ODESZŁA NASZA KREWETKA

Chyba musimy przywyknąć do tego, że życie hodowcy to wieczny młynek emocji i uczuć, na przemian tych wspaniałych i radosnych z tymi smutnymi i ciężkimi. Od prawie roku nasza mała Krewetka walczyła z chłoniakiem. Bywało już naprawdę krytycznie, ale zdarzały się dni totalnie świetne i podnoszące na duchu. Kilka tygodni temu przyszedł pierwszy od dawna kryzys, z którego wydawało nam się, że wychodzimy na prostą, niestety choroba zaatakowała na kilka frontów i przegraliśmy. Chwilę po świętowaniu 8 urodzin przyszło nam utulić naszą słodką kruszynkę do ostatniego snu.

To pierwszy charcik urodzony u nas, który także u nas odszedł. Uczucie przytłaczające i okrutnie przypominające, że im dłużej prowadzi się hodowlę, tym więcej takich momentów nas czeka. Krewecia urodziła dwa mioty (łącznie 5 szczeniąt) i większość życia spędziła jako nasza kanapowa maskotka. Była naszym małym rozweselaczem, domowym komikiem i pocieszycielem… a teraz jej nie będzie. Nie mamy zbyt wiele słów, najważniejsze, że nie ma już cierpienia. Pozostaje nam wspominać tylko te najlepsze lata i liczyć na to, że jeszcze kiedyś się spotkamy.