Pytanie o zdrowie charcików jest jednym z najczęściej zadawanych przez osoby zainteresowane rasą. Popularność chartów powoli rośnie, a publikacji na temat ich zdrowia niestety nadal brakuje. O zdrowiu charcików mówi się sporo, niestety często są to informacje pobieżne, albo zasłyszane, powielane przez osoby niezwiązane z rasą. Przeglądanie internetu może skończyć się niezłym mętlikiem w Twojej głowie, dlatego właśnie powstał ten artykuł. Fakty naukowe połączyliśmy z naszymi doświadczeniami i zebraliśmy najważniejsze informacje w jednym miejscu, tak aby miłośnicy rasy mogli w przystępny sposób zaznajomić się z tematem.
Skupimy się na tych zagadnieniach, które są charakterystyczne dla rasy, na tych, które wydają nam się najważniejsze i na tym jak funkcjonują w praktyce hodowlanej, bo to właśnie ten aspekt jest najistotniejszy z punktu widzenia całej rasy i w trosce o jej dalszy rozwój. Wymienione poniżej choroby nie występują nagminnie i nie powinna przerazić Cię ich ilość. Chcemy, abyś wybierając naszą ukochaną rasę był przygotowany na to co może się wydarzyć i byś wybrał świadomie miejsce, z którego ma pochodzić Twój przyszły przyjaciel.
Powszechnie uznaje się, że charciki to rasa dość zdrowa i z pewnością długowieczna (najczęściej charciki żyją kilkanaście lat, znane są nawet w naszym kraju 16, 17 czy 18-latki). Trzeba jednak mieć świadomość, że żadna rasa nie jest zupełnie wolna od problemów. Choroby i wady mają różne podłoże, oprócz tych nabytych w okresie wzrostu, dojrzewania czy w efekcie starzenia się organizmu mamy też takie, z którymi maluch się urodził – wady wrodzone (szczenię się z nimi rodzi, ale nie są one odziedziczone po przodkach, niekoniecznie muszą być przekazywane dalej), genetyczne czyli takie, które „zakodowane” są w genach i mogą być przekazywane dalej. Te ostatnie mogą objawić się już przy narodzinach, mogą także dać o sobie znać dopiero w późniejszym rozwoju, a nawet w wieku dojrzałym. Choroby genetyczne dziedziczone są najczęściej w sposób złożony, czyli wiele genów zebranych w określonej sekwencji wywoła chorobę. Biorąc powyższe aspekty pod uwagę należy zdawać sobie sprawę, że zupełne wyeliminowanie chorób z populacji danej rasy jest po prostu niemożliwe. Praca hodowlana, rzetelność w doborze par i przede wszystkim szczerość wobec problemów to klucz do poprawienia zdrowia w rasie.
- CHOROBY, NA KTÓRE ISTNIEJE BADANIE DNA:
Badania genetyczne zwierząt są coraz popularniejsze i coraz łatwiej dostępne. Dzięki prężnemu rozwojowi tej dziedziny nauki możemy hodować lepiej unikając niektórych problemów zdrowotnych u powoływanych na świat szczeniąt. Pionierem w dziedzinie badań DNA dla naszej rasy jest Veterinary Genetics Laboratory, na Uniwersytecie Davis w Kalifornii. Opracowano tam kilka testów DNA dedykowanych naszej rasie. Badanie wykonuje się na podstawie materiału pobranego w formie wymazu z jamy ustnej, który wysyła się do USA. Czas oczekiwania na wyniki wynosi od kilku do 10 dni (od momentu dostarczenia przesyłki z materiałem genetycznym). Koszty badań nie są niskie, ale wykonuje się je tylko raz w życiu psa, ponieważ ich wynik jest „zapisany” w genach i niezmienny.
