PO DRUGIEJ STRONIE RINGU

fot. Marcin Horbatowski

Jak możecie wyczytać z informacji na naszej stronie, z kynologią jestem związana praktycznie od dziecka. W czasie swojej drogi do stania się hodowcą miałam szansę poznać ten świat od każdej strony i choć zwykle o wystawach piszę z pozycji wystawcy prezentującego swoje charciki to dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami związanymi z „drugą stroną” bycia w wystawowym ringu.

fot. Pic Paw

Od kilkunastu lat jestem asystentem kynologicznym, czyli osobą, która szkoli się na sędziego (eksterieru) oceniającego psy na wystawach. W miniony weekend pojawiłam się w ringu w tym charakterze po raz setny! Tak, wiele lat nauki i wiele wystaw za mną – przez ten czas pracowałam w ringach nie tylko w charakterze osoby oglądającej psy, ale także tłumacza, sekretarza czy gospodarza ringu. Taka praca to absolutnie wyjątkowa okazja do poznania opinii ogromnej ilości sędziów. Wielu z nich chętnie dzieli się swoimi uwagami i zdradza różne ciekawe smaczki dotyczące konkretnych ras chartów, a szczególnie wartościowe są rozmowy dotyczące tych ras, które dany sędzia sam posiada lub hoduje – zna je od podszewki.

Poznawanie szczegółów ocen wielu psów i obcowanie z różnymi egzemplarzami w ringu często pozwala wyrobić w sobie nowe spojrzenie na ewaluację własnych psów, a nawet nabrać dystansu do tego jak je postrzegam. Mam także szansę z bliska poznać innych przedstawicieli rasy, którą hoduję, są to zwykle psy, które znam przecież głównie ze zdjęć, co często nie oddaje wielu ważnych cech. Praca na wystawach jest dla mnie bardzo istotną częścią działalności kynologicznej, umożliwia poznanie wielu ciekawych osób, mnóstwa psów i przynosi sporo wartościowych doświadczeń.

fot. Pic Paw