Wszystkie wpisy, których autorem jest Monia

SZUKAMY DOMU DLA MANGO

Mango to ostatnie szczenię z wiosennych miotów, dla którego szukamy odpowiedniego właściciela. Maniu miał wstępnie wybrany dom już od pierwszych dni po urodzeniu, jednak życie pisze różne scenariusze i ostatecznie rezerwacja ta została niedawno odwołana. W tej chwili Mango ma 15 tygodni i jest już po wszystkich szczepieniach. Żyje z nami i resztą naszych dorosłych psów jako pełnoprawny domownik, uczy się życia, socjalizuje i bardzo szybko rozwija. Nie ma problemu z nowymi osobami, jest otwarty i dość ufny do ludzi, ale jest to pies bardzo bystry i uważny dlatego w nowych miejscach potrzebuje chwili, żeby ogarnąć obcą mu sytuację. Jak większość szczeniąt uwielbia zabawę z nami i innymi psami. Z dnia na dzień coraz bardziej widać w nim potrzebę posiadania „swojego człowieka” i wiemy, że jest to już ten czas, by takiego człowieka dla niego poszukać. Mango jest typem przylepy, ale ma też swój „charakterek”, lubi jeść i wyjadać innym, przy czym własnej miski chętnie pilnuje. Ma w sobie lekką nutkę niezależności, dlatego nie będzie to pies dla osób totalnie niedoświadczonych. Jest u nas regularnie wyprowadzany na dwór, uczy się chodzić na smyczy, jeździć w transporterze i zostawać sam w domu. Mango to smukły samiec z absolutnie piękną głową oraz pełnym uroku wyrazem, ma nietypowy jak na naszą hodowlę kolor chłodnego karmelu i będzie to niewątpliwie pies wysokiej jakości eksterierowej, raczej średniego wzrostu na wyższej łapce. Ogrom jego zalet kusi nas nieco by zaoferować go także do domu na zasadzie współwłasności, żeby w przyszłości mógł wnieść swoje geny do naszego planu hodowlanego. Więcej o Mango i naszych warunkach dowiesz się w rozmowie telefonicznej.

NASZ NOWY, WIELKI MIOT

To już ostatni miot w karierze hodowlanej naszej czarnej gwiazdy. Jak na divę przystało, Oczko nigdy „nie przemęczała się” w roli mamy i zwykle rodziła nam jedynaki. Tym razem na ojca wybraliśmy młodego Lungo, dla którego będzie to pierwszy miot i mimo, że marzyła nam się większa ekipa, żeby móc ocenić jego wkład genetyczny w potomstwo to jednak swoim zwyczajem Oczko urodziła tylko jednego malucha… ale za to jakiego! 250 g puszystego sreberka i do tego dziewczynka. Na pierwszy rzut oka przypomina ona zarówno kolorem sierści jak i kształtem głowy swojego tatę, ale każdego dnia obserwujemy jak się zmienia i rośnie w naprawdę ekspresowym tempie, jak na jedynaczkę przystało. Póki co obserwujemy troskliwą opiekę, dajemy małej myszce czas na rozwój i myślimy nad tym co dalej. Ta para rodziców doskonale się uzupełnia eksterierowo, jednocześnie będąc w podobnym typie budowy, z fajnymi, także komplementarnymi charakterami. Ten maluch to połączenie dwóch naszych linii prowadzonych przez piękne, czarne suki, więc póki co nie udostępniamy jej do rezerwacji. Kolejne maluchy pojawią się u nas wczesną jesienią.