HIPOPLAZJA SZKLIWA (Familial Enamel Hypoplasia – FEH; Autosomal Recessive Amelogenesis Imperfecta – ARAI)
Jest dziedzicznym zaburzeniem genetycznym szkliwa zębów występującym u charcików włoskich. Charakteryzuje się ubytkami szkliwa i przebarwieniami zębów stałych; często zęby są małe, spiczaste, chropowate, a szczeliny między nimi nienaturalnie duże. Przypadłość ta objawia się po wymianie zębów mlecznych na stałe i może mieć różny przebieg – szybsze odkładanie płytki nazębnej i kamienia, ogólne osłabienie zębów i dziąseł, a w skrajnych przypadkach mocne ich odbarwienie, łamliwość, bolesność i rozwój innych chorób przyzębia. Dzięki grupie badawczej z Uniwersytetu w Davis, w Kalifornii (pod przewodnictwem dr Nielsa Pedersena) zidentyfikowano mutację związaną z FEH u charcików włoskich i można wykonać badanie DNA w celu wykrycia choroby lub nosicielstwa. Choroba ta dziedziczona jest autosomalnie recesywnie, co prosto mówiąc oznacza, że potomstwo musi otrzymać wadliwe geny od obojga rodziców (chorych lub nosicieli), aby było chore. Jeśli jedno z nich jest genetycznie wolne od mutacji, to niezależnie od drugiego rodzica – szczenięta wywodzące się z takiego skojarzenia nigdy nie będą chore. Dlatego też do hodowli używa się nosicieli, o ile zostaną one skojarzone ze zdrowym przedstawicielem rasy.
Wynik badania DNA na FEH może mieć trzy formy:
N/N – to pies zdrowy, bez mutacji;
N/MUT lub inaczej N/FEH – to pies zdrowy, który jest nosicielem mutacji;
MUT/MUT lub FEH/FEH – to pies chory.
Znaczenie dla hodowli:
Badanie DNA ma na celu pomóc hodowcom w unikaniu skojarzeń dwóch nosicieli. Mimo, że połączenie psa chorego ze zdrowym nie da nam szczeniąt chorych (a jedynie nosicieli) to z etycznego punktu widzenia rozmnażanie psów obciążonych schorzeniem jest kiepskim pomysłem. Eliminowanie nosicieli także nie jest dobrym pomysłem, wiele z nich może być bowiem okazem zdrowia i wykazywać się doskonałymi wynikami innych badań, nie mówiąc o doskonałym eksterierze, charakterze czy innych walorach udoskonalających pracę hodowlaną.
Wg danych zebranych przez Uniwersytet w Kalifornii ok. 30% populacji biorącej udział w badaniu to nosiciele mutacji, kolejne 14% to psy chore. W Europie badania dopiero teraz stają się bardziej dostępne i popularne, nie ma żadnych statystyk dotyczących naszej charcikowej populacji, dlatego musimy pamiętać, że dojście do „czystości genetycznej” w tej akurat przypadłości to proces bardzo długotrwały, a może nawet niewykonalny.
W naszej hodowli:
W historii naszej hodowli zdarzył się jeden przypadek tej choroby, na szczęście jej przebieg jest w tym wypadku dość łagodny. Każde doświadczenie jest jednak nauką na przyszłość i w chwili obecnej wszystkie nasze psy przetestowane są w VGL UC Davis na nosicielstwo FEH. W przypadku każdego krycia naszych suk nosicielek również wymagamy tego badania od właścicieli owego reproduktora, a w przypadku suczek przyjeżdżających na krycie do naszych psów (jeżeli ten wybrany jest nosicielem) – muszą być one najpierw zbadane by potwierdzić, że są wolne od nosicielstwa. W ten sposób możemy mieć pewność, że nie powołamy na świat psiaków chorych.
JASKRA (Primary Closed Angle Glaucoma – PCAG)
U charcików występuje jaskra pierwotna z zamkniętym kątem przesączania, która jest dziedziczną chorobą wynikającą z szybkiego wzrostu ciśnienia w oku, co powoduje utratę funkcji nerwu wzrokowego i utratę komórek zwoju siatkówki. Początek tego stanu jest nagły, bolesny, a nieleczony prowadzi do ślepoty. Najczęstszy wiek psów w momencie rozpoznania wynosi od pół roku do 6 lat. Badania przeprowadzone przez dr Nielsa Pedersena i Hongwei Liu w UC Davis zidentyfikowały dwie połączone mutacje, które są obecne u 75% charcików cierpiących na jaskrę.
VGL oferuje test, który pozwala właścicielom zidentyfikować psy o podwyższonym ryzyku tej jaskry i pomóc hodowcom w doborze par hodowlanych, aby uniknąć powołania na świat potomstwa o podwyższonym ryzyku.
