jelitowymi. Myślę, że każdy już może sobie wyobrazić sytuację, gdzie ten niewychodzący pies, czy kot, nagle zaczyna oddawać robale przodem i tyłem.

Ja go nie muszę odrobaczać, bo nie widać robaków w kupie.
Tutaj znowu dochodzimy do takiego trochę science fiction. Pasożyt dowolnego gatunku, chociaż często bardzo prosto zbudowany, nie jest głupi. Pasożyt dorosły w swoim małym ciałku wie jedno – opuszczenie żywiciela to pewna śmierć. Szybsza lub wolniejsza, ale śmierć. Teraz pomyślmy. Czy zdarzyło się kiedyś komuś z Was widzieć taką typową glistę (wygląda jak obrzydliwa nitka makaronu), która będzie się ruszać w świeżo oddanej porcji kału przez kolejne kilka dni? Albo chociaż kilka godzin? Jeśli mieliście szczęście, to glista wyszła jedna, a Wy pobiegliście do najbliższej przychodni (pewnie jeszcze robiąc jej dokumentację zdjęciową) i poprosiliście o coś, na tych niechcianych gości. Z najbardziej spektakularnych, ruszających się robali, należy wymienić tasiemca. Otóż jego człony potrafią pełzać, a nawet samodzielnie wyłazić z odbytu (zwłaszcza u kotów), po znieczuleniu pacjenta. Obrzydliwe, prawda?
Jeśli pasożytów w organizmie jest odpowiednio niewiele, to na zewnątrz wychodzą tylko jaja! A te są niewidoczne gołym okiem.

Kiedyś to się psa odrobaczało raz do roku, a teraz to wymyślają, że trzeba częściej.
Kiedyś ludzie umierali na zapalenie płuc, a zęby wyrywano ludziom na żywca. Schematów odrobaczania zwierząt jest wiele. I schematy te potrafią podzielić zarówno hodowców, właścicieli, jak i lekarzy. O odrobaczaniu tych malutkich szczeniąt rozpisywać się nie będę, wspomnę tylko, że małe szczeniaki przy matce, a wcześniej i ciężarną sukę odrobacza się w celu zapobiegania lub leczenia zarażenia śródmacicznego oraz laktogennego. W życiu dorosłym psa standardem jest odrobaczanie średnio co trzy miesiące lub wykonywanie badania kału, w celu wykluczenia obecności pasożytów. I to jest minimum, które powinniśmy robić. Czasem, należy odrobaczyć psa POMIMO ujemnego wyniku badania kału. Zwłaszcza wtedy, kiedy podejrzewamy, że coś tam jednak siedzi w psie lub ma tendencje do wciągania różnych dziwnych rzeczy z podłoża. Pomijając czynnik ludzki badania to w tej konkretnej próbce kału można nie trafić na ani jedno jajo, a mimo to, po odrobaczeniu mogą wyjść z psa dodatkowi lokatorzy. I nie, nie jest to powód do zrobienia awantury swojemu lekarzowi – gdyby badanie kału dawało zawsze stuprocentową pewność na kał czysty – cóż, świat byłby piękniejszy.

Od standardowego odrobaczania/badania kału mamy kilka odstępstw, a przynajmniej ja wprowadzam je u swoich zwierząt i swoich pacjentów.
1. Standardowe szczenię odrobaczamy przed każdym szczepieniem przeciwko chorobom zakaźnym i do pół roku odrobaczamy je co miesiąc.
Dlaczego? Dlatego, że szczenię poznaje świat jęzorem, zębami, nosem i jest wybitnie predysponowane do napotkania na swojej drodze jaj pasożytów.
2. Kupojady, padlinojady, zbieracze z podłogi również odrobaczamy co około miesiąc. A nawet częściej.
3. Kiedy w domu pojawić ma się małe dziecko lub już się pojawiło i zaczyna zasuwać po podłodze również zwiększamy częstotliwość – tu chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo człowieka. Małego, ale jednak człowieka. Należy o nie zadbać ze szczególną uwagą.
4. Kiedy u dorosłego psa pojawia się nowy czworonożny – zawsze odrobaczamy CAŁE stado naraz. W przeciwnym wypadku możemy równie dobrze tabletki wyrzucić do śmietnika, zamiast ładować je jednemu zwierzakowi ze stada – efekt będzie identyczny.
Pewnie znalazłabym jeszcze jakieś wyjątki, ale to takie najważniejsze.