KOLEJNA WYSTAWA I BEST IN SHOW VETERAN DLA MUCHY

Zdecydowanie mamy właśnie sezon na wystawy „blisko od domu”, więc ostatni piątek spędziłam na kolejnej krajówce psów myśliwskich, tym razem organizowanej przez O/Legnica. Na ten totalnie upalny dzień, w którym temperatura w cieniu dochodziła do 37 °C, zgłosiło się sześć charcików włoskich, w tym nasza trójka. W dorosłej klasie pierwszy raz wystawiłam Vienia, który otrzymał CWC i zaczął championat Polski. Viens to pies dość niezależny i mający własny pomysł na życie, dlatego wystawy nie są jego żywiołem i cieszy mnie, że radzi sobie na nich co raz lepiej. Przy okazji nabierając doświadczenia w ringu zrobił uprawnienia reproduktora i może spokojnie posiedzieć teraz w domu nabierając dojrzałości i masy, bo do skończenia championatu wg zasad musimy odczekać i tak minimum pół roku. Kolejny raz na wystawę pojechał też Lungo, który z kolei bardzo polubił nasze wspólne wyjazdy i naprawdę dobrze się pokazuje dostając sporo pozytywnych komentarzy od sędziów. Tym razem także przypadł do gustu sędzi i najpierw został Najlepszym Psem, a potem Zwycięzcą Rasy. Z ogromną przyjemnością kolejny raz wyszłam też w ring z Muszką – weteranką. To ile radości daje mi bycie z nią w ringu jest po prostu nie do opisania i chociaż z wiekiem na pewno uleciało z Muchy troszkę entuzjazmu to jednak jej spokój i ogromny profesjonalizm pozwala mi czerpać czystą przyjemność z bycia razem z nią. W małym ringu otrzymała oczywiście tytuł Najlepszego Weterana, ale to co naprawdę wywołało uśmiech to finały. Trochę obawiałam się jak nasza czarna Mucha poradzi sobie w słońcu, bo niestety cały ring honorowy był totalną patelnią, a jej umaszczenie nie ułatwia sprawy. No, ale jednak Mucha to Mucha i nie dała po sobie poznać żadnego zmęczenia wędrując na najwyższe podium BEST IN SHOW Veteran w dość licznej stawce! Na dokładkę Lungo równie dobrze pokazał się w wielkim ringu i ulokował się na czwartej lokacie Zwycięzcy Grupy.

Na tej wystawie miałam też ogromną przyjemność pokazać Goldenkę (Novatica GOLD RUSH FOR KOLOSEUM), która na wystawę przyjechała z Kasią i Miłoszem. Oczywiście Goldusię widuję regularnie dzięki czemu nigdy nie urwała się nasza „rodzona” więź i dzielny maluch wytuptał sobie przepiękny opis kradnąc serce pani sędzi. Na deser dołożyła jeszcze BEST IN SHOW Minor Puppy III w finałowym ringu i tak też już drugi dzieciak z miotu G3 zgarnia lokatę na podium debiutując na wystawie.
Sędziowali: Lucyna Seidel, Angelika Sokołowska, Piotr Król

WYSTAWOWY DEBIUT GLOSSY I NOWY REPRODUKTOR NA POKŁADZIE

W ostatni weekend znowu wyskoczyłam na wystawę, tym razem była to Krajowa Wystawa Psów Myśliwskich w Jeleniej Górze, gdzie spotkało się 7 charcików (czeskie oraz nasze). Zabrałam ze sobą dwóch chłopaków Vienia i Lungo, oraz reprezentantkę naszego najmłodszego pokolenia – Glossy (córkę Sagi z wiosennego miotu). Pod dość surową i szczegółową oceną sędziego z Czech, obaj chłopcy byli pierwsi z oceną doskonałą, jednak to Lungo zyskał w oczach sędziego najwięcej uznania i z pięknym opisem wybiegał sobie Zwycięstwo Rasy. Największą radochą było dla mnie jednak wystawienie debiutującej Glossy, której sędzia poświęcił bardzo dużo czasu i oprócz tytułu Najlepszego Młodszego Szczenięcia w Rasie, Gloska wybiegała na finałach także III lokatę na BISach! Myślę, że to całkiem fajny debiut dla tej młodziutkiej charciczki, z którą wiążemy w przyszłości spore nadzieje.