Wynik badania DNA na PCAG może mieć trzy formy:
N/N – u psa ryzyko wystąpienia jaskry jest minimalne (wynosi do 2%)
N/S – pies jest nosicielem mutacji skorelowanej z występowaniem jaskry, ryzyko wystąpienia u niego tej choroby wynosi do 2%, ale należy uważnie dobierać partnera do skojarzenia
S/S – u psa ryzyko wystąpienia jaskry jest 60 razy wyższe niż w pozostałych przypadkach.
Znaczenie dla hodowli:
Badanie DNA ma na celu pomoc hodowcom w unikaniu skojarzeń dwóch nosicieli. Ale badanie to nie jest jednoznaczne z tym, że pies jest zdrowy lub chory, pokazuje ono jedynie „prawdopodobieństwo” wystąpienia choroby u danego psa. W celu zminimalizowania ryzyka należy badać psa także klinicznie. Badanie takie przeprowadza specjalista – okulista, który potwierdza wynik stosownym certyfikatem. Badanie powtarza się kilkakrotnie podczas całego życia psa, ponieważ choroba może rozwinąć się także w dojrzałym wieku.
W naszej hodowli:
W naszej hodowli nigdy nie zdarzył się przypadek jaskry, mimo, że mamy już kilku weteranów wszystkie one nadal cieszą się dobrym wzrokiem. Wszystkie nasze psy regularnie odwiedzają klinikę oftalmologiczną w czeskich Pardubicach, gdzie poddawane są kompleksowym badaniom oczu. Na badania zabieramy także nasze weterany, których stan mimo ukończonej już kariery hodowlanej nadal dostarcza nam wiedzy na temat poszczególnych linii hodowlanych i ogólnego stanu wzroku starzejących się charcików. Oprócz tego wszystkie pary przyszłych rodziców mają badanie DNA wykonane w Kalifornii.
POSTĘPUJĄCY ZANIK SIATKÓWKI (Progressive Retinal Atrophy – PRA)
Postępujący zanik siatkówki (PRA) jest chorobą genetyczną charakteryzującą się stopniową degeneracją fotoreceptorów w siatkówce, która prowadzi do ślepoty. Tej choroby nie można wyleczyć, ani tak naprawdę wyeliminować i jest ona spotykana u wielu ras psów. U charcików włoskich zidentyfikowano mutacje w 5 parach genów, które powiązano z podatnością na zachorowanie u 90% charcików z PRA. W naszej rasie ta choroba oznaczona jest jako PRA-IG1, można podzielić ją na 3 podtypy (PRA-IG1a, 1b i 1c) w oparciu o genotypy ryzyka. Interpretacja wyników jest dość skomplikowana, na szczęście po wykonaniu testu DNA otrzymujemy wynik wraz z interpretacją wielkości ryzyka wystąpienia choroby. Dostępne są także tabele, dzięki którym hodowca sam może zinterpretować wynik.
Znaczenie dla hodowli:
Test DNA wraz z prawidłową interpretacją jego wyniku oraz badania kliniczne tak jak w przypadku jaskry pozwalają hodowcy zminimalizować ryzyko wystąpienia choroby. Póki co nie wiadomo czy istnieją inne formy PRA, skorelowane z nieprzebadanymi jeszcze genami.
W naszej hodowli:
W naszej hodowli nigdy nie zdarzył się przypadek PRA. Podobnie jak w przypadku innych chorób oczu, zdajemy się na wiedzę okulisty, pod opieką którego są nasz psy. Wykonujemy także testy DNA w Kalifornii.