Dla bardziej dociekliwych polecam wpisać w wyszukiwarkę „ESCCAP odrobaczanie psów”. Jest tam świetny diagram, pod spodem tabelka, z jaką częstotliwością należy odrobaczać psa.

Hodowca sprzedał mi zarobaczonego szczeniaka!
Takie rzeczy się oczywiście zdarzają. Jeżeli szczeniak w dniu przyjazdu do domu zaczyna srać robalami, no to jest problem (i nie zawsze hodowca musi o tym wiedzieć – każdy z nas ma swojego robala). Ale litości. Jeżeli szczeniak jest u kogoś od miesiąca, z hodowli wyjechał z książeczką i wbitym odrobaczeniem to istnieje duże ryzyko, że to już wina nowego właściciela. Robaczyce to owszem jednostki chorobowe, to problem (zwłaszcza, kiedy daje objawy ogólne), ale powiedzmy sobie szczerze – każdy z nas ma swojego robala. Tak serio. A nawet serio, serio. Pies nie musi mieszkać w szopie zabitej dechami, żywić się odpadami ze stołu (lub padliną na gospodarstwie), mieć wystających żeber, matowej sierści, sraczko-rzygaczki, żeby mieć robaki. Cudownie zadbany, wspaniały pies, który odrobacza się co miesiąc, śpi w łóżeczku, jest przesadnie często kąpany też może mieć pasożyta. Pamiętam zresztą, jak mój profesor od parazytologii opowiadał nam na zajęciach o swoim kocie. A profesor spoko człowiek był. Otóż profesor miał kota wychodzącego (nie, nie popieramy kotów wychodzących i włóczących się po okolicy). Kota odrobaczanego zgodnie ze standardami (szewc bez butów chodzi). Któregoś razu, miesiąc po odrobaczeniu, zebrał kupsko kota do zbadania na uczelni (tak standardowo, bez żadnych cudów). Glisty plus tasiemiec. Zebrał po leczeniu znów kupsko po 10 czy 14 dniach (kot nadal wychodził na dwór). Znowu jakieś cuda. I tak zbierał to kupy przez dobre pół roku i raczył nim siebie, a chyba nawet swoich pracowników i zawsze coś znaleźli. Uznał, że ten typ potrzebuje się odrobaczać często i tym sposobem pchał całemu swojemu stadu tabletki do paszczy raz w miesiącu.
Można? Można.
Robal w kupie, czy rzygu to nie jest wstyd ani dla hodowcy, ani dla właściciela (chociaż, może być szokiem. I na pewno jest obrzydliwy). Wstyd to jest wtedy, kiedy pies zamiast kupska wydala same białe robale, a nikt nic z tym nie robi (albo wierzy w kiszoną kapustę). I uwierzcie – trzymanie psa w plastikowej kuli, bez kontaktu z trawnikiem, lasem, podwórkiem, innym psem, noszenie non stop na rękach lub w torebce nie jest remedium na ten problem, a robi psu kuku. Duże kuku tam głęboko w psychice i mózgu. Pozwólmy psu być psem.

Ja go odrobaczyłem miesiąc temu, pani mówiła, że profilaktycznie, co trzy miesiące, a on znowu sra robalami.
Tabletka, pasta, czy nawet krople na kark (spot on) przeciwpasożytnicze działają w momencie podania. Nie krążą przez trzy miesiące po psie. To się może zdarzać, również nikt Was nie oszukał.

Nie będę mu dawać żadnej chemii, ja go odrobaczam naturalnie.
Litości. Serio. Kapusta kiszona, napary z czosnku, czystka, czopki z czosnku, uszy królika z futrem to NIE jest odrobaczanie. To w najlepszym wypadku proszenie się o sraczkę stulecia. W gorszym fundowanie psu niesamowitych przeżyć w gabinecie weterynaryjnym. W drastycznych wypadkach możecie pozbawić psa życia. I ja nie żartuję. Jak ktoś chce eksperymentować, to na sobie, dajcie psom święty spokój. Chcecie mieć czyste sumienie? Zasponsorujcie tym psom porządne badanie kału, a potem współpracujcie z lekarzem.