Na tej wystawie Viens skończył uprawnienia hodowlane i dołączył do grona naszych reproduktorów.
Sędziowali: Dalibor Smékal, Bogusława Szydłowicz-Polańczyk

WIELKIE POŻEGNANIA I CHWILA ODPOCZYNKU

Czerwiec i lipiec były dla nas zdecydowanie najbardziej towarzyskim okresem w tym roku. Skumulowało się w nim najwięcej wizyt nowych rodzin „na zapoznanie się”, a potem na odbiór naszych wiosennych maluchów i praktycznie w każdym tygodniu mieliśmy po kilka odwiedzin co oczywiście nadało szalone tempo naszemu życiu. Już samo odchowanie, nauka, socjalizacja, spacery ze szczeniętami, szykowanie wszystkich wyprawek, dokumentów, ostatnie wizyty u weterynarzy, a na koniec jeszcze spotkania z przyszłymi właścicielami, często poprzedzone obszerną video-rozmową (szczególnie z zagranicznymi właścicielami) spowodowały, że było po prostu bardzo intensywnie, a czasami zmęczenie dawało o sobie znać dość dosadnie. Większość „dzieciaków” jest już w swoich nowych domach, a przed nami jeszcze dwa odbiory w najbliższych dniach, więc czas na małe podsumowanie.

Nasz rekordowy miot Sagi rozjechał się w czerwcu i lipcu – Glimmer (Bowie) i Glow (Kokos) mieszkają w Polsce jako domowi pupile, Great Bling (Sernik) zamieszkał z naszą dobrą znajomą Olgą i 3 innymi charcikami, pozostanie w naszym team’ie na zasadzie współwłasności. Gold Rush (Goldenka) pojechała do Kasi i Miłosza, do hodowli „z Koloseum”, a Greyka (Klara) zamieszkała w Niemczech z Ulą, w hodowli „Ubilu”. Cieszymy się bardzo, że obie dziewczyny zamieszkały w zaprzyjaźnionych hodowlach i będą miały szansę wnieść swoje geny do ich planów. Tymczasem parka kremików – Glossy i Glitter zostali z nami do dalszej obserwacji ich rozwoju.

Z czarnego miotu H3 prawie wszystkie maluchy zostały w Polsce i mieszkają w rodzinach, gdzie są już „nasze” charciki – Hazin’ Raisin (Rodzyn) mieszka ze starszym „bratem”, Holy Lolly (Lola) z dwiema charciczkami, Hyper Jelly (Kawa) z trzema charciczkami, a Hot Chcolate (Daisy) pojechała do Danii, gdzie póki co będzie jedynaczką.

Z szarego miotu I3 obie dziewczynki Iris Bloom (Inka) i Iced Aqua (Enzi) oraz chłopak Indian Teal zamieszkali w Polsce z młodymi, aktywnymi ludźmi, którzy na dobre zakochali się już w swoich „dzieciakach”, a po pieska Imperial Blue za kilka dni przyjadą jego nowi właściciele z Austrii.

Do nowych domów trafiły już także maluchy z miotu J3 – kremik Jumpin’ Coconut (Teodor) zamieszkał na Słowacji z charcikowym bratem, Jammy Berry wyjechał do „znajomych znajomych” i będzie najlepszym towarzyszem ich nastoletniej córki, a Just A Cherry (Bianca) trafiła do rodziny naszej starszej charciczki Dorci. Póki co zostaje z nami jeszcze ostatni chłopak z tego miotu – Mango, który czeka na szczepienia niezbędne do swojego wyjazdu.

Najmłodszy miot – K3 jest jeszcze z nami w komplecie, dwoje kremików wyjedzie dopiero początkiem września w związku z wymogami kraju, w którym zamieszkają, a szaremu pieskowi wciąż przyglądamy się i powoli myślimy nad domem na współwłasność, bo widzimy w nim duży potencjał jaki mógłby kiedyś przysłużyć się naszym planom hodowlanym.

