ODPORNOŚĆ CHARCIKA, CZYLI JAK PRZETRWAĆ ZIMĘ

Dbanie o odporność kojarzy nam się głównie z okresem jesiennym, kiedy wilgotność rośnie, a temperatura spada wirusy i bakterie mają się świetnie, a nasze psy (tak jak i my) są szczególnie narażone na złapanie infekcji. Ale czy tylko jesienią powinno się wspomagać odporność?

Oczywiście charciki najbardziej cierpią w zimnych i mokrych miesiącach. Mieszkając w Polsce (my dodatkowo na terenie górskim) doskonale wiemy jak ważne jest wspomaganie odporności przez całą jesień i zimę, a czasem nawet do późnej wiosny. Króciutka sierść, minimalna ilość tkanki tłuszczowej, duża powierzchnia utraty ciepła jaką jest klatka piersiowa i do tego pozbawione włosa, „gołe” miejsca na ciele to cechy czyniące z charcika psa totalnie ciepłolubnego. Nie oznacza to jednak, że naszego malucha nie da się przygotować na te warunki tak, by uniknąć niechcianych infekcji i innych problematycznych efektów ubocznych panującej zimy. O charcika należy zadbać kompleksowo – od wewnątrz i na zewnątrz, a oto kilka wskazówek co warto mieć na uwadze.

Pamiętajmy o odpowiedniej dawce żywieniowej. Zmiana ilości podawanego pożywienia zależeć będzie od indywidualnych potrzeb Twojego psa. Weź pod uwagę, że może on potrzebować więcej energii (termogeneza wymaga dostarczenia paliwa), ale pamiętaj też, że charcik zimą zwykle rusza się dużo mniej – spacery są krótsze i dla wielu psów także mniej intensywne. U nas z reguły na początku zimy musimy zwiększyć w posiłkach ilość kalorii szczególnie samcom, które znacznie chętniej korzystają z jej uroków i mają zdecydowanie więcej zapału do biegania nawet, gdy jest już całkiem chłodno. Suczki, u nas szczególnie te starsze, którym entuzjazm do szaleństw często mija wraz ze spadkiem temperatury mogą się zimą niebezpiecznie zaokrąglić. Podstawowa karma to jednak nie wszystko. Warto zainwestować w preparaty, którymi uzupełnimy dietę w celu mobilizacji układu odpornościowego. U nas od lat sprawdzają się dodatki z kwasami omega-3, EPA i DHA, których organizm nie wytwarza samodzielnie, a w karmach mamy ich deficyt, dlatego konieczna jest suplementacja. My korzystamy z nieraz wspominanych już przez nas olejów od Holista. W diecie naszych psów znajdziesz także bogate w beta-glukany drożdże browarnicze oraz naturalne źródło witaminy C (i innych witamin B1, B2, B3, A, E, K) w postaci sproszkowanego owocu dzikiej róży. Stosujemy także kilka rodzajów alg – morskie, spirulinę i chlorellę, ale tym poświęcimy osobny wpis.

Aktywność dopasowujemy zawsze do temperatury i pogody, ale absolutnie z niej nie rezygnujemy. Spacery nie są tak długie jak zwykle, ale warto psa zmotywować do krótkich gonitw czy zabawy w chowanego, żeby nie dać mu zbytnio przemarznąć. W tym miejscu zastanówmy się także, czy wychodząc na dwór nie wyciągamy charcika bezpośrednio spod kołdry czy sprzed kominka. Psu powinniśmy dać chwilkę ochłonąć i wyrównać temperaturę z otoczeniem, żeby nie doznał zbyt dużego szoku termicznego. Przy okazji spacerów warto wspomnieć też o wrażliwych charcich łapkach. Przy dużej wilgotności i mrozie (nie mówiąc już o żrącej soli na chodnikach) są one bardzo narażone na uszkodzenia, poduszki mogą stać się podrażnione, wysuszone, a czasem nawet pękające. W celu zapewnienia im choć odrobiny ochrony warto użyć specjalnych maści do łapek na bazie tłuszczu. Po spacerze łapy powinno się wymyć ciepłą wodą (może być też z dodatkiem naturalnego mydła), aby zmyć zaniczyszczenia i resztki tłustego kremu, przez które pies może się ślizgać w pomieszczeniu. Warto też wytrzeć całego psa, żeby nie był wilgotny i nie tracił niepotrzebnie ciepła wysychając.

