Trzeba przyznać, że nowy rok zaczynamy dość intensywnie, powitaliśmy właśnie pierwsze tegoroczne maluchy | miot E3.
Pierwszy miot Zorzy na świat przyszedł wiosną zeszłego roku i ze względu na zablokowanego największego malucha niestety zaliczyliśmy cesarkę. Jej częste cieczki i dodatkowy fakt, że ten pierwszy poród zakończył się w taki sposób mocno nas stresowały. Przez całą ciążę chodziłam dookoła niej „na paluszkach” i każdego dnia niecierpliwie czekaliśmy na rozwiązanie. Zorza chyba lubi doprowadzać nas na skraj, bo jakież było moje zdziwienie kiedy nagle po zjedzeniu kolacji zaczęła mieć skurcze, na kilka dni przed wyznaczonym terminem. Na całe szczęście wszystko poszło tym razem bardzo sprawnie i już po niecałej godzinie od rozpoczęcia akcji porodowej powitaliśmy pierwszą dziewczynkę. W naprawdę szybkim tempie i bez najmniejszych problemów na świat przyszły trzy suczki – dwie tłuściutkie kremówki i jedna grafitowa myszka. Maluchy i mama mają się bardzo dobrze, przybierają ładnie na wadze i są przez swoją super mamę totalnie zaopiekowane. Choć nad szarą suczką więcej się gimnastykujemy, bo mocno odstawała od sióstr i wymagała znacznie staranniejszego dopilnowania to chyba powoli wychodzimy na prostą.
To może jeszcze parę słów o skojarzeniu. Ponieważ pierwsze dzieci Zorzy to idealne połączenie czystego umaszczenia i ciemnych pigmentów, charciki o ślicznych, kształtnych główkach i zgrabnych ciałkach to postanowiliśmy spróbować powtórki, a tatą maluchów po raz drugi został Regis. Naszym zdaniem jest to para idealnie dopasowana i marzy mi się by tym razem zostawić ich córkę… ale czas pokaże.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Monia
OSTATNIA SESJA W KOMPLECIE
Tak jak zwykle powtarzamy, maluchy rosną strasznie szybko, a czas mija nam niepostrzeżenie. Wydaje się, że dopiero się rodziły, a jednak już nadchodzi czas kiedy nasze charciki z miotu D3 rozjadą się do nowych domów. Trzeba przyznać, że są to bardzo grzeczne i niekłopotliwe maluchy, ich odchowanie było dla nas czystą radością, dosłownie czystą bo to bardzo dbający o higienę miot 😛 Dzieciaki są przesłodkie, uwielbiają kontakt z ludźmi, lgną do naszych dorosłych psów, na pewno będą totalnymi przylepami – już współczujemy przyszłym właścicielom 😉 Wszystkie zabawy są w ich wydaniu bardzo „kulturalne”, nie ma żadnych awantur, są delikatne i po prostu urocze. W ostatnią niedzielę dzieciaki skończyły 9 tygodni i z tej okazji wykonaliśmy ostatnie fotki jeszcze w komplecie, które możecie zobaczyć na stronie miotu. Przedstawiamy też ich oficjalne imiona – inspirowane odcieniami różu, który stanowi motyw przewodni tego miotu. Na ten moment, po anulowaniu rezerwacji szukamy idealnego domu dla jednej z dziewczynek – Rózia to niewielka suczka w ciepłym odcieniu kremu, o subtelnej budowie, kochająca i czuła, taka mała księżniczka. Po więcej informacji zadzwoń lub napisz do nas.
Ostatnio mamy trochę zaległości w postach, listopad i grudzień to dla nas zawsze bardzo intensywne miesiące pod wieloma względami, ale postaramy się wszystko szybko nadrobić.
Najlepsze życzenia!
Z okazji Świąt chcieliśmy życzyć Wam chwili odpoczynku od codziennych obowiązków, beztroski i troszkę lenistwa. Poświęćcie ten czas bliskim, przyjaciołom i oczywiście Waszym pieskom!
Święta to dla nas czas przemyśleń, ładowania baterii i robienia planów na kolejny rok. Już teraz możemy obiecać, że u nas znowu będzie intensywnie 😉 także wyczekujcie nowości w sumie to zaraz po Nowym Roku. Do zobaczenia!
DZIECIAKI SKOŃCZYŁY MIESIĄC
Kilka dni temu szczenięta z miotu D3 skończyły miesiąc. Z tej okazji spróbowaliśmy zrobić im pierwsze stojące zdjęcia i poszło całkiem nieźle. Zdjęcie grupowe było już większym wyzwaniem, bo każdy z maluchów miał swój własny pomysł na pozowanie, a w następnych tygodniach będzie pewnie coraz trudniej nad nimi zapanować. Dziś z okazji kolejnego ukończonego tygodnia było także ważenie i pierwszy z dzieciaczków przekroczył kilogram. Rozwój naszych klusek jest coraz bardziej dynamiczny i zmieniają się z dnia na dzień. Jedzą już regularne posiłki, a z mleka mamy korzystają tylko w ramach deseru, biegają po całym pokoju i zaczynają bawić się jak typowe charciki.
