W ubiegłym tygodniu wyprawialiśmy do domu jedne z ostatnich letnich maluchów, zaliczyłam całodniowe szkolenie z pierwszej pomocy psom (o tym przeczytacie w kolejnym wpisie), a na koniec wyskoczyłam na krajową wystawę psów myśliwskich do Zakrzowa, gdzie pokazało się 9 charcików włoskich. Ostatnio ciężko było znaleźć nam czas na wyjazdy, w domu nazbierało nam się kilka młodych psów, których jeszcze nie pokazywaliśmy na wystawach, a do tego z powodu powodzi odwołano nam ostatnio imprezy w naszej okolicy, na które byliśmy już zgłoszeni. Stąd właśnie dość spontaniczna decyzja o nieco dalszej i na styk wciśniętej w nasz kalendarz wyprawie treningowej dla młodziutkiej Tormenty. Debiut okazał się bardzo udany bo Torvi wygrała Zwycięstwo Młodzieży pokonując dwie inne suczki, a do tego została Najlepszym Juniorem w Rasie.
Z ogromną przyjemnością wróciłam też na ring z Muszką, tym razem w klasie weteranów. Nie ma co tu dużo gadać, Mucha to idealny pies wystawowy, wie jak się pokazać, ma świetną psychikę i wciąż ogromne pokłady gracji, dlatego skradła serce sędziego i oprócz tytułów Zwycięzcy Weteranów i Najlepszego Weterana w Rasie została też Zwycięzcą Rasy. Wisienką na torcie była też lokata na podium Zwycięzcy Grupy. Wystawianie takich psów jak Mucha to czysta przyjemność, taki pies zdarza się jeden na milion. Sędziował: Piotr Król
Zainteresowanie genetyką zwierząt towarzyszy mi w zasadzie już od czasu studiów, czyli od prawie 20 lat. Początkowo skomplikowane słownictwo i te wszystkie zależności wydawały mi się „nie do ogarnięcia”, ale po pewnym czasie wszystko zaczęło układać się w logiczną całość, a kolejne zagadnienia fascynowały i wciągały coraz głębiej. Od kilku lat regularnie poszerzam, systematyzuję i aktualizuję swoją wiedzę, poszukując nowinek, czytając artykuły o kolejnych odkryciach w tej dziedzinie i oczywiście biorąc udział w wielu szkoleniach. Mój top osób, z którymi na tematy kynologiczne mogę rozmawiać godzinami to oczywiście nie raz wspominana na blogu Katarzyna Adamus-Fiszer, prowadząca szkolenia z genetyki dla hodowców i pasjonatów psów. W genetyce fascynujące jest to, że nie można się jej po prostu nauczyć. To dziedzina na tyle „młoda”, że wciąż prężnie się rozwija, a każdy rok, każdy miesiąc, każdy dzień przynosi nam nowe tezy i odkrycia. Genetykę trzeba poczuć, pokochać i zrozumieć, że nie jest ona celem do osiągnięcia, a raczej ciągłym rozwojem. Z racji powyższego, uczestniczenie w kolejnych webinarach czy szkoleniach jest dla mnie naturalne i daje wiele satysfakcji, pomaga poukładać sobie w głowie to co już wiem i dowiedzieć się wiele nowych rzeczy. Czas więc na małe podsumowanie „kilku” nowych wykładów jakie przez okres wiosny i lata wysłuchałam dzięki Dogogen.
Wiosnę zaczęliśmy od rozważań jak rodowód łączy się z genetyką i co tak naprawdę możemy z niego wyczytać. Następnie w kwietniu omawialiśmy rodzaje testów genetycznych, uczyliśmy się jak interpretować wyniki i jaką użyteczność mają w hodowli. Na kolejnym wykładzie rozmawialiśmy o metodach doboru hodowlanego, o wyznaczaniu celów hodowlanych i o metodach doboru partnerów do rozrodu, tak by te cele osiągnąć. To kolejne rozważania na temat outbreedingu, inbreedingu, linebreedingu oraz o tworzeniu wyspecjalizowanych linii w celu utrwalenia wybranych cech w oparciu o podłoże genetyczne. Jeszcze w tym samym miesiącu odbyło się szkolenie o zarządzaniu wiedzą o chorobach i wadach uwarunkowanych genetycznie. Uczyliśmy się jak wykorzystać osiągnięcia nauki, by możliwie zminimalizować ryzyko pojawienia się tych niechcianych sytuacji w swojej hodowli. W połowie lipca chętnie posłuchałam też obszernej powtórki o genetycznym uwarunkowaniu umaszczeń u psów. Ten temat jest mi dobrze znany i brałam już udział w wielu szkoleniach na ten temat, ale jak już wspomniałam – w tym temacie ciągle wyskakują jakieś nowinki i zawsze warto poszerzyć czy nawet usystematyzować swoją wiedzę. Pod koniec sierpnia odbyło się świetne szkolenie z praktycznego wykorzystania wiedzy o dziedziczeniu umaszczeń, analizowaliśmy genotypy na różne sposoby, rozwiązywaliśmy zadania o przewidywanych umaszczeniach potomstwa, dyskutowaliśmy także o tym z jakimi umaszczeniami mogą wiązać się ewentualne problemy zdrowotne. Ostatnie szkolenie, które odbyło się zaledwie kilka tygodni temu poruszało bardzo ważne dla każdego hodowcy tematy, dotyczyło bowiem przyczyn powstawania wad wrodzonych u szczeniąt. Solidna porcja wiedzy o tym co hodowca może przewidzieć, jakie są wskazania do poszukiwań przyczyn wystąpienia jakiejś wady, ale też na co nie mamy wpływu i jak działać, gdy mimo naszej najlepszej woli coś jednak się w hodowli nie udaje.
