
Przedwczoraj na świat przyszedł nasz pierwszy tegoroczny miot. Saga, która jest silną, zwartą suczką o sportowej sylwetce nie miała specjalnie wielkiego brzucha, a ostatnie wykonane USG potwierdzało, że w brzuchu siedzą trzy maluchy. Ponieważ wynik takiego badania bywa naprawdę różny to zdarzały się momenty kiedy miałam wrażenie, że maluchów jest więcej – chociażby po ich ruchach, ale prawda jest taka, że pewność mamy dopiero, gdy po prostu szczenięta się urodzą, zatem cierpliwie czekaliśmy na rozwiązanie. Saga jako suczka z natury bardzo aktywna, do ostatniego dnia była bardzo sprawna, skoczna, biegała po ogrodzie i chętnie wychodziła na spacery, na pewno nie miała zamiaru ograniczać się w czasie ciąży. Sam poród przyszedł dość niespodziewanie i był naprawdę błyskawiczny, a z każdym szczeniakiem co kilkanaście minut nasze oczy otwierały się coraz szerzej, ponieważ Saga urodziła aż piątkę maluchów, w dodatku wszystkie kremowe. Tatą tego miotu jest nasz młody Olaf i oczywiście znając genotypy rodziców zakładaliśmy, że krem się pojawi, ale ta ilość była prawdziwym zaskoczeniem. Saga w roli mamy odnalazła się świetnie, jest troskliwa i doskonale reaguje na pierwsze potrzeby swoich dzieci. Miot jest wyrównany nie tylko kolorystycznie, ale też rozmiarowo – wagi urodzeniowe szczeniąt to od ok. 170 do 190 g. Dziś wszyscy mają się świetnie, dzieciaki są bardzo witalne i ładnie przybierają na wadze, a ich dzielna mama spokojnie odpoczywa. Wśród naszej niespodziankowej piątki mamy 2 chłopców oraz 3 dziewczynki i na ten moment wszystkie maluchy są zarezerwowane.