W sierpniu obiecaliśmy sobie zwolnić… Co prawda ciągle jest z nami jeszcze kilka maluchów, ale to zdecydowana różnica od posiadania w domu tak dużej gromadki jaka była tu jeszcze 1.5 miesiąca temu. Mamy do nadrobienia wiele spraw domowych, remontowych i ogrodowych, czym chcemy zająć się właśnie w pozostałej nam jeszcze części lata. Na pewno powłóczymy się więcej po łąkach i lasach, poświęcimy czas pozostającym do wyjazdów szczeniakom i naszym podrostkom, dojdzie też pewnie kilka wystaw. Nowe mioty pojawią się u nas dopiero na początku jesieni (przewidujemy w prawdzie jeden poród w sierpniu, ale to będzie mikro miot 😉 ), więc jeśli jesteś zainteresowany małym nicponiem z naszej hodowli to zapraszamy Cię do kontaktu w sprawie planów na tegoroczną jesień i zimę.

Zdjęcia dzięki uprzejmości nowych właścicieli.

DESZCZOWY WEEKEND I KOLEJNE SUKCESY

Minione tygodnie to pasmo wystawowych sukcesów naszego młodego pokolenia. Podczas, gdy w domowym przedszkolu dyżurował Łukasz, ja spędziłam cały weekend na wyjazdach. W sobotę pojechałam na specjalistyczną wystawę do Wrocławia. Bardzo lubię te wystawy, jest to stosunkowo niedaleko od nas, fajny teren, dobra atmosfera i co najważniejsze – sędziują tam hodowcy chartów, których opinia jest dla nas tą najcenniejszą. Wśród 11 charcików z Polski i Niemiec pokazałam naszą szarą trójkę. W dorosłej klasie debiutował Lungo, który wygrał klasę I/2 i otrzymał pierwsze CWC do dorosłego championatu. W młodzieży po raz pierwszy wystawiłam naszego francuskiego importa Vienia, dla którego największym problemem był padający nieustannie deszcz, coś czego Vienio absolutnie nie cierpi. W związku z jego opornym poruszaniem się po mokrej trawie otrzymał ocenę doskonałą z drugą lokatą. Prawdziwym „czarnym koniem” okazała się jednak znowu mała Verenka. W klasie pośredniej otrzymała CWC, potem wygrała porównanie o Najlepszą Suczkę, a na koniec to właśnie ona została wybrana na Zwycięzcę Rasy. Prawdziwym zwieńczeniem tego dnia były jednak finały. Najpierw postanowiłam pokazać Verenkę i Lungo w konkurencji o najlepszą parę, których zgłosiło się ponad 10. Trochę obawiałam się ich występu razem, bo nigdy nawet nie ćwiczyliśmy takiej opcji, ale pójście na żywioł okazało się dobrym pomysłem, bo nasze maluchy kupiły sobie uwagę sędzi z Wielkiej Brytanii i zostały wybrane na drugą Najlepszą Parę Wystawy. Ostatnią, najważniejszą konkurencją tego dnia było oczywiście BEST IN SHOW, czyli wybór najlepszych psów całej wystawy z wszystkich ras chartów i tu nasza Verenka wybiegała sobie III lokatę BIS. Po samym wyborze była chwila na rozmowy z sędziami, których Verka kupiła swoją lekkością i delikatnością połączoną z pewnym siebie charakterem. Usłyszałam wiele miłych słów pod adresem naszych charcików i pracy hodowlanej jaką włożyliśmy w ich wyhodowanie. Verka to piąte pokolenie urodzone w naszej hodowli, a przez wszystkie te generacje pielęgnujemy kilka ważnych dla mnie cech – są to charciki niewielkie, ale solidnie zbudowane, o lekkim ruchu i dobrej psychice.