Skoro robaka ma każdy, to kiedy robale to zaniedbanie, a kiedy zwyczajny przypadek?
Będę tłuc intensywnie wszystkim. Pasożyty wewnętrzne są zaniedbaniem, kiedy:
– pojawiają się objawy ogólne (biegunki, wymioty, robakowy kał, matowa sierść, senność, znaczne wychudzenie, itp.)
– wiadomo o jednym zarobaczonym zwierzęciu, a odrobaczane jest tylko jedno ze stada
– zwierzak (bo należy tu mówić o ogóle) ostatni raz miał badanie kału NIGDY, a odrobacza się raz do roku przy okazji szczepienia p/ko wściekliźnie.
Nie da się tak zwyczajnie podpisać każdej pojedynczej glisty pod „zaniedbanie”. Tak jak i wykrycia Giardii u jednego osobnika ze stada (w ogóle Giardia/Lamblia to jest ostatnio jakiś hardcore i ogólnie NAPALM na podwórku brzmi najbardziej skutecznie). Ale jeśli widzisz w dowolnym miejscu, z którego bierzesz psa, że zamiast kału wychodzą kłęby (!) białych makaroników… To trzeba zwiewać, gdzie pieprz rośnie. Naprawdę, jeden robal, okej, zdarza się. Kłębowisko? No ktoś tu nie jest na bieżąco z najnowszymi zaleceniami.

No to jak taka mądra, to jak często sama odrobaczasz swoje psy?
Nie odrobaczam tylko swoich psów, ale i kota (takiego super, domowego kiciusia, który ma swoje okienko na świat i nigdzie nie łazi). I odkąd mamy szczeniaka nasz schemat wygląda tak:
– pierwsze trzy miesiące młodego z nami (kiedy miał fazę „ZJEM KUPĘ!) średnio co 4-5 tygodni, razem z tabletką przeciwko kleszczom i pchłom (w następnym wpisie chętnie i o tym powiem co nieco)
– obecnie w planach mamy co 10-15 tygodni (czyli co 2-3 podania naszego tabsa na kleszcze)
– około tygodnia PRZED wyjazdem w miejsce, gdzie są szczenięta
– przy najbliższej okazji po zeżarciu padliny (bleh!)
Czy to szkodzi moim psom? Nie narzekają (chociaż ostatnio pogniewały się na ulubionego tabsa). Czy kiedyś znalazłam u nich robala? Jeszcze nigdy, a czasem, dla sportu, badam ich kupsko (praktyka czyni mistrza). I nawet jeśli zbadam je 3 dni przed terminem profilaktycznego podania tabsa trzy w jednym… I tak dostają tego łączonego. Przezorny zawsze ubezpieczony. A ja z nimi śpię. I jesteśmy mega mega mega blisko. I to psy pracujące są – cholera wie, co przywlekę im z roboty.

W wiadomościach od właścicieli charcików, ale także i w naszym stadzie spotykamy się dość często z sytuacją, gdzie po odrobaczeniu pies kiepsko się czuje i wymiotuje. U psa wymiotującego najprostsza opcja – zmienić producenta tabletek (wymiot może być na substancje pomocnicze, a nie substancje czynne); pomyśleć nad odrobaczeniem w formie spot on (nie działa na wszystko) lub (co chyba najprostsze) podać dobrze skruszoną tabletkę w większej objętości czegoś smacznego. Jeśli pies zwymiotuje po kilku godzinach to istnieje spora szansa, że substancje z preparatu już się wchłonęły. Szczególnie ważne jest by pies dobrze reagował na odrobaczanie celowane (po badaniu wiemy jaki pasożyt w psie siedzi) bo wtedy podajemy preparat tak długo jak trzeba, czyli do wybicia pasożyta, a przy długotrwałym, złym samopoczuciu możemy osłabić naszego charcika. Oprócz odrobaczania pamiętaj też, żeby regularnie sprzątać po swoim psie – zalegająca kupa nie tylko może zarazić inne psy, ale także i ponownie Twojego własnego psa, np. tuż po jego odrobaczeniu.

Jeśli nadal jesteście spragnieni wiedzy o naszych małych, niechcianych towarzyszach to warto zajrzeć do tego przewodnika ESCCAP. A my z Paulą szykujemy kolejny materiał na nudne, zimowe wieczory.

