W ostatni poniedziałek na świecie powitaliśmy nasz pierwszy wiosenny miot, który okazał się jeszcze bardziej wyjątkowy niż mogliśmy się spodziewać. Saga przez całą ciążę czuła się bardzo dobrze, ale jej brzuszek rósł w zastraszającym tempie, by pod koniec ciąży przynieść dziewczynie dodatkowe 4 kg wagi. Ostatni tydzień ciąży przyszła mama spędziła na spokojnych spacerach i wygrzewaniu się w słońcu drzemiąc w wygodnym legowisku. Poród przebiegł bez najmniejszych komplikacji, a na świat przyszła aż siódemka małych charcików. Cała akcja potrwała raptem 3 godziny. Saga czuje się bardzo dobrze i odzyskała swój turbo apetyt, który pod koniec ciąży nieco się zmniejszył, za pewne pod ciężarem tej cudownej gromadki.
Tym razem zdecydowaliśmy się wybrać dla Sagi zupełnie innego w typie psa niż poprzednio – Nanu jest nieco wyższym i mocniejszym, ale wciąż bardzo eleganckim samcem, o łagodnym i wesołym charakterze. Jego rodowód wprowadza nam sporo nowości dlatego będziemy intensywnie myśleć nad wyborem odpowiedniego do naszych dalszych planów szczenięcia z tego skojarzenia.
Wśród tych siedmiu krasnoludków mamy totalną różnorodność – dwóch jasno kremowych chłopców, dwóch szarych (jeden jasno srebrny, a drugi grafitowy) oraz szara, kremowa i izabelowa dziewczynka.
Maluchy radzą sobie świetnie, choć nie ukrywam, że opieka nad tak dużym miotem nie należy do najłatwiejszych – pilnowanie czy wszyscy jedzą po równo i dbanie o ich higienę wymaga całodobowej obecności przy kojcu dlatego ta wiosna to dla nas bardzo intensywny czas. A to dopiero początek naszego „baby boom”.


