O WYPRAWKACH INACZEJ

Co jakiś czas dzielę się z Wami przygotowaniami do wyprawienia maluchów do nowych domów. Wiele razy wspominałam, że szykowanie wyprawki to jeden z moich ulubionych momentów i można powiedzieć, że lubię ten proces coraz bardziej. Od początku prowadzenia hodowli część rzeczy przygotowywaliśmy sami, ale z roku na rok zdobywam nowe umiejętności i w związku z tym, że czynności manualne takie jak np. szycie to moje wielkie hobby mam możliwość wykonać dla maluchów coraz więcej przydatnych rzeczy. Na co dzień szyję także dla naszych dorosłych psów, lubię wybierać wzory według własnej estetyki i testować różne tkaniny, z których nie znajdę produktów w komercyjnych sklepach.

Kolejnym z powodów, dla których zdecydowałam się przygotowywać tyle wyrobów sama jest fakt, że nasze wyprawki często mają kolorystykę lub wzory nawiązujące do tematu przewodniego dla danego miotu, począwszy od grafiki z rodzicami miotu, aż do imion jakie nadajemy naszym charcim dzieciakom wszystko nawiązuje do wspólnego motywu, dlatego nie ma mowy o skompletowaniu tego po prostu w sklepie. Od zawsze przygotowujemy wyprawkowe legowiska – dotychczas były to różne kołderki i śpiwory, ale teraz szyjemy też małe pufy, które stosujemy dla naszych charcików w domu i dobrze nam się sprawdzają. Od pewnego czasu nasze maluchy (szczególnie te urodzone w zimnych porach roku) wyposażamy też w miniaturowe kubraczki dresowe albo ręcznie robione sweterki (które powstają dzięki zdolnościom mojej mamy). Urodzonych u nas chłopaków postanowiłam też uzbroić w opaski zapobiegające znaczeniu terenu (w dorosłym już rozmiarze), często przydają się one na wyjazdach nawet tym właścicielom, którzy u swojego podrostka opanowali już temat czystości. Dla swoich dorosłych psów możecie je kupić w naszym zaprzyjaźnionym sklepie.

Nasze dzieciaki uczone są noszenia obroży już od 5-6 tygodnia życia, są to tylko kilkunastominutowe „treningi”, ale maleńki obwód szyjki charcika skłonił nas już dawno do szycia własnych, bardzo lekkich mikro-obróżek, potem nowe ich wersje dokładamy też do wyprawek. Żeby maluchy w nowych domach czuły się jak najlepiej, przygotowujemy dla nich to co znają już od pierwszych tygodni życia u nas. Takie gadżety jak maty węchowe, do których są już przyzwyczajone, czy futerkowe szarpaki jako fajna zabawka dla szalonych, małych piranii to też nasze standardowe dodatki.

Wszystkie materiały i projekty sprawdzamy najpierw na naszych psach, czasem coś zmieniamy, czasem ulepszamy. W miarę zdobywania nowych doświadczeń (a podobno człowiek uczy się całe życie) realizujemy nowe pomysły i czerpiemy z tego mnóstwo przyjemności. Przygotowanie tych wszystkich rzeczy jest wprawdzie dosyć czasochłonne, ale dla mnie stanowi też miłą odskocznię od pozostałych obowiązków i zwykle siadam do pierwszych zamówień materiałów jeszcze podczas nocnych dyżurów nad maluszkami zaraz po ich narodzinach.

Szykując bogato wyposażone wyprawki czasem spotykamy się z opiniami, że odbieramy radość zakupów nowym właścicielom. Z mojej strony wygląda to zupełnie inaczej, wiele dla charcika trzeba będzie jeszcze dokupić, niektóre rzeczy z pewnością zniszczy, a z niektórych zwyczajnie wyrośnie. Wyprawka ma pozwolić właścicielom skupić się przede wszystkim na psiaku, na budowaniu nowej relacji i poznawaniu jego potrzeb, a nie robieniu (często nietrafionych) zakupów. Po kilku tygodniach czy miesiącach wspólnego życia pojawi się pewnie wiele okazji do shoppingu, ale to co znajduje się w naszej wyprawce może ułatwić pierwsze wybory produktów i przybliżyć właścicielowi co sprawdza się w naszym domu lub u innych posiadaczy charcików.