- CHOROBY, KTÓRE MOŻNA WYKRYĆ PRZEZ BADANIA KLINICZNE:
RZEPKI KOLANOWE (Patella Luxation – PL, zwichnięcie rzepki)
A właściwie zwichnięcie rzepki kolanowej czyli przemieszczenie rzepki poza odpowiednią krawędź bloczka kości udowej. Najbardziej predysponowane do tego schorzenia są psy ras małych i miniaturowych, a objawia się ono najczęściej kulawizną którejś z tylnych kończyn. Przypuszcza się, że predyspozycja do wystąpienia tej jednostki związana jest z pewnymi cechami anatomii, mówi się wówczas o wrodzonym zwichnięciu rzepki. Nie jest wykluczone by takie schorzenie powstało także po urazie. Do zwichnięcia o charakterze wrodzonym dochodzi najczęściej, gdy bloczek kości udowej nie wykształca się prawidłowo lub jest zbyt płytki. Wyróżnia się cztery stopnie zwichnięcia. Od najmniej nasilonych zmian, gdy pies nie kuleje lub kulawizna jest słaba – stopień I – do najgorszego stanu w stopniu IV, gdy rzepki nie można już wprowadzić do bloczka w czasie badania i pies kuleje stale. Przypadłość ta może sprawiać psu ból – jeśli wystąpi znaczny ubytek chrząstki i odsłonięcie kości podchrzęstnej na grzebieniu bloczka kości udowej i na powierzchni stawowej rzepki. Zwichnięcie rzepki może być powiązane/wywołane innym problemem, dlatego lekarz może zlecić wykonanie badań krwi oraz RTG stawów kończyn tylnych. Leczeniu podlegają psy, u których zwichnięcie rzepki powoduje zaburzenia ruchu. Możliwe jest wyłącznie leczenie operacyjne, a lekarz ma do dyspozycji szereg metod dotyczących zarówno tkanek miękkich jak i kości. Schorzenie najczęściej wykrywane jest w wieku dojrzewania psa.
Znaczenie dla hodowli:
Niestety podłoże tego schorzenia jak i innych problemów ortopedycznych u psów nadal nie jest poznane. Jeśli problemy te są uwarunkowane genetycznie to zapewne dziedziczone są wielogenowo, co oznacza, że nigdy nie stworzy się testu DNA na ich nosicielstwo czy chociażby ryzyko wystąpienia. Najskuteczniejszą metodą minimalizowania ryzyka ich wystąpienia jest po prostu badanie kliniczne psów, które mają być rozmnażane. Badania takie wykonują lekarze weterynarii doświadczeni w tej dziedzinie. W Polsce nie ma wyznaczonych lekarzy ze specjalnymi uprawnieniami, ale hodowca może się zdać na lekarzy specjalistów w dziedzinie ortopedii, gdyż stwierdzenie prawidłowości rzepek nie jest specjalnie skomplikowane. Badanie wykonuje się u psów, które zakończyły rozwój fizyczny i wzrost. Niestety nawet po dwóch zdrowych psach może zdarzyć się szczenię z problemami.
W naszej hodowli:
W naszej hodowli nie mieliśmy problemów z rzepkami kolanowymi, choć zdarzył się przypadek psa z problemem ortopedycznym, niestety nie można określić jego dokładnego podłoża. Wszystkie psy badamy u specjalisty po osiągnięciu docelowego wzrostu. Najwcześniej takie badanie wykonujemy po ukończeniu 12 miesiąca życia psa, gdy mamy pewność, że nie rośnie on już od kilku miesięcy.
- INNE PRZYPADŁOŚCI:
URAZY i ZŁAMANIA
Podejrzewa się, że złamania kończyn u charcików włoskich mają podłoże genetyczne, choć często określa się je jako „tendencję”. Na podstawie rozmów ze specjalistami w dziedzinie chirurgii oraz doświadczeń różnych hodowców możemy wywnioskować, że istnieje pewna predyspozycja do występowania urazów w konkretnych liniach. Niestety jeśli taka predyspozycja faktycznie uwarunkowana jest genetycznie to zapewne nie dziedziczy się ona w sposób prosty i nie da się jej wyeliminować. Najczęściej obserwuje się złamania w obrębie kości przedramienia (promieniowa i łokciowa), a dochodzi do nich przy upadku, skoku na niestabilne podłoże czy uderzeniu o twardą powierzchnię. Do urazów takich dochodzi najczęściej w młodym wieku, w wieku intensywnego wzrostu psa, w czasie wymiany zębów – jest to czas, gdy ciało jest niezbyt kompatybilne z umysłem charcika 😉 Nie ma żadnych oficjalnych statystyk dotyczących korelacji wieku i ilości urazów, podane wnioski opieram na własnych obserwacjach i wiedzy innych hodowców. Niewątpliwie wpływ na wystąpienie tego typu urazów poza czynnikami genetycznymi, mają także czynniki środowiskowe: odpowiednie żywienie, utrzymanie w dobrej kondycji (odpowiednia masa ciała), a przede wszystkim właściwy rozwój aparatu ruchu. Na podstawie własnych doświadczeń mogę stwierdzić, że ruch i stymulacja sprawności charcika ma ogromny wpływ na jego przyszłe życie. Nie można ograniczać charcikowi ruchu i należy uczyć go rozważnego poruszania się na różnych powierzchniach. Ciało rosnącego charcika będzie „uczyło się” jak zachować się na różnym podłożu, na wysokości i podczas skoku, a jego mięśnie, ścięgna i stawy będą wzmocnione i elastyczne. W tym wszystkim należy jednak uwzględnić predyspozycje fizyczne charta – długie i smukłe kończyny, szybkość, zwinność i żywiołowe usposobienie czynią charcika bardziej narażonym na urazy tego typu. Dodatkowo dochodzi także czynnik „nieszczęśliwego wypadku”, trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że także psy innych ras łamią łapy wpadając w dołki czy uderzając o twarde przeszkody.