Każde z tych szkoleń zahaczało o tematy, które nie są mi obce, było trochę powtórek, które pomagają utrwalić wiedzę, ale bez wątpienia z każdego takiego spotkania jestem w stanie wyciągnąć wiele dla siebie. Z tego powodu postanowiłam zainteresować się także webinarem, który nie dotyczył naszej rasy, ale omawiał bardzo szczegółowo temat umaszczeń, tak też zaliczyłam jeszcze wykład o umaszczeniach w rasie chihuahua. To na pewno nie ostatnie moje spotkanie z genetyką, mam jeszcze wiele planów, powoli w mojej głowie kiełkuje też pewien pomysł, którym na pewno się z Wami podzielę jeśli dojdzie do skutku. Inwestowanie czasu w poszerzanie swojej wiedzy jest dla mnie esencją odpowiedzialnego hodowcy, bo jeśli jest coś co mogę robić jeszcze lepiej, to czemu tego nie zrobić?
Mały Żuczek (a oficjalnie Novatica BLUE BEETLE) to ostatni dostępny chłopak z naszych letnich miotów. Mimo wielu przeprowadzonych rozmów wciąż nie znaleźliśmy idealnego domu dla tego rezolutnego malucha. Ten słodki błękitek to średniej wielkości charcik, o dość mocnej kości, w pięknym, srebrzystym umaszczeniu. Jest to piesek towarzyski, energiczny i bardzo radosny. Silne zorientowanie na kontakt z człowiekiem daje duże szanse na psa chętnie współpracującego i szybko uczącego się. Żuczek ma już komplet szczepień, regularnie wychodzi na zewnątrz, żeby szkolić się w nauce czystości. Przyzwyczajamy go do noszenia obroży i ubranek, a także uczymy chodzenia na smyczy oraz zostawania samemu w domu. Maluch jest wolny od wszelkich wad, ale bez problemu może trafić do domu bez wystawowych i hodowlanych ambicji. Szukamy dla niego osoby, która chce mieć psa blisko siebie, lubi spacery czy inne aktywności i szuka kompana do wspólnych przygód.
ENG | Little Beetle (officially Novatica BLUE BEETLE) is the last available boy from our summer litters. Despite many conversations, we still haven’t found the perfect home for this smart little guy. This sweet blue pup is a medium-sized IG, with quite strong bones, in a beautiful, silver color. He is a sociable, energetic and very joyful dog. Strong orientation to human contact gives a great chance for a dog that is willing to cooperate and learns quickly. Beetle already has a full set of vaccinations, regularly goes outside to have some potty-train. We teach him to wear a collar and clothes, and also to walk on a leash and stay home alone. The little one is free from any defects, but he can easily go to a home without show or breeding ambitions. We are looking for a person who wants to have a dog close to it’s people, likes walks or other activities and is looking for a companion for life adventures.
Nie ma co ukrywać, że nasze ostatnie tygodnie totalnie poświęcaliśmy naszym dorastającym maluchom. Posiadanie dwóch czy trzech miotów w bliskich odstępach czasu wiąże się ze sporym nakładem pracy w wychowanie szczeniąt, ale czas pochłaniają także przygotowania do wydania ich do nowych domów, rozmowy z właścicielami i organizacja samych wyjazdów, zwłaszcza, gdy część maluchów wyjeżdża poza Polskę. Musieliśmy więc chwilowo odpuścić sobie wystawy, co nie oznacza, że „novaticowe” dzieci w tym czasie siedziały w domach.
