KRYCIE NA ODLEGŁOŚĆ

Jeszcze w połowie zeszłego roku zgłosiła się do nas hodowczyni z Norwegii, która chciała pokryć swoją suczkę naszym Nokim. Pojawienie się cieczki przedłużało się i tak nastał grudzień, a tym samym ryzyko, że krycie wypadnie w okresie świątecznym, co znacznie utrudniłoby logistykę – pokonanie bardzo długiej trasy i brak możliwości regularnego badania poziomu progesteronu (konieczny do określenia kiedy wyruszyć na krycie) skutecznie zniechęciło hodowczynię do planowania wyjazdu i tu na szczęście z pomocą przyszła jedna z technik „krycia na odległość”, a konkretnie wysyłka mrożonego nasienia.

Obie strony (właściciel reproduktora jak i hodowczyni po drugiej stronie Bałtyku) musiały wybrać odpowiednie kliniki specjalizujące się w tego typu usługach. Nasienie Nokiego nie było zdeponowane w żadnym z polskich banków nasienia dlatego mogliśmy wybrać dowolnego lekarza i tak padło na doktora Artura Maślaka, z którym miałam przyjemność poznać się już wcześniej przy okazji szkoleń i innych kynologicznych przedsięwzięć.

JAK WYGLĄDA TAKA PROCEDURA?

Stosuje się dwie metody przygotowania nasienia do takiego krycia na odległość – wysyłka nasienia chłodzonego lub mrożonego. Ta pierwsza opcja ma sens wówczas, gdy suczka po drugiej stronie jest już w trakcie cieczki i mamy wyznaczony konkretny dzień krycia. Metoda ta jest znacznie tańsza, ale jednocześnie wymaga bezwzględnie szybkiego dostarczenia przesyłki z nasieniem i natychmiastowego użycia jej „po drugiej stronie”, więc jest dużo mniej bezpieczna w związku z tym, że okno czasowe odpowiedniej do krycia fazy cyklu jest naprawdę stosunkowo niewielkie. My zdecydowaliśmy się na drugą metodę – wysyłkę nasienia mrożonego. Obie strony musiały wypełnić stosowne dokumenty, kliniki zweryfikowały rodowody, a hodowcy zobowiązani byli do podpisania umowy zarówno między sobą jak i kliniką dysponującą nasieniem. Następnie umówiliśmy wizytę, gdzie po identyfikacji chipa oraz krótkim badaniu (obecność jąder w mosznie, brak objawów chorób zakaźnych) pobrano nasienie oraz krew Nokiego.

Krew bada się w kierunku kilku chorób, takich jak bruceloza czy leptospiroza, aby ocenić czy nasienie nie przeniesie żadnej z nich na suczkę, a tym samym nie sprowadzi jej do kraju importera (różne kraje i same kliniki mogą mieć różne wymogi co do badań). Nasienie pobierane jest przez lekarza w sposób manualny, a następnie dzielone na tzw. słomki, czyli pojedyncze dawki inseminacyjne. Część pobranego nasienia podlega specjalistycznej ocenie, która może zakwalifikować je jako odpowiednie do mrożenia i wysyłki.

„Przed przystąpieniem do chłodzenia i mrożenia, nasienie poddawane jest szczegółowej ocenie makro i mikroskopowej, która obejmuje m.in. morfologię plemników oraz procentową ocenę liczby plemników żywych i martwych. Laboratorium oceny nasienia wyposażone jest w wysokiej klasy sprzęt do komputerowo wspomaganej analizy (CASA), dzięki któremu mamy  możliwość oceny ruchliwości plemników (ogólnej), ruchliwości progresywnej, a także koncentracji plemników w ejakulacie.”
WROCŁAWSKI BANK NASIENIA ZWIERZĄT TOWARZYSZĄCYCH

Proces kriokonserwacji nie przebiega obojętnie dla samego nasienia, może uszkodzić część plemników, a tym samym pogorszyć jego jakość, co powoduje, że jeszcze przed zabiegiem ejakulat musi być bardzo dobrej jakości, z parametrami dającymi szansę na sukces przy kryciu po jego rozmrożeniu. Tego dnia Noki oddał trzy dawki nasienia, które zostały odpowiednio podzielone, zamrożone i przygotowane do wysyłki. Po przyjściu wyników badań dostaliśmy zielone światło i specjalny pojemnik wyruszył z kurierem w drogę do Norwegii. Chociaż podróż oczywiście nie mogła odbyć się bez przeszkód to jednak po krótkim postoju w izbie celnej nasza cenna przesyłka trafiła do banku nasienia w Oslo, gdzie poczekała sobie aż do końca stycznia. Kiedy przyszedł właściwy czas, nasienie zostało rozmrożone, ponownie zbadane i suczka została zainseminowana. Kiedy dostaliśmy potwierdzenie, że Duli zaszła w ciążę kamień spadł nam z serca i choć początkowo USG pokazywało ciążę mnogą to ostatecznie utrzymał się tylko jeden zarodek i trochę ponad tydzień temu na świat przyszedł ten piękny, kolorowy chłopak! Jego umaszczenie jest wynikiem australijskich genów w rodowodzie mamy, gdzie takie kolory występują standardowo. Warto zaznaczyć, że Duli skończyła właśnie 8 lat i pojawienie się tego malucha, zwłaszcza z inseminacji tzw. mrożonką to ogromne szczęście. Trzymamy za małego wikinga ogromne kciuki i mamy nadzieję, że jeszcze nie jeden miot urodzi się po naszych psach dzięki tej fantastycznej metodzie.

Źródła: https://kliniki.upwr.edu.pl/rozrod/dla-wlascicieli/bank-nasienia