Znaczenie dla hodowli:
Jeśli na skutek poważnego wypadku pies złamie łapę, a w jego rodzinie nie znamy powtarzających się przypadków tego typu to na wyrost byłoby odsuwanie go od rozrodu. Natomiast jeśli znamy kilka przypadków w danej linii lub złamania u psa są problematyczne czyli ciężko się zrastały, nie goiły, to należy poważnie zastanowić się nad konsekwencjami używania takiego psa w hodowli. Na pewno sprawa złamań uważana jest za temat tabu, co dodatkowo utrudnia pracę hodowlaną rzetelnym hodowcom. O złamaniach nie mówi się otwarcie, a hodowcy, którzy próbują dyskutować o problemie i przyznają się do posiadania doświadczeń w tym temacie są piętnowani przez środowisko.
W naszej hodowli:
Na szczęście nie mamy u siebie problemów tego typu. Żaden z mieszkających u nas psów nie uległ połamaniu. W naszej praktyce mieliśmy jednak jedno złamanie, był to pies pochodzący z innej hodowli, ponieważ mieliśmy wiedzę o innych przypadkach złamań wśród psów blisko z nim spokrewnionych postanowiliśmy wycofać go z hodowli i nie hodujemy na psach z tej linii. Stawiamy spory nacisk na odpowiedni rozwój naszych psów oraz szczeniąt opuszczających nasz dom. Od ok. 4 tygodnia życia nasze maluchy uczone są poruszania się po różnych nawierzchniach, w tym także tych problematycznych, np. bardziej śliskich. Dorosłe psy mieszkają u nas na „wolności” i poruszają się po całym domu, gdzie korzystają ze schodów, kanap, chodzą po podłogach z drewna, paneli, glazury. Z racji naszego miejsca zamieszkania (okolice pogórza) na spacerach mają szansę ćwiczyć sprawność i wzmacniać układ ruchu dzięki interwałowemu treningowi „góra-dół”, wspinaczkom i wędrówkom w trudniejszym terenie.
Staramy się kierować także budową anatomiczną psów dobieranych do rozrodu – preferujemy psy o mocnych, prostych łapach, z silnymi nadgarstkami, nie przepadamy za psami wysokonożnymi o karykaturalnie wydłużonych kończynach. Psy o lżejszym kośćcu równoważymy partnerami o mocniejszej budowie. Stawiamy na psy dobrze umięśnione i zwarte w budowie.