Po owocnym lecie i występach zakończonych uzyskaniem pierwszego oficjalnego tytułu – Champion Polski Szczeniąt, malutki Kremo (mieszkający na co dzień z Olgą i Kamilem, w teamie Dograni) wkroczył dumnie w klasę młodzieży. Końcem września wziął udział w dwóch wystawach na Śląsku – w Rybniku i Świerklańcu, gdzie otrzymał dwa pierwsze Zwycięstwa Młodzieży, a na drugiej z wystaw także tytuł Najlepszego Juniora. Kremo pozostał w naszej „rodzinie” na zasadzie współwłasności i w przyszłości będziemy mogli skorzystać z jego genów w naszej pracy hodowlanej, a tymczasem z radością obserwujemy jego występy i doskonałą prezencję w ringach. Sędziowali: Tadeusz Chwalny, Mirosław Olejnik
Wczoraj nasz gwieździsty miot skończył 7 tygodni. Dzieciaki rozkręciły się już na dobre, zawładnęły domem, ogrodem i naszym wolnym czasem. Teraz te maluchy rozwijają się już błyskawicznie, z dnia na dzień rosną i zmieniają się pokazując coraz więcej cech charakteru. Za nimi już pierwsze podróże autem i zapoznawanie z nowymi osobami, a przed nimi już niedługo wizyta komisji ze Związku Kynologicznego. Ciężko uwierzyć, że już za kilka tygodni te sprytne stworzonka zagoszczą w swoich nowych domach. Czwórka z nich ma już wybranych nowych właścicieli i tylko ostatni z piesków – Cosmic Dust wciąż czeka na odpowiednią rodzinę.
Pracując nad udoskonaleniem swoich linii i rozwojem hodowli wciąż sięgamy po samce mieszkające w innych hodowlach i przyglądamy się szczeniętom rodzącym się poza Polską. Uwaga – zrobi się troszkę sentymentalnie, ponieważ z francuską hodowlą Magistris znamy się już 10 lat i od tego czasu owocnie wspieramy się wzajemnie wiedzą i doświadczeniami, co zasługuje na małe podsumowanie. W wyniku tej współpracy w naszym życiu pojawiły się już cztery „magistrisy” – obecnie weteran Master, bardzo udany reproduktor, świetny pies wystawowy, niezawodny kompan życia codziennego, o rzadko spotykanym, odważnym i przebojowym charakterze, który przekazał wielu swoim potomkom; smukła, kruczo-czarna suczka Oczko, ze wspaniałą karierą wystawową – wielokrotnymi wygranymi Junior BEST IN SHOW oraz do dnia dzisiejszego prawdopodobnie jedyny polski charcik, który wygrał BEST IN SHOW na wystawie wszystkich ras; piękna i silna Saga, jedna z najlepszych eksterierowo suk jakie mieliśmy, wymarzona suczka hodowlana i świetna matka, której znakiem rozpoznawczym jest przekazywanie dzieciom pięknej głowy i wyjątkowego wyrazu; przebywający u nas czasowo kilka lat temu Winner, pies o cudownej, łagodnej osobowości, dzięki któremu w naszej hodowli pozostały nowe geny i pamiątka na wiele pokoleń – pełne i głębokie klatki piersiowe. Od kiedy Nathalie opublikowała zdjęcie małego Vienia po prostu nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie planowaliśmy w tej chwili sprowadzać nowego samca, ponieważ w tym roku chcemy zostawić któregoś z urodzonych u nas piesków, ale w hodowli tak już jest, że okazje się zdarzają, a nie czekają aż będziemy akurat szukać 😉 No i stało się – dokładnie po 8 latach od pojawienia się u nas pierwszego charcika z hodowli Magistris – Masterka, przyjechał do nas kolejny samiec. Viens Je t’Emmène (w tłumaczeniu „Chodź, zabiorę Cię”) – bo tak brzmi pełne imię naszego małego Francuza, w domu otrzymał spolszczoną ksywkę Vieniu. Jest to średniej wielkości charcik o dość mocnej budowie, podobnie jak jego półsiostra Saga. To silne i bardzo wytrzymałe psy, znacznie mniej podatne na urazy i kontuzje, co szczególnie cenię sobie w tej właśnie linii. Vieniu jest bardzo kontaktowym, czułym i ugodowym maluchem, jednocześnie prawdziwym szatanem w terenie – już teraz jest to bardzo szybki i wytrwały biegacz. Mamy nadzieję, że Vieniu wyrośnie na pięknego i zdrowego charcika, który w przyszłości wzbogaci naszą hodowlę o swoje najlepsze cechy.