PUPPY TIME

Nowy rok rozpoczynamy od pokazania Wam urodzonych jeszcze przed świętami maluchów z miotu N2. Mamą po raz pierwszy została Aurora, która świetnie odnalazła się w nowej roli. Rurka na co dzień jest suczką spokojną i bardzo czułą, początkowo w opiece nad dziećmi była wręcz nadgorliwa, ale po paru dniach przyzwyczaiła się, że nie na każde piśnięcie szczeniaczka trzeba się od razu zrywać i biec go ratować. Szybko okazało się, że Aurorka jest świetną, troskliwą i rozsądną mamą, co mamy nadzieję przełoży się też na wychowanie jej dzieci. Tatą miotu został po raz kolejny nasz weteran Duszek. Do dość niewielkiej suczki chcieliśmy użyć psa, który nie daje przesadnie dużych szczeniąt, poza tym plan na krycie Duszkiem jednej z córek Chłopczyka powstał jeszcze jak Aurorki nie było na świecie, a teraz, po kilku latach można było go zrealizować. Na świat przyszły cztery maluchy, niestety tuż po porodzie straciliśmy najmniejszego z nich – kremowego chłopczyka. Pozostała trójka – dwie suczki i piesek rozwijają się świetnie, właśnie otwierają oczy i zaczynają coraz sprawniej chodzić. Jeszcze przez kilkanaście dni maluchy będą mieszkać w naszej sypialni wyłącznie ze swoją mamą, ale już niebawem poznają resztę szczeniaków i resztę naszego stada.

ENG | We start new year by showing you puppies from litter N2, born before Christmas. Aurora became a mother for the first time and she is doing great in her new role. Rora is a calm and very affectionate bitch on a daily basis, initially she was overactive in caring for her pups, but after a few days she got used to the fact that not every squeaks means you have to jump up right away and run to save a puppy. It quickly turned out that Aurora is a great, caring and reasonable mother, which we hope will also translate into raising her children. The father of the litter is once again our veteran Duszek. For a fairly small bitch we wanted to use a dog that doesn’t give large puppies, besides, the plan to mate one of the Ragnarok’s daughters with Duszek was created before even Aurora was born, and now, after a few years, it could be done. Four babies were born, unfortunately, right after birth we lost the smallest of them – a cream boy. The remaining three – two females and a male are developing great, just opening their eyes and starting to walk more and more efficiently. For several more days, the puppies will live in our bedroom only with their mother, but soon they will meet the rest of the puppies and the rest of our herd.

HAPPY NEW YEAR

Ostatni dzień w roku to dla wielu z nas czas podsumowań, przemyśleń, a także snucia nowych planów. Dla nas praktycznie pod każdym względem był to bardzo intensywny rok. Narodziny nowych pokoleń przyniosły wiele radości i umożliwiły zawarcie świetnych znajomości. Do naszej rodziny dołączyła przebojowa Yara, którą przywieźliśmy z Niemiec. Za nami sporo nauki, udział w wielu seminariach, warsztatach, szkoleniach i webinarach to nie tylko poszerzanie wiedzy i doskonalenie swojego warsztatu jako hodowcy, ale też spojrzenie na pewne sprawy z innej perspektywy, a nawet podłapanie nowych zainteresowań. Nasze liczne współprace przyniosły wiele satysfakcji i otworzyły kilka nowych drzwi.
Niestety ten rok przyniósł nam też wiele łez – pożegnanie z trzema najstarszymi seniorami w naszej hodowli odbiło się na nas naprawdę bardzo mocno, a przygnębiająca atmosfera niestety zawisła w całym domu. Nie każdy trudny okres oznacza jednak porażkę, doświadczeniem dodającym nam sił w cięższych momentach jest na pewno zwycięska walka o życie Pepper, której niezrównanym towarzystwem i niesamowitą osobowością możemy się na całe szczęście cieszyć do dziś. Ten rok był też naprawdę wyczerpujący fizycznie, bo podjęliśmy się naprawdę dużego wyzwania w naszym życiu osobistym, za nami wiele miesięcy ciężkiej pracy, planowania i podejmowania trudnych decyzji.