URAZY OGONA
Urazy ogona to zdecydowanie chleb powszedni każdego hodowcy. Ogon charcika jest niezwykle delikatny i smukły, pozbawiony tkanek chroniących jego drobne kostki, pokryty cienką skórą. Przy takiej budowie w połączeniu z ekspresyjnym i żywiołowym usposobieniem nie trudno o uraz tej części charcikowego ciała. Często nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy to się stało, bo złamany ogon charcika raczej nie boli, ani nie wywołuje dyskomfortu. W skutek silnego uderzenia (np. o kant mebla) może dojść do różnego typu urazów zarówno dotyczących kręgów (złamanie, pęknięcie) jak i przestrzeni pomiędzy kręgami. Złamanie może objawić się jako obrzęk, zgrubienie i skrzywienie ogona. Jeśli uraz nie jest bardzo poważny (np. załamanie pod kątem prostym) powinno obejść się bez wizyty u weterynarza. Można zastosować masaże i lekki opatrunek, można stosować środki naturalne o działaniu przyspieszającym wchłanianie obrzęku (jak maść z arniki). Najczęściej takie urazy leczą się samoistnie po kilku czy kilkunastu tygodniach i po całkowitym zroście bywają niewyczuwalne. Jeśli złamanie jest poważne lub doszło do zmiażdżenia ogona (np. drzwiami) powinniśmy udać się do weterynarza w celu wykonania RTG, na podstawie obrazu „zniszczeń” lekarz zaleci dalsze leczenie. Często słyszy się o straszeniu właścicieli amputacją lub operacjami, uważam jednak, że jest to prognozowanie bardzo na wyrost i nigdy nie słyszałam o takiej konieczności. Jeśli chodzi o opatrunek założony przez weterynarza to niestety także nie słyszałam o takim, który byłby skuteczny i trwały.
Znaczenie dla hodowli i jak to wygląda u nas:
Złamania ogona mają charakter nabyty i nie mają one związku z uwarunkowaniem genetycznym (no chyba, że ogólną podatnością całej fizjonomii charta). W naszej hodowli zdarzały się złamania ogona podczas aktywnych spacerów czy zabaw. Wszystkie te urazy udawało nam się ładnie wyleczyć i nie przeszkadzały one w życiu, ani nawet dalszej karierze wystawowej naszych charcików.
CHOROBY PRZYZĘBIA
U charcika zęby są duże i mocne, osadzone są w szczękach ściśle, co powoduje zaleganie resztek pożywienia i stwarza idealne warunki dla bakterii. Charciki mają tendencję do szybkiego odkładania płytki i kamienia nazębnego, które z kolei prowadzą do cofania dziąseł, a z czasem nawet do ich zaniku. Bywa, że problemy z dziąsłami prowadzą do szybkiej utraty (zdrowych) zębów, nawet u kilkuletnich psów. Można przypuszczać, że za tendencją do „słabych” dziąseł stoją uwarunkowania genetyczne, gdyż takie zależności obserwuje się w konkretnych liniach, natomiast nie ma jednoznacznie określonego sposobu na zlokalizowanie i wyeliminowanie problemu. Zaleca się regularne dbanie o zęby, mycie ich, a także w razie konieczności czyszczenie u psiego stomatologa (skaling).
Znaczenie dla hodowli:
Niestety nieznane jest podłoże chorób przyzębia, dlatego w hodowli ciężko jest wyeliminować ten problem. Jedynym sposobem jest dbałość o charcikowe zęby i dokładne analizowanie występowania problemów w danych liniach tak aby unikać łączenia linii „problematycznych”.
W naszej hodowli:
Nasze charciki w większości cieszą się doskonałymi zębami, mamy niestety też takie, u których pojawiła się tendencja do słabych dziąseł. Staramy się selekcjonować nasze kolejne pokolenia tak by wyeliminować z czasem ten problem, choć wiemy, że nie jest to możliwe w 100% bo problemy te wyskakują często niespodziewanie i losowo, często dopiero w dojrzałym wieku.
ŁYSIENIE (Color Dilution Alopecia – CDA)
Jest to genetyczna przypadłość, dziedziczona w sposób recesywny, którą wiąże się bezpośrednio z genem (dd) rozjaśniającym kolor sierści, czyli błękitnym i izabelowym. Przypadłość ta objawia się utratą włosa na czubku głowy, wzdłuż grzbietu, u nasady ogona i na nim samym, a także na bokach tułowia. U szczeniąt choroba jest niewidoczna, objawia się dopiero po całkowitej wymianie włosa, tj. po 6 m-cu życia, czasem nawet po kilku latach. Geneza jej powstania jest niejasna i póki co nie ma także skutecznych sposobów jej leczenia. Pocieszającym jest fakt, że stan ten nie niesie za sobą żadnych innych konsekwencji dla psa. Najczęściej jest jedynie problemem natury „estetycznej”. W niektórych przypadkach łysieniu może towarzyszyć świąd lub sucha skóra dlatego psiaka dotkniętego alopecją dobrze jest wspomagać odpowiednią pielęgnacją, dobrą dietą i suplementami poprawiającymi kondycję skóry.