W niedzielę wyskoczyłam jeszcze na wystawę międzynarodową do Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie zgłosiłam tylko chłopaków – ponownie Lungo wygrał klasę I/2 i oprócz CWC załapał się też na Res.CACIB, zyskując piękny opis i w sumie nie mamy pojęcia dlaczego przegrał w ostatnim porównaniu, bo żadnego słowa komentarza czy uzasadnienia nie otrzymaliśmy. Vienio znowu w ulewnym deszczu otrzymał kolejną ocenę doskonałą do uprawnień hodowlanych i zyskał jakieś nowe doświadczenie.
Sędziowali: Aleksandra Lubaszka, Ann Snelgrove (GB), Tibor Havelka (SK)

Nie ma co ukrywać, że ostatnio pogoda jest trochę mało letnia (chyba nigdy nie wystawiałam psów w lipcu ubrana w długie spodnie i grubą marynarkę), w oba dni było raczej chłodno, mokro i jesiennie, w sobotę od rana padało, a na występ charcików jeszcze bardziej się wzmogło, chociaż przynajmniej końcówka finałów była już bardziej sucha. W niedzielę lało już prawie cały dzień, a ringi były błotnym lodowiskiem, na którym żadne psy nie chciały za bardzo chodzić, a bieganie groziło skręceniem kostki. Mimo to daliśmy jakoś radę, charciki starały się jak umiały i tak też dajemy im (i sobie) chwilkę oddechu, końcówkę lipca spędzamy na spokojnie w domu wydając nowym właścicielom kolejne dzieciaki, a na ring wracamy znowu w sierpniu.

TORMENTA ZWYCIĘZCĄ GRUPY, A LUNGO CHAMPIONEM

Ostatnie tygodnie upłynęły nam na opiece nad maluchami, wyprawianiu starszych miotów do nowych domów, a w międzyczasie zaliczaniu wyjazdów wystawowych. W tej chwili za cel obraliśmy sobie prezentowanie naszego najmłodszego pokolenia, przyszedł najwyższy czas na zrobienie dla nich uprawnień hodowlanych, a przy okazji wpadają im też pierwsze wystawowe tytuły. Dosłownie wciskając wyjazd pomiędzy wizyty nowych właścicieli odbierających nasze maluchy, udało mi się wybrać na wystawę do Wisły, gdzie pokazałam Lungo i Tormentę. Luniek czuje się na wystawach coraz lepiej, zaczyna pięknie współpracować i ma kilka naprawdę świetnych punktów w swojej prezentacji. W moich oczach jest to pies o nienagannej budowie, bardzo bliski mojego ideału, w wielu detalach przywodzi mi na myśl swojego wspaniałego dziadka Duszka, ale ze znacznie poprawionym kształtem głowy, dłuższą szyją i ogonem. W domu Lungo jest też aniołem z charakteru, to pies o jakim od dawna marzyłam i cieszę się teraz, że został z nami, bo mamy już całkiem sporo planów na jego przyszłość hodowlaną. W Wiśle Lungo pokazał się idealnie, otrzymał kolejne Zwycięstwo Młodzieży, Najlepszego Juniora i BOS, a na finałach wybiegał sobie III Junior BEST IN SHOW, co dla charcika wcale nie jest tak częste. Na tej wystawie skończył też Młodzieżowy Championat Polski, a tym samym od następnej wystawy wskakujemy z nim do „dorosłej” klasy. W tym dniu wystawiłam także młodziutką Tormentę, która okazała się faworytką sędziego i tego dnia naprawdę „rozbiła bank”. Ta mała złota kruszyna otrzymała CWC, została Najlepszą Suką, a na koniec wygrała Zwycięstwo Rasy. Prawdziwe szaleństwo to był jej występ na finałach, gdzie wybiegała sobie Zwycięstwo Grupy i chociaż na BISie wpadła już w totalną dezorientację to i tak jestem z niej szalenie dumna. Mała Tormiczka kupuje sobie zainteresowanie swoimi pięknymi, dużymi oczami i posturą porcelanowej laleczki, do tego w ruchu jest bardzo lekka i sprężysta. W tym wielkim stylu zaczęliśmy z nią dorosły championat.
Sędzia: Piotr Król