A teraz rok się kończy, czas na dalszą pracę i naukę. Przed nami jeszcze sporo planowania i ekscytujące zmiany, na które czekamy już bardzo niecierpliwie. Na ten rok życzymy sobie żeby nasze psy były zdrowe i szczęśliwe. Chcemy nadal pielęgnować nasze wspaniałe kynologiczne przyjaźnie i kooperacje, sięgać po jeszcze więcej i mierzyć jeszcze wyżej. Życzylibyśmy sobie też więcej odpoczynku i wolnego czasu, o który wiemy, że będzie bardzo ciężko, bo narzuciliśmy sobie naprawdę szalone tempo, ale przecież z życia trzeba brać pełnymi garściami.

ENG | The last day of this year is for many of us a time of summaries, reflections and making new plans. It was a very intense year for us in every single aspect. The birth of new generations brought a lot of joy and many new friendships. Miss „advanturous” Yara, which we brought from Germany, joined our family. A lot of learning is also behind us, participation in many seminars, workshops, trainings and webinars is not only expanding knowledge and improving our skills as breeders, but also looking at certain things from a different perspective, and even picking up new interests. Our numerous cooperations brought a lot of satisfaction and opened a few new doors. Unfortunately, this year also brought us a lot of tears – saying goodbye to the three oldest seniors in our kennel really affected us very much, and the depressing atmosphere unfortunately hung in the whole house for some time. However, not every difficult period means failure, the experience that gives us strength in difficult times is certainly Pepper’s victorious fight for life, whose best company and amazing personality we can fortunately enjoy to this day. This year was also really physically exhausting, because we took on a really big challenge in our personal lives, behind us many months of hard work, planning and making difficult decisions.

And now the year is ending, it’s time to continue working and learning. There is still a lot of planning ahead and exciting changes that we are already looking forward to. This year we wish our dogs to be healthy and happy. We want to continue our wonderful cynological friendships and cooperations, reach for even more and aim even higher. We would also like more rest and free time, which we know will be very difficult, because we have imposed a really crazy tempo, but you have to take full advantage of life.

Merry Christmas!

Dla nas ten czas oznacza odrobinę odpoczynku i wytchnienia od codziennych obowiązków. Święta zawsze spędzamy w domu z psami i najbliższą rodziną, a te kilka leniwych dni wystarcza nam na nabranie nowych sił do dalszego działania. Życzymy Wam fantastycznie spędzonego czasu i zwolnienia tempa. Właścicielom naszych charcich pociech życzymy żeby już zawsze były zdrowe i szczęśliwe, a Wy byście czerpali z ich bliskości jak najwięcej dobrej energii. Naszym zaprzyjaźnionym hodowcom – by ich praca była jak najlżejsza, bez dylematów i rozterek, by życie nie zaskakiwało i żeby częściej witali niż żegnali. Uważajcie na siebie i odpoczywajcie. Wesołych Świąt kochani!

ENG | For us, this time means a little rest from everyday’s life. We always spend Christmas at home with our dogs and our closest family, and these few lazy days are enough for us to gain new strength for further action. We wish you a fantastic time and possibility to slow down. We wish the owners of our IGs that they will always be healthy and happy, and that you will draw as much good energy as possible from their presence in your life. Our friends breeders – to make their work as easy as possible, without dilemmas, so that life does not surprise and that they greet more often than say goodbye. Take care and rest. Merry Christmas dears!

UCZYMY SIĘ DALEJ

Dla oderwania się od emocjonalnego rollercoaster’a tej jesieni bardzo dużo czasu poświęciliśmy na naukę. Do naszej kolekcji doszły też kolejne książki, o których chętnie napiszę jak tylko skończę je czytać.

Początek jesieni to szkolenia dotyczące psiej anatomii, budowy aparatu ruchu, pomiarów i oceny budowy pod kątem wpływu na poruszanie się psa oraz zajęcia handlingowe z naszymi charcikami, o których już pisaliśmy, a wszystko to zakończone grudniowym webinarem w temacie treningu wystawowego. Tak zakończyliśmy pewien dział, z którego zgromadzona wiedza będzie nam bardzo przydatna w realizacji zimowo-wiosennych planów związanych z ciekawym projektem dedykowanym wyłącznie charcikom włoskim, ale o tym na pewno jeszcze napiszemy.