MAMY OCZY!
Dziś nasze maluchy kończą 3 tygodnie. W ostatnich kilku dniach wszystkie otworzyły oczy i podejmują pierwsze, dość odważne próby chodzenia, a nawet biegania. Dzieciaki wchodzą już w konkretne interakcje pomiędzy sobą i testują cierpliwość swojej mamy próbując ją podgryzać i dosłownie wchodząc jej na głowę. Póki co mleka mają jeszcze pod dostatkiem, ale w nadchodzącym tygodniu zaczynamy podawanie stałego jedzonka, co pewnie pokażemy Wam na naszym instagramie. Powoli nadchodzi prawdziwe, szczaniaczkowe szaleństwo, a przed nami „przeprowadzka” z sypialni do salonu, zapoznanie z resztą dorosłych psów, a co za tym idzie turbo przyspieszenie rozwoju i różnicowanie się charcikowych charakterków.
KILKA SŁÓW O WAŻENIU SZCZENIĄT
Dziś nasze maluchy kończą dwa tygodnie, a to oznacza cotygodniową kontrolę masy ciała. Początkowo w naszej hodowli ważyliśmy maluchy codziennie przez wiele tygodni, ale z upływem lat i w miarę rosnącego doświadczenia opracowaliśmy sobie skuteczny system monitorowania przyrostów tak, żeby nie robić setek pomiarów, a jednocześnie niczego ważnego nie przegapić. Standardowo przez pierwszy tydzień ważymy każde szczenię codziennie, jeśli przyrosty są prawidłowe to następne ważenia przeprowadzamy co tydzień aż do wyjazdu szczeniąt do swoich nowych domów. Jeżeli z jakiegoś powodu obserwujemy spadki wagi w odniesieniu do wagi urodzeniowej to ważenie odbywa się po dwa razy dziennie – rano i wieczorem, aż do czasu ustabilizowania sytuacji i powrotu do prawidłowego przybierania. Takie sytuacje najczęściej dotyczą spadku w trakcie pierwszej doby od porodu, zazwyczaj są to różnice kilku gramów, może to być błąd pomiaru jeszcze mokrych, ruchliwych szczeniąt, ale nigdy nie wolno tego zbagatelizować. Dla słabnącego noworodka mogą być to kluczowe godziny i jedyny moment na odpowiednią reakcję hodowcy. W dalszych tygodniach pomiary masy konieczne są, by wyłapać ewentualne spadki, które mogłyby oznaczać pierwsze objawy jakiejś dolegliwości lub wystąpienie wady rozwojowej. Prawidłowe oszacowanie tempa wzrostu danego malucha oraz ogólne cechy budowy anatomicznej często pozwalają nam też przewidzieć jego przyszłą wielkość jako dorosłego charcika (choć i tutaj zdarzają się wyjątki).
Pomiary zapisujemy w formie tabelek, które zbieramy w swoim archiwum już ponad 12 lat. To daje nam ogromną ilość danych pomocną przy szacowaniu wpływu masy ciała w różnym wieku na docelową wielkość psa. Trzeba jednak zaznaczyć, że taka analiza danych może czasem okazać się złudna i kompletnie nieskuteczna, ponieważ charciki z różnych linii rosną w bardzo różnym tempie, poza tym ostateczna wielkość psa to nie tylko masa ciała, ale także „grubość” kości i typ budowy. Tak czy inaczej, dzięki nagromadzonym danym często byliśmy w stanie dość dokładnie określić jak nasz charcik wyrośnie, szczególnie dotyczy to linii, na których pracujemy od wielu lat i doskonale je znamy.
Oprócz ręcznie spisywanych tabelek używamy też oczywiście innych, bardziej nowoczesnych narzędzi, np. aplikacji dostępnych online. Rozwój swoich charcików monitorowaliśmy już za pomocą tzw. siatek centylowych, świetnie opracowanych przez instytut naukowy WALTHAM™, dostępnych TUTAJ. Od zeszłego roku testujemy też niemiecką aplikację FIDOPOLI Litter Diary, która w prosty i obrazowy sposób pokazuje nam rozwój i wzrost całego miotu. Zaczynamy od wpisania oczekiwanego skojarzenia jeszcze przed pojawieniem się szczeniąt na świecie, a w momencie porodu mamy już gotową zakładkę do odnotowywania danych kolejno rodzących się szczeniąt.