Jeszcze jeden aspekt o jakim koniecznie należy wspomnieć to ubieranie charcika. Temat ten o dziwno wciąż budzi trochę kontrowersji w rozmowach między właścicielami i hodowcami, wielu jest bowiem takich, którzy twierdzą, że ubranie żadnemu psu nie jest potrzebne. Z reguły nasze charciki nie są ubierane siedząc w domu – wyjątek stanowią psie staruszki, psy akurat chorujące, albo dochodzące do siebie po jakimś zabiegu, które czasem po prostu wygodniej jest ubrać w ciepłą bluzę niż non stop pilnować by były okryte kocykiem. Przy krótkich wyjściach na tzw. siku także nie ubieramy naszych psów, bo są one do tego całkowicie przyzwyczajone. Na dłuższe spacery na smyczy polecamy jednak psa ubierać, zawsze dostosowując ciuch do warunków atmosferycznych i rodzaju aktywności – czy ma być to tylko spokojny spacer, czy będzie też bieganie, czy pies idzie na wyjście w pojedynkę, czy może będzie miał towarzystwo do zabawy. Dla naszych psów wybieramy ubranka ze specjalnych tkanin i dzianin, z których szyje się odzież sportową dla ludzi. Korzystamy z bezrękawników, bluz i kombinezonów z nogawkami, a także pelerynek z tkaniny wodoodpornej, a nawet sweterków, ale wydaje mi się, że będzie to ciekawy materiał na kolejny wpis.

Podsumowując nasze kilkanaście lat z charcikami mogę z radością przyznać, że nasze psy cieszą się naprawdę dobrą odpornością. W zasadzie nigdy nie łapią przeziębienia, kaszlu, kataru, ani zapalenia gardła o jakich często czytam na charcich grupach. Kilka razy u młodych charcików zdarzyło nam się zaziębienie pęcherza, co było zwykle winą wieczornych zabaw na mokrej trawie i przesiadywania na niej przy standardowej, młodocianej niechęci do wracania z ogrodu do domu kiedy robi to reszta stada. W tym miejscu wspomnę także o typowych jesienno-zimowych chorobach zakaźnych jak np. kaszel kenelowy. Przywieźliśmy go sobie kiedyś z największej polskiej wystawy, ale na szczęście psy, które raz przechorowały złapały nieco więcej odporności na przyszłość (są też dostępne szczepienia). Natomiast naszym najskuteczniejszym sposobem na zapobieganie takim zarażeniom jest po prostu unikanie dużych skupisk psów w okresie, gdy wirusy szaleją, dlatego bardzo selektywnie odwiedzamy wystawy halowe w okresie jesieni i zimy oraz unikamy w tym czasie grupowych, psich spotkań.

Na koniec muszę także wspomnieć o tym, że mimo wszelkich starań charcich właścicieli, zima bywa naprawdę bezlitosną porą dla naszych podopiecznych. Zmniejszona ilość ruchu często powoduje ogólny spadek kondycji, a co za tym idzie także pogorszenie wyglądu naszych charcików. Suche powietrze w ogrzewanych domach, krótszy dzień i długotrwały brak słońca przyczyniają się do utraty włosa, a także w ogóle spadku jakości sierści. Dodatkowo blednąca pigmentacja skóry (brak opalenizny) podkreśla obecność „łysych” miejsc na ciele naszego chudzielca. Dla wielu charcików taki stan jest typowy i zwykle nie ma co się martwić na zapas, bo wszystko wraca do normy już po kilku pierwszych, słonecznych tygodniach wiosny. Prawdą jest jednak, że większość charcików najpiękniej wygląda i najlepiej funkcjonuje latem (bywa, że od późnej wiosny do jesieni), dlatego zimne okresy po prostu musimy nauczyć się jakoś sprawnie przetrwać nie zapominając, że wspólne życie z ukochanym psem należy celebrować bez względu na porę roku.