Listopad obfitował w szkolenia online z wielu dziedzin, tak też wzięłam udział w kilkugodzinnym seminarium w cyklu „Specjaliści dla lekarzy, techników i hodowców”, gdzie można było posłuchać wykładów z kilku dziedzin.

  • Żywienie jako istotny czynnik wspomagania zdrowia psów i kotów, który prowadziła dietetyk Anna Maria Ziembińska
  • Najczęściej występujące choroby skóry u psów – Jarosław Popiel
  • Co może zaskoczyć hodowcę? Choroby dziedziczne w nefrologii – Magdalena Kraińska
  • Problemy okulistyczne u psów – Katarzyna Szulc
  • Racjonalna opieka nad rozrodem w kontekście dobrostanu zwierzęcia – Wojciech Niżański

Tak też trafiłam na kolejne szkolenia z dziedziny rozrodu psów prowadzone przez dr Wojciecha Niżańskiego. Szkolenie o cyklu płciowym suk oraz świetne wykłady z kongresów weterynaryjnych „Poród i noworodek – stany nagłe” oraz „Stany patologiczne noworodka”.

Najwięcej czasu poświęciliśmy jednak szkoleniom dotyczącym żywienia, ale o tym zrobimy osobny wpis, bo ilość przerabianego w tym zakresie materiału z pewnością na to zasługuje.

NEW PUPPIES

W ostatnim miesiącu sporo się u nas działo, ale pochłonięci wieloma wydarzeniami powoli nadrabiamy zaległości. Czas na ekscytujące wieści z końcówki listopada, kiedy to powitaliśmy na świecie miot „M2”! Mamą została po raz kolejny Uti. Latem zeszłego roku dała nam cudny miot, w którym tak się zakochaliśmy, że została z nami aż dwójka dzieciaków. Utysia jest świetną mamą i nie jest to pusty slogan, ona naprawdę od pierwszych chwil kocha swoje dzieci i dba o nie jak umie najlepiej. Już w ciąży Uti była bardzo uważna i ostrożna, sam poród był szybki i bezproblemowy. Wybierając ojca znowu postawiliśmy na stare, sprawdzone rozwiązania. Master bardzo pasuje do Uti pod względem eksterieru, ale także ciekawiło nas jak rozwiną się charaktery maluchów – Uti jest spokojna i bardzo zorientowana na człowieka – kochająca, a Master stateczny i wyluzowany, z bardzo otwartym podejściem do ludzi, zwierząt i całego świata. Efekt tego skojarzenia to czterech wspaniałych, silnych i zdrowych chłopców. Wszystkie maluchy są czarne co początkowo było trochę problematyczne, zwłaszcza, że miały bardzo zbliżone wagi urodzeniowe i na pierwszy rzut oka były bardzo do siebie podobne dlatego oznaczyliśmy je znacznikami w różnych kolorach co ułatwiło opiekę, zwłaszcza w pierwszych dniach. Dla któregoś z chłopców z tego miotu będziemy szukać idealnego domu.

ENG | There has been a lot going on in the last month, but we are slowly catching up with many news. So it’s about time for exciting news from the end of November, when we welcomed the „M2” litter into the world! Uti became a mother again. Last summer she gave us a wonderful litter, which we fell in love with so much that we had two kids stay with us. Utysia is a great mother and it’s not just a slogan, she really loves her children from the first moment and takes care of them as best she can. Already during pregnancy, Uti was very attentive and careful, the birth itself was quick and trouble-free. When choosing a father, we again focused on old, proven solutions. Master is very suitable for Uti in terms of exterior, but we were also curious how the puppies’ characters will develop – Uti is calm and very human-oriented – loving, and Master is easy going, with a very open mind to people, animals and the whole world. The effect of this mating is four wonderful, strong and healthy boys. All puppies are black, which was a bit problematic at first, especially since they had very similar birth weights and at first glance were almost identical, so we marked them with collars in different colors, which made care easier, especially in the first days. For one of those boys we are looking for a perfect home.