Znaczenie dla hodowli:
Nie każde łysienie musi oznaczać alopecję. Chorób objawiających się utrata sierści jest co najmniej kilkanaście. Charciki są podatne na sezonową utratę włosa, szczególnie w okresach przejściowych i w zimie. Jeśli pies ma tendencję to przerzedzania się sierści, ale w lecie wszystko wraca do normy to z pewnością nie jest to pies chory. Powstawanie tej choroby jest zagadką, a jej występowania nie da się wprost wywnioskować na etapie selekcji psów do hodowli. Ważne jest by unikać kojarzenia dwóch psów z tendencją do utraty włosa. Utrata włosa może być też spowodowana zmianami hormonalnymi, problemami z tarczycą lub innymi przypadłościami i być jedynie skutkiem ubocznym innych problemów zdrowotnych. Utracie włosa w niektórym miejscach ciała sprzyjają także źle dobrane obroże, szelki czy ubrania.
W naszej hodowli:
Ponieważ wystąpienia alopecji nie da się przewidzieć i zbadać, w naszym programie hodowlanym staramy się unikać prowadzenia linii złożonej jedynie z psów „rozjaśnionych” (z genem dd – homozygotyczne dilution). Chętnie używamy w hodowli psów o umaszczeniu czarnym i kładziemy duży nacisk na jakość i strukturę sierści psów używanych w hodowli. Niestety preferencje przyszłych właścicieli często kuszą niektórych hodowców do prowadzenia linii kilku pokoleń „dilution” tak by rodziły się szczenięta jedynie szare, co w mojej opinii jest dość ryzykowne.
DYSPLAZJA MIESZKÓW WŁOSOWYCH
Jest to choroba wywołana przez patologiczny stan mieszka włosowego. Choroba ta ma najczęściej charakter wrodzony, ale nie wiadomo w jakim stopniu się dziedziczy, często wystąpienie choroby łączy się z możliwością wpływu zaburzeń hormonalnych (badania wykazują, że dysfunkcji mieszka włosowego towarzyszy równoczesne zachwianie równowagi hormonów płciowych). Choroba objawia się utratą sierści i zmienionym jej obrazem. Włosy są matowe, wysuszone, często o zmienionej barwie i strukturze. Zmiany lokalizują się zwykle na tułowiu, na szyi oraz na kończynach. Prócz utraty włosa nie występują inne objawy, nie ma świądu ani stanu zapalnego. Pojawia się najczęściej w wieku dojrzewania lub przy nagłych zmianach hormonalnych. Leczenie polega na stosowaniu melatoniny oraz leków hormonalnych, ale zastosowanie tych substancji niesie ryzyko wystąpienia wielu poważnych dla pacjenta działań ubocznych dlatego musi być bardzo rozważne.
Znaczenie dla hodowli:
Podobnie jak z innymi chorobami o nieznanym podłożu hodowca nie jest w stanie przewidzieć i zapobiec jej wystąpieniu. Jeśli choroba ta wystąpi rozsądnie jest wykluczyć psa z planu hodowlanego.
W naszej hodowli:
Nie mamy psa z takim problemem. Znamy jednak przypadek psa, u którego podejrzewano problem tego typu, po wprowadzeniu odpowiedniej diety i pielęgnacji problem ustał.
ALERGIE POKARMOWE
Charciki mają szybką przemianę materii i dosyć wrażliwy przewód pokarmowy. Znane są przypadki nietolerancji niektórych białek, gdzie charcik okazał się alergikiem. Przyczyny takich alergii nie są znane, a zapobieganie niepożądanym reakcjom polega na eliminowaniu rodzaju mięsa jakiego nie toleruje pies. Z naszych doświadczeń wynika, że najczęściej „problematycznym” czynnikiem jest mięso z kurczaka. Alergia objawia się najczęściej problemami skórnymi i dolegliwościami ze strony układu pokarmowego.
Znaczenie dla hodowli:
Nie znając przyczyn i genezy powstawania alergii pokarmowych i innych nietolerancji, w hodowli praktycznie nie możemy wykluczyć występowania podobnych dolegliwości u naszych szczeniąt. W chwili obecnej na rynku dostępnych jest mnóstwo dobrej jakości karm, które umożliwiają wyłączenie czynnika powodującego alergię z diety naszego pupila.