Potem regularnie uzupełniamy pomiary w kolejnych dniach i tygodniach, dodajemy zdjęcia i różne dane poszczególnych szczeniąt. W efekcie możemy zobaczyć procentowe przyrosty względem poprzednich pomiarów, wykresy konkretnych szczeniąt lub porównanie całego miotu. W aplikacji znalazło się też miejsce na odnotowanie rodzaju porodu, a także na określenie w jakim ułożeniu rodziło się każde ze szczeniąt – główką, łapkami, tyłem itd. Po kilku miotach możemy prześledzić statystyki dotyczące przebiegu porodów w hodowli w szybki i czytelny sposób.
![]() | ![]() |
A jak ważenie noworodków wygląda od strony technicznej? W pierwszych dniach mamusie naszych szczeniąt niechętnie oddają nam je nawet na czas ważenia, musimy więc działać dość sprawnie i starać się by maluchy możliwie spokojnie leżały na wadze, no i oczywiście żeby nie piszczały (bo pobudza to mamę do ich „ratowania” z opresji). Korzystamy z precyzyjnej wagi kuchennej z wbudowaną stabilną miseczką, którą wykładamy miękkim futerkiem. Koniecznie ogrzewamy sobie ręce i zabieramy od mamy po jednym maluchu, żeby za bardzo jej nie denerwować. Najlepiej poczekać na moment kiedy szczenięta są nakarmione i zasypiają, wtedy leżą na wadze najspokojniej, a pomiar jest najbardziej precyzyjny.
Przy okazji dzisiejszego ważenia zrobiliśmy też szybki przegląd pielęgnacyjny i przycinanie pazurków. Możemy też pokazać Wam pierwsze otwierające się oczka – najszybszy tym razem okazał się mniejszy chłopczyk, który lewe oczko zaczął otwierać w 13-stym dniu życia.
RURKOWE DZIECI MAJĄ TYDZIEŃ
Czas nigdy nie pędzi bardziej niż wtedy kiedy w naszym domu pojawiają się maluchy. Za nami pierwszy tydzień z kremikami i już teraz mogę powiedzieć, że będą to z pewnością rozpieszczone książątka. Mama dba o nie jak o najcenniejszy skarb, dogląda, pilnuje i pielęgnuje z wielką starannością. Dzieciaki D3 zaokrągliły się nieco, a na noskach i wargach pojawił się już ciemniejszy pigment. Dostrzegamy też coraz wyraźniejsze różnice w odcieniach ich sierści dzięki czemu odróżniamy ich bez oznaczania kolorowymi wstążeczkami. W ostatnich dniach zrobiliśmy pierwsze indywidualne fotki i myślimy nad pasującymi do nich imionami. Najbliższe tygodnie będą jeszcze dość spokojne, czekamy na otwarcie oczek i pierwsze próby chodzenia na czterech łapkach, a potem zacznie się prawdziwa zabawa.
JAK ROŚNIE NASZA MŁODZIEŻ – CHŁOPAKI
W naszym domu mieszka już 10 weteranów, prawie wszystkie z nich poza Masterem to psy na „hodowlanej” emeryturze, dlatego nieodzownym elementem rozwoju naszej hodowli jest dołączanie do stada (oczywiście w miarę naszych możliwości) nowego, młodszego pokolenia. W tym roku zostało z nami kilka młodych charcików, z którymi mamy nadzieję pracować w przyszłości. Młodzież ma to do siebie, że bardzo szybko rośnie i nieustannie się zmienia, dlatego ostatnie ciepłe dni wykorzystaliśmy na zrobienie im aktualnych fotek – żeby pokazać Wam, ale też samemu mieć „udokumentowane” to jak przebiega ich rozwój.
Od dłuższego czasu myśleliśmy nad kolejnym samcem o szarym umaszczeniu, nasze „błękitki” mają już swoje lata i nadszedł czas na rozejrzenie się za ich następcą, a że wybór zawsze jest dość ciężki, tak w naszym domu pojawił się nie jeden, a aż trzy szare samce. Nasz francuski nabytek Vieniu wyrasta na bardzo ciekawego psa o bystrym wyrazie i totalnie harmonijnej budowie. Jego cechy charakterystyczne to silna konstrukcja ciała i bajecznie długa szyja. Jak każdy nasz „Magistris” tak i Vieniu jest psem o dość wyzwolonej naturze, uwielbia biegać i spędzać czas na zewnątrz chociaż trzeba przyznać, że coraz lepiej idzie mu także posłuszeństwo. Vien w swobodnym ruchu wygląda jak marzenie, mam zatem nadzieję, że z czasem nauczymy się pokazywać te walory także pod kontrolą ringówki.