TAK WYGLĄDA ŻYCIE

Ostatnie wydarzenia mocno nas przybiły, wywróciły świat do góry nogami i spowodowały, że ciężko było nam się cieszyć przyjściem na świat wyczekiwanych maluchów. Czasem trochę okrutny krąg życia zabiera nam coś, ale w zamian przynosi coś nowego. Oswajając się z tym jaka jest brutalna kolej rzeczy i próbując wrócić do normalności pokazujemy Wam w końcu co podarował nam los – naszą słodką jedynaczkę, a jednocześnie wnuczkę naszego kochanego Baszubka. Mamą została Oczko, nasza czarna Francuzka, która przyzwyczaiła nas już do malutkich miotów, tym razem poszła na całość i urodziła aż jedną dziewczynkę. Po tegorocznych badaniach, których wyniki przekonały nas, że czasem warto użyć też starszych, sprawdzonych psów na tatę tego miotu wybraliśmy naszego najstarszego reproduktora – Duszka. Wyciągając wnioski z poprzednich miotów znamy już możliwości obojga rodziców i dlatego stwierdziliśmy, że ta para może stanowić fajne połączenie. Malutka rozwija się bardzo dobrze, jest grzeczna i cichutka, a już niedługo nie będzie też „samotna”, ponieważ dołączymy ją do drugiego miotu jaki pojawił się u nas końcem listopada, ale o tym w osobnym wpisie.

ENG | Recently life hit us hard, turned the world upside down and made it hard for us to enjoy the arrival of the long-awaited babies. Sometimes cruel circle of life takes something from us, but brings something new in return. Getting used to what is the brutal turn of things and trying to return to normality, we finally show you what fate has given us – our sweet only child and at the same time the granddaughter of our beloved Baszubek. The mother is Oczko, our black French girl, who already prepared us for small litters. After this year’s health tests, the results of which convinced us that sometimes it is worth using older, proven dogs as the father of this litter, we chose our oldest stud dog – Duszek. Drawing conclusions from previous litters, we already know the capabilities of both parents and that’s why we decided that this couple can be a nice combination. The little one is developing very well, she is calm and quiet, and soon she won’t be „lonely”, because we will add her to the second litter that came to this world also in the end of November, but more about that will be posted separately.

THE LEGEND IS GONE

Ciężko opisać co dziś czujemy, jak jeden rok może przynieść tyle cierpienia, tyle łez? Chciałabym się rozpisać jak witalnym seniorem był Baszubek jeszcze kilka miesięcy temu, o tym jak wielka więź była między nim, a naszymi whippetami i jak strasznie zmienił się odkąd ich nie ma… Bardzo chciałabym Wam to opowiedzieć, ale póki co po prostu nie potrafię. W zaledwie 3 tygodnie Baublis stał się cieniem psa, którego wszyscy znaliśmy i ten czas totalnej bezradności był dla nas strasznie trudny choć do ostatnich wspólnych minut nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to już koniec. Odszedł spokojnie i cichutko, zupełnie nie w swoim stylu i zostawił po sobie wielką wyrwę w naszych sercach. Kto nas zna ten wie jak ten pies zmienił nasze życie, czym dla nas był i co znaczył… To jemu zawdzięczamy najwięcej, a teraz go nie ma, legenda odeszła i choć wiemy, że żyje nadal w dziesiątkach swoich dzieci, wnuków i prawnuków to i tak czujemy, że niecałe 14 lat jakie było nam dane to za mało, minęło jak pstryknięcie palcami…
Baszubek – nasza iskierka, pies który cieszył się całym sobą, którego wszyscy kochali i on też kochał wszystkich.

ENG | It’s hard to describe how we feel today, how can one year bring so much suffering, so many tears? I would like to write about how vital senior Baublis was a few months ago, about how huge bond he has with our whippets and how much he has changed since they are gone… I would love to tell you all about it, but for now I just can’t . In just 3 weeks, Baublis became the shadow of the dog we used to know and this time of total helplessness was terribly difficult for us, although we didn’t realize until the last minutes together that it was over. He passed away peacefully and quietly, not at all in his style, and left a huge hole in our hearts. Fir those who knows us, it’s obvious how this dog changed our lives, what he meant … We owe him the most and now he is gone, the legend is gone and although we know that he still lives in dozens of his children, grandchildren and great-grandchildren we still feel that less than 14 years we have been given was not enough, it has passed like a snap of your fingers…
Baszubek – our spark, a dog who enjoyed himself wholeheartedly, whom everyone loved and he also loved everyone.