W naszej hodowli:
W naszej praktyce hodowlanej nie mamy żadnych większych problemów z nietolerancjami, nie mieszka też u nas żaden alergik. Nasze charciki żywione są każdym rodzajem mięsa. Szczenięta staramy się przyzwyczaić do możliwie jak najszerszej gamy białek, dlatego mamy szansę sprawdzić czy maluch ma jakiś problem jeszcze przed opuszczeniem naszego domu. Oczywiście nietolerancje mogą wystąpić w późniejszym okresie życia psa.
INNE UCZULENIA
Jednym z często pojawiających się u charcika uczuleń jest reakcja na ukąszenie owada – meszki, komary, pszczoły, osy, a nawet mrówki. Najczęściej dochodzi do nich latem, gdy owady siedzą na kwiatach, owocach czy trawniku. Delikatna skóra charcika i niewielka masa ciała przyczyniają się do gwałtownej reakcji alergicznej. Jej intensywność zależy od miejsca na ciele i ilości ukąszeń. Najbardziej narażone są nos, pysk, okolice szyi, podniebienia, języka, wówczas powstający obrzęk błon śluzowych może być przyczyną trudności z oddychaniem. Taka sytuacja może zagrażać życiu i wymaga szybkiej interwencji lekarza. Jeśli zwierzę jest uczulone użądlenia mogą doprowadzić do wstrząsu anafilaktycznego, który także zagraża życiu.
Kolejny rodzaj reakcji to wstrząs poszczepienny, jest to gwałtowny wstrząs anafilaktyczny objawiający się obrzękiem głowy i pyska, a także bąblowatą wysypką nawet na całym ciele. Następuje on w czasie kilkunastu minut do kilku godzin po szczepieniu i należy niezwłocznie udać się do weterynarza. Pies jest osowiały, ospały, przestraszony i zdenerwowany, może mieć mdłości i problemy z poruszaniem się. Najczęściej dolegliwości ustają po podaniu przez weterynarza odpowiedniego środka sterydowego.
Znaczenie dla hodowli i jak to wygląda u nas:
W okresie letnim najczęściej zaopatrujemy się w leki przeciwhistaminowe, a nasz weterynarz wyznacza nam odpowiednie, bezpieczne dawki. Z naszego doświadczenia wynika, że niektóre psy gwałtownie reagujące na ukąszenia za szczeniaka potem zupełnie wyrastają z tej przypadłości, tak jakby uodporniły się na ten rodzaj ukąszenia. W razie ukąszenia staramy się robić zimny okład, by zmniejszyć obrzęk, jeśli jest to użądlenie oczywiście usuwamy najpierw żądło. Jeśli chodzi o wstrząs poszczepienny, mieliśmy już u siebie ten przypadek – jest to dość traumatyczne i nieprzyjemne przeżycie, dlatego zawsze po szczepieniu obserwujemy nasze psy, staramy się nie umawiać na szczepienie w godzinach wieczornych ani przed planowanym wyjściem (tak, żeby móc obserwować psy kilka godzin).
Przed wyborem szczenięcia, a nawet hodowli warto zaznajomić się z podstawowymi zagadnieniami dotyczącymi chorób. W Polsce nie ma odgórnego obowiązku badań w kierunku żadnej z chorób, dlatego warto zainteresować się czy hodowca jest zaznajomiony z tym problemem i czy jego psy posiadają stosowne świadectwa.
Podsumowując – badania, o które warto spytać hodowcę:
1) badanie rzepek kolanowych
2) kliniczne badanie oczu
3) badanie serca
4) test DNA w kierunku hipoplazji szkliwa (FEH) – przynajmniej jedno z rodziców musi być czyste (N/N)
5) test DNA w kierunku jaskry (PCAG) – przynajmniej jedno z rodziców musi być czyste (N/N)
6) test DNA w kierunku postępującego zaniku siatkówki (PRA) – wynik powinien przedstawiać jak najniższe ryzyko wystąpienia choroby, szczególną uwagę zwracamy na allel A i D
Opracowano na podstawie:
www.vgl.ucdavis.edu/services/italiangreyhound.php
www.vcahospitals.com
www.ortopedia-weterynaryjna.pl
www.arkapwet.zgora.pl