Małego Lungo szykowaliśmy do domu na współwłasność, jednak okoliczności się nieco skomplikowały i w końcu Luniek został z nami, czego absolutnie nie żałujemy. To super grzeczny i pojętny pies, o bardzo zrównoważonej i spokojnej naturze, dokładnie jak jego rodzice. Lungo jest być może najbliższym mojemu ideałowi charcikiem jeśli chodzi o budowę, nie mogę mu kompletnie nic zarzucić. Oprócz nienagannej anatomii, ma też wspaniałą, gęstą szatę i niespodziewanie czysty, głęboki kolor niebieskiej szarości (co genetycznie wcale nie jest w jego przypadku oczywistością). Ma świetny profil i doskonale się porusza, jeśli jego temperament okaże się odpowiedni do uczestniczenia w wystawach to wierzę, że ten psiak ma szansę na niezłą karierę w ringu.
Trzecim z chłopaków jaki z nami został jest synek z ostatniego miotu naszej Muchy i Chłopczyka. Igni ma dokładnie ten sam rodowód co Regis i podobnie jak jego starszy brat ma w sobie wiele elegancji. To piesek smukły i wysokonożny, o bardzo samczym jak na szczeniaka wyrazie. Póki co wciąż rośnie, ale jeśli spełni nasze oczekiwania to on także znajdzie swoje miejsce w naszych przyszłych planach hodowlanych. Ignaś to bardzo żywiołowy i energiczny charcik, z tej strony także totalnie przypomina nam swojego czarnego brata, którego witalność jest wielkim atutem. Nie wiemy jeszcze czy Ignaś będzie mieszkał z nami, czy ze współwłaścicielem, ale póki co mamy go blisko, by obserwować jego rozwój i mieć wpływ na to jakim charcikiem stanie się w przyszłości.
OSTATNI TEGOROCZNY MIOT JUŻ Z NAMI
Decydując się na połączenie dwóch kremowych charcików (oczywiście biorąc najpierw pod uwagę szereg innych cech) chcemy mieć możliwie dużą pewność, że szczenięta będą miały dobrą pigmentację. Dla Aurory wybieramy zatem samce o bardzo wyraźnej, ciemnej oprawie i tak też zrobiliśmy tym razem. Ojciec tego miotu – Sid to elegancki, zgrabny piesek o cudownym, wesołym charakterze i silnej, wysportowanej sylwetce. Wszystkie te cechy doskonale równoważą eteryczność i księżniczkowy urok naszej Aurorki. Połączenie to charakteryzuje się dość wysokim współczynnikiem inbreedu, ale decydując się na takie skojarzenie wzięliśmy pod uwagę doskonałe zdrowie i kondycję charcików, które powielają się w rodowodzie maluchów, mimo, że nie są to już młode psy.
Ciąża przebiegała spokojnie, Aurora czuła się bardzo dobrze i miała ogromny apetyt. Tak też zostało do samego porodu, który rozpoczęła niedługo po zjedzeniu pełnej michy. Cała akcja, od wystąpienia pierwszych skurczy aż do końca porodu trwała zaledwie godzinę i przebiegła bardzo gładko. W tym ekspresowym tempie na świecie powitaliśmy cztery słodkie kremiki – dwóch chłopców i dwie dziewczynki, czyli miot D3. Maluchy są silne i ruchliwe, chociaż póki co musimy przyznać, że są też bardzo cichutkie, a ich mama jak zawsze super opiekuńcza i uważna. To już ostatni miot, który urodził się u nas w tym roku, a do rezerwacji prawdopodobnie będzie dostępny jeden z piesków, ale póki co obserwujemy jak rosną i bardzo niecierpliwie czekamy na ich rozwój.
POŻEGNANIE Z LETNIMI MALUCHAMI
W ostatnich tygodniach nasze letnie mioty rozjeżdżały się do swoich nowych domów. Odwiedziło nas mnóstwo wspaniałych osób, oprócz zyskania kolejnych fajnych znajomych było też wyjątkowo sentymentalnie. Można powiedzieć, że mieliśmy tu mały zlot „novaticiaków” bo aż szóstka maluchów trafiła do domów, gdzie mieszka już nasz charcik, a po odbiór swojego nowego członka rodziny pieski tradycyjnie przyjechały razem z właścicielami. Odżyło mnóstwo wspomnień, pojawiły się łezki wzruszenia i dużo śmiechu. Mimo stałego kontaktu online po prostu cudownie było znowu spotkać się na żywo i pogadać o naszych kochanych „dzieciakach”. Charciki połączyły nas z mnóstwem wyjątkowych ludzi, a nasze znajomości nie tracą na intensywności mimo upływu lat.
Po bardzo intensywnym lecie nasza młodzież rozjechała się głównie po Polsce, ale nowe domy czekały także w Chorwacji i na Słowacji. Teraz mamy chwilę na złapanie oddechu przed pojawieniem się tupotu kolejnych małych łapek, a to już niedługo.






































