Bez wątpienia był to jeden z moich najważniejszych projektów ostatnich miesięcy. Do współtworzenia tego szkolenia zaprosiła mnie doskonale znana w środowisku kynologicznym (oraz często wspominana na naszej stronie) Katarzyna Adamus-Fiszer. Kasia jest biologiem, wykładowcą, sędzią kynologicznym, a od 6 lat szkoli także polskich hodowców i miłośników psów z dziedziny genetyki, anatomii i połączonych z nimi zagadnień niezbędnych w pracy rzetelnego hodowcy, pod szyldem projektu DOGOGEN. Pomysł na tak szczegółowe i detaliczne warsztaty poświęcone wyłącznie charcikom włoskim zrodził się już przy jednej z naszych wcześniejszych współprac, jakieś 2 lata temu. Myśl ta kiełkowała w nas obu, bo często wracałyśmy do tego tematu… w końcu już na początku zeszłego roku zaczęłyśmy przygotowania do realizacji tego przedsięwzięcia. Zbieranie materiałów, godziny analiz zdjęć, nagrań różnych psów, przyglądanie się konkretnym elementom budowy anatomicznej naszych psów i długie rozmowy o charcikach – to wszystko podsumowane zostało w ostatni weekend.
W sobotę spotkaliśmy się na 8 h wykładzie, gdzie Kasia zrobiła nam istną powtórkę z anatomii, omawialiśmy każdą kość i każdy staw w ciele klasycznego charcika włoskiego, szczególnie dokładnie przyglądając się elementom jakie opisuje wzorzec rasy. Już na tym etapie rozmawialiśmy o różnicach jakie można dostrzec w znanej nam populacji, dlatego spotkanie nie było „suchą” przemową, a wymianą doświadczeń i spostrzeżeń. Nie obyło się tego dnia także bez ćwiczeń – próbowaliśmy chodzić jak charcik włoski, synchronizować się w różnych rodzajach ruchu, symulować wadliwe poruszanie, a wszystko po to by na własnym ciele zrozumieć jak złożony i specyficzny jest układ ruchu u tej rasy. Rysowaliśmy kąty różnych stawów, uczyliśmy się jak posługiwać się specjalistycznymi przyrządami do mierzenia tego co w psiej anatomii wydaje się niemierzalne.
Niedziela to dzień ciężkiej pracy – wszystkie informacje teoretyczne musieliśmy bowiem przenieść na żywe egzemplarze. Pracowaliśmy z 6 charcikami w różnym wieku i o różnych typach budowy, a także jak się finalnie okazało – o zupełnie różnym ruchu. Pracując w grupach uczestnicy mierzyli każdego psa od czubka nosa po ogon, interpretując zgodność jego wymiarów z tym co mówi nam wzorzec. Celem tych pomiarów (które dla jednego psa trwały ponad godzinę) nie było jednak fanatyczne trzymanie się centymetrów i stopni na kątach, ale zrozumienie, jak nawet subtelne różnice w proporcjach kości wpływają na dynamikę i jakość ruchu. Uczyliśmy się dostrzegać kiedy pies jest proporcjonalny i co tak naprawdę oznacza to często nadużywane określenie w odniesieniu do charcika. Każdy mógł odpowiedzieć sobie na pytanie czym tak naprawdę jest ten słynny wzorcowy „sprężysty, harmonijny i taneczny ruch” – czy każdy pies, który po prostu ładnie chodzi ma tak naprawdę te właśnie cechy? Na koniec rozmawialiśmy też o osobistych preferencjach i o tym czego szukamy w swoim idealnym charciku. Mimo, że tego dnia spędziliśmy na sali treningowej kolejne 8 h to nie mogliśmy skończyć gadać 😀 Wszyscy uczestnicy wydawali się bardzo zadowoleni i zaangażowani, każdy wychodził z „wielką” głową, ale też i z niedosytem. Już dzień po szkoleniu, dzięki entuzjastycznym relacjom uczestników zostałyśmy z Kasią zasypane pytaniami o kolejne edycje i możliwość przeprowadzenia tego szkolenia w innych miastach, nad czym poważnie myślimy, więc „stay tuned”. Oczywiście żadne szkolenie nie mogłoby się odbyć bez udziału wspaniałych, zaangażowanych ludzi – dziękuję Wam wszystkim jeszcze raz!
Bardzo cieszę się z tego, że doprowadziłyśmy do zorganizowania tego przedsięwzięcia, nieskromnie przyznaję, że to był bardzo twórczy weekend i naprawdę świetny pomysł. Relacje z tego wydarzenia możecie oglądać na naszym profilu INSTAGRAM, do którego śledzenia serdecznie Was zapraszam. Do usłyszenia!