Nasze małe pszczółki skończyły już 6 tygodni, oczywiście znowu minęło nam to jak z bicza strzelił. To jaką wspaniałą i mądrą mamą okazała się Yara przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Doskonale wychowuje swoje dzieci, jest cierpliwa, ale nie daje też sobie wejść na głowę, a samymi dzieciakami jesteśmy naprawdę zachwyceni. Po raz kolejny postanowiliśmy połączyć kojce dwóch miotów i dać się maluchom z miotów B3 i C3 integrować ze sobą. Ich mamy także nie mają z tym problemu i pozwalają sobie na wymienne, wspólne pielęgnowanie dzieciaków. Maluchy zwiedzają już coraz odważniej nasz ogród, przed nimi już za chwilę masa nowych przeżyć – pierwsza wycieczka autem, chipowanie i szczepienie. Dwoje z nich wyjedzie od nas już za niecały miesiąc, a błękitny chłopczyk BLUE BEETLE jest jeszcze dostępny do rezerwacji, chętnie powierzymy go także do przyszłego domu wystawowego na zasadzie współwłasności.
W zeszłym tygodniu zrobiliśmy szybką wycieczkę na Krajową Wystawę Psów Myśliwskich w okolice Legnicy, wystawy organizowane przez ten oddział odwiedzamy co roku od wielu lat i tym razem także nas nie zabrakło. Zgłosiliśmy się z Regisem, który w klasie championów otrzymał CWC oraz tytuł Najlepszego Dorosłego Psa. Kolejną wystawę zaliczył też Master, otrzymał VCWC i tytuł Najlepszego Weterana, skradł serce pani sędzi i otrzymał od niej tytuł Zwycięzcy Płci Przeciwnej. Prawdziwym zaskoczeniem był dla mnie udany występ jego córki Perperuny, która była na pierwszej wystawie od czasu ostatniej nieco traumatycznej, gdzie została napadnięta przez dużego psa. Runkę zgłosiłam do dorosłej klasy, gdzie otrzymała CWC i tytuł Najlepszej Suki, a w porównaniu także Zwycięstwo Rasy. W ten sposób zaczęliśmy dla niej Championat Polski. Na finałach byliśmy już totalnie wycieńczeni, zarówno my jak i psy, ale mimo to charciki zaprezentowały się całkiem nieźle. Sędziowała Angelika Sokołowska
Ostatnio mamy kilka zaległości, a przecież czas najwyższy pokazać Wam nasz ostatni letni miot, który urodził się w drugiej połowie lipca. Tym razem do bystrej i żywej Yrden dobraliśmy kochającego i bardzo kontaktowego Regisa. Na dwóch USG wykonanych w trakcie ciąży widzieliśmy 4 szczenięta, ale w ostatnich dniach przed rozwiązaniem mieliśmy przeczucie, że to jednak może być piątka. Tak też się stało i powitaliśmy na świecie kolejną, fantastyczną piątkę. Szczerze liczyliśmy na to, że trafią się nam czarne maluchy, ale ostatnio dopadła nas chyba kremowa gorączka, która wyraźnie nie chce nas opuścić i tak na świecie powitaliśmy dwóch szaro-błękitnych chłopców oraz trzy dziewczynki – ciemno szarą i dwie kremowe w jasnym i ciemnym odcieniu. W związku z tym, że maluchy urodziły się w pełnię księżyca postanowiliśmy, że tematem przewodnim dla ich imion będzie niebo 😉
Jasno błękitny chłopczyk z białymi znaczeniami na paluszkach dostał imię Novatica CLOUD DANCER, a drugi większy – Novatica COSMIC DUST, na cześć swojego pradziadka Dragon Dust.
Jasno kremowa suczka otrzymała imię jasnej konstelacji gwiezdnej nieba północnego – Novatica CORONA BOREALIS, ciemniejsza kremówka w ciepłym miodowym odcieniu przypomina nam małą kometę więc nazwaliśmy ją Novatica COMET TAIL, a grafitowa suczka zyskała imię Novatica CELESTIAL SPHERE – czyli sklepienie niebieskie.
Na ten moment trzy szczenięta są już wstępnie zarezerwowane, zapraszamy do kontaktu jeśli jesteś zainteresowany tym miotem.
Ostatnio pisałam, że maluchy z tego miotu rozwijają się z zawrotną prędkością… tak – po ukończeniu 3 tygodni zaczęły dobierać się do miski swojej mamy dlatego zaserwowaliśmy im już ich pierwsze stałe jedzonko, którego pochłonięcie ogarnęły w kilka sekund. Próbują już biegać i bawią się ze sobą, męczą też swoją mamę, która ma ogromne pokłady cierpliwości i znosi ich upierdliwość ze stoickim spokojem. Zaliczamy też pierwsze wyjścia na ogród i zapoznajemy z nowościami, które czekają je w przyszłych domach. Cyknęliśmy im kilka aktualnych fotek i czekamy aż dorosną do zdjęć „na stojąco”. Małe pszczółki mają już wstępnie wybranych nowych właścicieli, ale jeśli zależy Ci na maluchu od nas to napisz maila – mamy plany na późną jesień i zimę.
Novatica FCI, strona poświęcona hodowli charcików włoskich, charcik włoski, FCI, italian greyhound, piccolo levriero italiano, italian sighthound