NEW IN SHOP

Do SKLEPU trafiły właśnie nowe wzory naszych antysikatorów, a wraz z nimi weszła fajna promka – do wszystkich zamówień od 4 sztuk opasek dorzucamy gratisowy z jednym z trzech świątecznych motywów! Oferta ważna do końca grudnia lub do wyczerpania zapasów. Szyjemy w dwóch rozmiarach, z mocnym rzepem stosowanym w produkcji odzieży sportowej, z antyalergicznym wkładem usztywniającym konstrukcję, a jednocześnie miękkim i przyjemnym dla delikatnej, charcikowej skóry. Wszystkie tkaniny mają także certyfikat Oekotex 100.

Nasze nowe wzory – krata, szaro-biały i karmelowy beż.

Wzory świąteczne, które możecie otrzymać w gratisie do zamówienia.

LEKTURY NA JESIEŃ

Przyszła jesień, dzień staje się krótszy, a pogoda coraz częściej zmusza nas do siedzenia w domu. Nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre, w końcu można wygospodarować więcej czasu na naukę i nadrobienie czytelniczych zaległości. Praca (dobrego) hodowcy według naszych wyobrażeń powinna opierać się na doświadczeniu i pogłębianiu wiedzy. To pierwsze zdobywamy na bieżąco, ale także i o drugim nie możemy zapominać. Obecnie mamy bardzo szeroki dostęp do wszelkich źródeł pozwalających na poszerzanie naszych umiejętności, a czasem też weryfikowanie wcześniejszych przekonań i poglądów. Korzystamy z wielu szkoleń, warsztatów, webinarów, czytamy też wartościowe publikacje na specjalistycznych blogach oraz oczywiście sięgamy po ciekawe książki. Informacji jest cała masa, wątków około kynologicznych do przerobienia także ogrom, dlatego sama staram się pracować w danym czasie nad jednym obszerniejszym zagadnieniem, skupiając się na lepszym usystematyzowaniu swojej wiedzy w konkretnym temacie.

Już jakiś czas temu zapowiadałam wpisy na temat żywienia naszych psów. Pisanie artykułów zmusiło mnie jednak do dokładnego pochylenia się nad tym zagadnieniem i akurat tak się złożyło, że jesienią odbywa się sporo szkoleń i webinarów dotyczących tej właśnie dziedziny. Żeby dodatkowo uzupełnić przyswojoną online wiedzę zaopatrzyłam się w kilka nowych książek do mojej kolekcji. Już po pierwszych przeczytanych rozdziałach stwierdzam, że czeka mnie naprawdę ciekawa lektura.

Pierwsza z książek „O żywieniu Twojego psa praktycznie” to praca zbiorowa pod red. dr Jacka Wilczaka. Poszczególne działy omawiane są tu przez znane autorytety w dziedzinie żywienia zwierząt, w oparciu o wieloletnie badania naukowe.
Kolejna propozycja to „Zdrowy Pies. Jak sprawić by twój przyjaciel zachował młodość i witalność jak najdłużej”. Jest to poradnik, w którym autorzy – Rodney Habib (założyciel jednej z najpopularniejszych stron poświęconych zdrowiu zwierząt domowych) i lekarz weterynarii Karen Shaw Becker – przedstawiają oparte na naukowych dowodach porady jak dbać o psy, aby zapewnić im jak największy komfort i możliwie najdłuższe życie w zdrowiu. Znajdziemy tu m.in. rozdziały o diecie odmładzającej psa, o suplementacji czy żywieniu psów chorych.
Wśród jesiennych lektur znalazł się także przewodnik po użytecznych roślinach, które możemy znaleźć na naszych łąkach. Temat, którym od lat niezmiennie interesuję się w kontekście zdrowia ludzi (i mam już wiele podobnych książek w kolekcji), a teraz także odkrywam wiele wartościowych informacji odnośnie stosowania ziół u zwierząt, nie tylko w żywieniu, ale także wykorzystując ich rozmaite właściwości w stosowaniu zewnętrznym czy np. w działaniu odstraszającym pasożyty i insekty.
Informacje znalezione w tych książkach na pewno będą przydatne w naszym życiu codziennym i być może będą inspiracją podczas przygotowywania kolejnych wpisów.