ŻEGNAJ KLUSECZKO

Każdego dnia coś się kończy, a coś zaczyna… Pochłonięci radością pojawienia się nowego życia w naszym domu musieliśmy jednocześnie przełknąć kolejną gorzką pigułkę zaserwowaną przez matkę naturę. Odeszła nasza seniorka, najstarsza z charcikowych suczek w naszym domu – Kelunia. Już niebawem miała obchodzić swoje 15-ste urodziny, niestety w ostatnich tygodniach zdiagnozowano u niej guza mózgu z przerzutem do oka. Z racji wieku oraz na skutek przebytych już wcześniej udarów nie dało się już nic zrobić. Klusia odeszła wtulona w nasze ramiona, otoczona ciepłem i miłością jaką sama przez te wiele lat nam dawała. Jedna z najsprawniejszych charciczek jakie mieliśmy, skacząca z miejsca na każdą szafkę czy parapet i bezszelestnie z nich zeskakująca; kochająca wszystkich ludzi, nawet totalnie obcych spotkanych na ulicy; złodziejka jedzenia wszelakiego; wspaniała matka i babcia dla kolejnych 5 pokoleń charcików w naszej rodzinie. Po wielu aktywnych i zdrowych latach w końcu i ją dopadła choroba, by nieco uprzykrzyć życie w ostatnich dwóch latach. Mimo to nigdy się nie poddawała i walczyła z nami dzielnie, by być przy nas jak najdłużej. Żegnaj nasza kochana Kluseczko, wierzymy, że wciąż jesteś z nami w swoich dzieciach i wnukach…