W wiadomościach jakie otrzymujemy i w rozmowach prowadzonych z nowymi właścicielami szczeniąt często pojawia się pytanie o wyprawkę. Mimo, że dla wielu hodowców ten temat to istny „trigger” to dla mnie jest to kwestia bardzo przyjemna, bo wprost uwielbiam kompletować zestawy dla naszych maluchów, a pytania o to co będzie trzeba dla przyszłego członka rodziny kupić są naturalnym wyrazem troski. Poszukiwania odpowiednich materiałów, testowanie na naszych psach i przemyślenia co do konkretnych produktów, a w końcu też i wykonywanie niektórych z nich własnoręcznie to bardzo miła część naszych obowiązków związanych z odchowem szczeniąt. Skoro dawno nie pisaliśmy na temat naszych wyprawek, a kilka rzeczy się u nas zmieniło, to przy okazji pierwszych, tegorocznych wyjazdów postanowiłam zrobić małą aktualizację.
Nasze maluchy zawsze dostają kołderki lub kocyki, które jeszcze przed opuszczeniem hodowli mogą przesiąknąć zapachem domu, kojca i samych psów. W roli legowisk w tym roku pojawiły się wygodne, futrzane kubełki. Mieliśmy śpiwory, ale mimo, że nasze charciki bez problemu z nich korzystają to w nowych domach nie każde szczenię chciało do takowego wchodzić; mieliśmy pufki, ale niektórym brakowało przytulnego okrycia, zwłaszcza w przypadku szczeniąt „zimowych”. W odpowiedzi na te „problemy” postanowiliśmy uszyć i przetestować coś co jest bardziej przytulne, ale jednocześnie nie trzeba uczyć się specjalnie do tego wchodzić i tak powstały nasze kubełki. W zeszłym roku uszyłam pierwsze sztuki do testowania przez nasze dorosłe charciki, potem przetestowaliśmy je przy odchowywaniu jesiennego miotu. Taka opcja sprawdziła się naprawdę dobrze, a ponieważ miot D3 po prostu je pokochał to postanowiłam, że maluchy wyposażymy właśnie w takie legowiska.
Obowiązkową częścią zestawu są u nas różne zabawki – pluszaki, gryzaki, szarpaki, wszystko to czym lubią bawić się (i rozwalać) nasze psy i co szczeniaki znają od swoich pierwszych tygodni życia. Do tego zawsze dodajemy jeszcze jakąś zabawkę edukacyjną – matę lub kulę węchową, z których nasze charciki chętnie korzystają nawet do późnej starości. Niezbędnym elementem jest też oczywiście zapas jedzenia, a w skład pakietu oprócz karmy wchodzą także suplementy, które sami stosujemy i polecamy. Nie może zabraknąć też miseczek – tym razem postawiliśmy na wersję spowalniającą jedzenie oraz przesłodkie miseczki podróżne, które sami zabieramy na wystawy czy dalsze wycieczki i wprost je uwielbiamy.
W naszym „puppy boxie” nie może zabraknąć też obroży i smyczy. Od lat wyposażamy maluchy w zestawy wykonane z taśm wodoodpornych, które są naprawdę trudne do zniszczenia i bardzo łatwe w czyszczeniu. Dodatkowo maluchy dostają też małe, miękkie obróżki aksamitne, które znają z naszego domu, bo ze względu na swoją lekkość służą one u nas do nauki noszenia „czegoś” na szyi. Do tych obróżek dołączyliśmy małe ledowe lampki, dokładnie takie jakich używamy dla naszych charcików kiedy wychodzimy wieczorem. W tym zestawie jest też praktyczne etui na woreczki z ich zapasem w środku.
Dla dzieciaków szyjemy też pierwsze mini ubranka – najczęściej są to kubraczki z bawełnianej, ocieplanej dresówki lub polaru, które łatwo się zakłada i bezproblemowo pierze. Wszystkie samce otrzymują też pasy przeciw znaczeniu moczem, nazywane przez nas „antysikatorem” 😀 Ta urocza nazwa nie powinna umniejszać temu produktowi, bo wielu właścicielom dorastających samców ratuje on życie (może bardziej zdrowie psychiczne i wyposażenie wnętrza) jeśli akurat trafią na egzemplarz lubiący „zaznaczyć” swoją obecność.
Nasze pasy możecie kupić też w sklepie www.greyiggy.pl
Do wyprawki dorzucamy też pakiet do pielęgnacji malucha, po raz kolejny skomponowany z rzeczy, których sami używamy na co dzień. Gumowa szczotka super wyczesuje martwy włos, mini cążki pomogą w regularnej pielęgnacji pazurków, a miękka szczoteczka skutecznie wyczyści zęby bez ryzyka uszkodzenia dziąseł. Dorzuciliśmy też rolkę bandaża kohezyjnego, który stanowi must have np. w przypadku zerwania pazura oraz jednorazowe maty higieniczne na podróż do nowego domu. Nasze boxy przygotowujemy tak, żeby ułatwić start szczeniąt w nowym domu, a właścicielom w pierwszych tygodniach pozwolić skupić się głównie na budowaniu więzi z ich maluchem, a nie myśleniu o zakupach, co i tak prędzej czy później z pewnością ich dopadnie. Wybrane przez nas rzeczy dadzą często niedoświadczonym właścicielom wskazówki co może dobrze sprawdzić się w życiu z charcikiem i pomogą świadomie wybrać kolejne produkty podczas własnych zakupów.
Obecnie do nowych domów wyjeżdżają nasze jesienne maluchy, czyli miot D3. Obie dziewczynki i mniejszy z chłopców zamieszkają w Polsce, a ostatniego z nich czeka dalsza podróż, na którą musi jeszcze chwilkę poczekać. Powoli zabraliśmy się też za naukę chodzenia na smyczy co nie jest najłatwiejsze przy obecnie panującej temperaturze, no ale trzeba przygotować je na nadchodzącą wiosnę i aktywności w ich nowych domach. A w najbliższych tygodniach zaczniemy pewnie myśleć o wyprawkach dla naszych najmłodszych maluchów.