VERENKA ZNOWU ZWYCIĘŻA

W ostatni weekend znalazłam chwilę, żeby wyskoczyć na krajową wystawę do Jeleniej Góry z dwójką naszych młodych szaraków. Wszelkie wyjazdy to teraz ostatnie co przychodzi mi do głowy, ale mamy trochę rozpoczętych championatów, które chcieliśmy kontynuować. Nasza młodzież rośnie, a czas leci nieubłaganie dlatego na lato zaplanowaliśmy jeszcze kilka wypadów. Lungo otrzymał kolejne Zwycięstwo Młodzieży i tytuł Najlepszego Juniora, tym samym zakończył swoje uprawnienia hodowlane i niebawem będzie reproduktorem. Dla tego młodego psiaka to dopiero początek kariery, nadal pracuję nad jego energicznością, bo jest to pies bardzo spokojny i opanowany, co sprawia, że w ringu brakuje mu nieco werwy. Mam jednak nadzieję, że z czasem nabierze więcej entuzjazmu, by w pełni pokazać swój potencjał.

Po raz kolejny zaskoczyła mnie nasza mała gwiazdeczka Verenka, która zawsze wypada po prostu super. Jest niepozorną, drobną suczką, która jakimś sposobem kupuje sobie atencję sędziów i to właśnie ona kolejny raz została wybrana Zwycięzcą Rasy. Po drodze Verena otrzymała także kolejne CWC do championatu i tytuł Najlepszej Suki, a w finałach mimo upału dała z siebie wszystko i stanęła na III lokacie Zwycięzcy Grupy. Jesteśmy szczerze zachwyceni jak ta dzielna suczka radzi sobie w ringu i ilu fanów zbiera na kolejnych wystawach. Teraz pozostaje nam czekać aż minie jej regulaminowy czas do ukończenia tytułu, ale póki co planujemy jeszcze gdzieś ją pokazać.
Sędzia: Anna Kochan

MAŁE KAMYCZKI SKOŃCZYŁY 5 TYGODNI

W weekend maluchy z miotu J3 skończyły 5 tygodni. Czas pędzi nam jak szalony, jak zwykle kiedy mamy w domu przedszkole. Z dnia na dzień najmłodsze kluski robią się coraz bardziej mobilne i ciekawskie, chodzą już po całym domu i zaczynają zwiedzać ogród, poznają nowe kąty i nabierają śmiałości do naszych dorosłych charcików. Za kilka dni planujemy połączyć je z miotem K3, a już za tydzień czekają je pierwsze poważne przygody – jazda autem, wizyty gości, szczepienie i chipowanie.

Oba kremiki mają już czekające na nie nowe domy, o izabelowym Mango rozmawiamy z kilkoma osobami, a szaro-płowy Berry wciąż czeka na idealną osobę. Maluchy są odważne i bardzo towarzyskie, mocno skoncentrowane na kontakcie z nami i chętnie wchodzące w interakcje.

POKAZUJEMY MALUCHY K3

W ostatnich tygodniach narobiło nam się znowu kilka zaległości. Maluchy rosną i zmieniają się z dnia na dzień, a tymczasem na dysku nadal zalegają pierwsze zdjęcia miotu K3. Wrzucamy zatem ich spóźnione, indywidualne foty i przedstawiamy nasze najmłodsze maluchy. Dzieci Duszki są słodkie i grzeczne, pomyśleliśmy więc, że przekornie nadamy im imiona zainspirowane słowiańskimi demonami.

Na pierwszy ogień weźmy dziewczynę – odważna i dziarska kremówka otrzymała imię KIKIMORA.

Pulchny, misiowaty, ciemno szary chłopak, który bardzo przypomina nam swojego starszego półbrata został nazwany KIND OF DOPPLER (istota upodabniająca się do dowolnej postaci, którą spotka).

Najmniejszy chłopaczek dostał imię „pana lasu” – KNOWN AS LESHY.